Wyniki wyszukiwania dla zapytania: przepisyz dziczyzny

Użytkownik "elmer radi radisson"


| http://www.motofakty.pl/artykul/zderzenie_z_dzikiem.html

I to jest dobry hint, bo czytajac o tej.. "stluczce" pomyslalem o
kolejnej kolizji z dziczyzna w tej okolicy, a to ze te szalenie
sympatyczne zwierzaczki tlumnie przemierzaja Modlinska dosc czesto


W końcu tyle lasów, bliżej, czy dalej, to sobie chodzą, mnie to w każdym
razie cieszy.
Gdzieś, chyyba w Lublinie, ale nie mam pewności, dziki nawet
"zasymilowały się" z ludźmi z osiedla i żyły obok siebie, nie
przeszkadzając sobie wzajemnie.

jest dosc znanym faktem. Raz nawet wieczorowa pora przebiegly
przed maska mojemu koledze. I pomyslalem wlasnie, ze znaku o dzikiej
zwierzynie, to ja tam nie pamietam. A moze przy okazji dobiegajacej


Ano właśnie, a to tylko ułatwia odszkodowanie.

konca budowy obwodnicy Jablonny GDDKiA powinna bardziej zadbac
o zabezpieczenie jezdni przed kolizja ze zwierzyna?


Z pewnością tak. Cywilizacja się rozwija, zwierzęta migrują, takich
przypadków będzie raczej coraz więcej. Choćby znak ostrzegawczy, to już
coś, gorzej, gdy ktoś uzna, że jego przepisy nie dotyczą (bo są np.
niewygodne) i znak oleje. I będzie powtórka z rozrywki, z rozrywki
powtórka... Można próbować stosowanych już w Polsce przejść dla dzikiej
zwierzyny, albo pod jezdnią dla żab migrujących na lęgi, albo górą, dla
większych... Byle rozsądnie.



Byłbym zapomniał mam pytanie czy ktoś posiada potwierdzenie stosowania pigwy? W Polsce jest mało popularna ale u naszych wschodnich sąsiadów bardzo pospolita.[/quote]

Pigwa była u nas także bardzo popularna. Nie wiem czy w XI wieku ale na pewno w XIX.
Polecam marmoladę i kompocik.

Zresztą kiedy czytam dawne przepisy to zastanawiam się jak przez ostatnie 100 lat zmieniła się nasza tradycyjna kuchnia. Kto dziś pomyśli o zjedzeniu takiego np: łabędzia, drozda, czy kwiczoła? A jajka? W sklepach dostaniecie kurze no ostatecznie przepiórcze a co z innymi? Kto pomyśli że jeszcze ,,niedawno" to Polska była znana z ,,produkcji" jesiotra. Oj bardzo dużo tradycyjnych potraw zniknęło z naszych stołów. Dziczyzna właściwie od wielkiego dzwonu, baranina w sklepach dla alergików... ech. Co ja mówię dziczyzna! Głupi rosół z kury! Kto dzisiaj poza ludźmi ze wsi ma możliwość zrobienia rosołu z kury. Albo z Koguta ! O kurze mówię, nie o jakimś mutancie - ponoć kurczaku - z marketu !! No dobra kończę bo zaraz się rozpisze o ,,tradycyjnych Polskich" specyjałach w rodzaju ,,szynka babuni" na ,,ucztach rycerskich" i mnie jasny sz.... trafi. Przepraszam administratorów za odbiegnięcie od tematu ale w sprawach kulinarnych to ja strasznie emocjonalny jestem. I chyba jakiś ultraśny


Było chyba tak, że dawne ludy w przypadku upolowania zwierzyny, która dawała zbyt dużo chudego mięsa, ergo zbyt dużo białka, oddawały nadwyżkę np. psom. Dbali o właściwe proporcje, a nie szamali wszystko, co mieli.


w sumie nie tylko dawne. spojrz nawet na tradycyjne staropolskie przepisy na dziczyzne - naogol jest w smietanie - zajac/krolik/bazant.
teraz to sie zmienia bo ludzie boja sie tluszczu i cholesterolu, wiec i szefowie kuchni musza dostosowywac menu

pozd
WiRAHA

Jeżeli ma ktoś dostęp do wątroby z dziczyzny to warto ją zjadać. Przed smażeniem należy wymoczyć ją w mleku, jest to szczególnie ważne w przypadku zwierzyny płowej( jeleń, sarna).
Wątróbka z jabłkami. Po wymoczeniu w mleku, należy wrzucić na patelnię smalec, obtoczyć w mące i lekko smażyć, dodać cebulę i jabłka pokrojone w ósemki. Dodać przyprawy majeranek itp. NA koniec dolej białego wina i duś na wolnym ogniu.

MOżna też zrobić ze śmietaną, w pomidorach lub frytki z wątróbki. Przepisy i pomysły z kuchni Grzegorza Russaka


ale na południu Europy jest sporo osób otyłych, np. we Włoszech!
ta dawna dieta śródziemnomorska opierała się na tłustych produktach - różnego rodzaju mięsa, kozie i owcze sery, tłuste jogurty, jaja, smalec, oliwa, etc.
węgle też tam się jadło, ale nie tak dużo jak teraz

"Ksiazka "Przepisy Wszystkich Narodów" (Recipes of All Nations)7 byla opublikowana w 1935 roku, prawie dwie dekady zanim zostala ogloszona nowa dietetyczna religia dla cierpiacych milionów. Spójrzmy na opis kuchni na Sardynii. Naturalnie, ziarna sa czescia tamtejszej diety, spozywane jako chleb, pasta (makaron) albo polenta, ale w bardziej interesujacy sposób. "Jednym z najbardziej ulubionych sposobów przyrzadzania makaronu jest gotowanie go w baranim lub wieprzowym tluszczu... z malymi kawalkami baraniny lub wieprzowiny, krojonymi pomidorami, siekanym czosnkiem i twarogiem, zmieszane z niewielka iloscia wody i soli i skropione jezeli to mozliwe wywarem z dziczyzny." Gnocchi jest przyprawiane szafranem i "podawane z sosem pomidorowym lub z sosem miesno-serowym z owczego mleka". Mdla polenta jest ozywiana "siekana slona wieprzowina, malymi kawalkami kielbasek i wedzonym serem." La Favata jest robiona z "slonej wieprzowiny cietej na duze kawalki, szynki z koscia, specjalnych domowej roboty kielbasek, garsci suszonej fasoli, dzikiego kopru i innych ziól oraz niewielkiej ilosci wody."
źródło: http://www.westonaprice.o...eddiet_pol.html

Dzik dzikowi widac nierowny;) Swoja droga czytam o tych dzikach, polowaniach z wiatrowka, breneka, sztucerem, Gruba Berta itp. i przypomnialo mi sie, ze jaks ponad 10 lat temu mieszkalem w Bialymstoku w internacie, mialem tam znajomka z jakiejsc okolicznej wiochy. Ow znajomek mial dziadka, ktory raczej olewal przepisy typu kidy, czym i na co mozna polowac, i chadzal na dzikia, a jakze, z siekiera (wielodzulowa jak sadze:P) Patent byl taki, ze stawal jak Conan przed dzikiem, wkurzal go (tak sadze bo nie widzialem) i jak dzik atakowal, to krzepki dziadunio uskakiwal na bok i walil wieprza w leb siekiera. Ponoc mial w tym niezle osiagi i dziczyzna u kumpla na stole goscila czesto, az trafil na dzika nad dziki i niestety, polegl w walce. Znaleziono go w zimie opodal szosy, zamarznietego, z rozorana noga. I tym optymistycznym kacentem konczac - pozdrawiam;)

Dzik dzikowi widac nierowny;) Swoja droga czytam o tych dzikach, polowaniach z wiatrowka, breneka, sztucerem, Gruba Berta itp. i przypomnialo mi sie, ze jaks ponad 10 lat temu mieszkalem w Bialymstoku w internacie, mialem tam znajomka z jakiejsc okolicznej wiochy. Ow znajomek mial dziadka, ktory raczej olewal przepisy typu kidy, czym i na co mozna polowac, i chadzal na dzikia, a jakze, z siekiera (wielodzulowa jak sadze:P) Patent byl taki, ze stawal jak Conan przed dzikiem, wkurzal go (tak sadze bo nie widzialem) i jak dzik atakowal, to krzepki dziadunio uskakiwal na bok i walil wieprza w leb siekiera. Ponoc mial w tym niezle osiagi i dziczyzna u kumpla na stole goscila czesto, az trafil na dzika nad dziki i niestety, polegl w walce. Znaleziono go w zimie opodal szosy, zamarznietego, z rozorana noga. I tym optymistycznym kacentem konczac - pozdrawiam;)

To znaczy,ze sprawiedliwość jest w przyrodzie
Dlatego uważam,że coraz nowocześniejsza technika,sprowadza myśliwego do roli likwidatora,nadplanowych sztuk.
Jedynie co pozostaje zwierzynie,to to,że myśliwi jednak najlepiej strzelają tylko w opowieściach
Żeby nie było nieporozumień,myśliwy jest potrzebny bo brak jest naturalnych drapieżników,
a to pozwala nam bezpiecznie strzelać z wiatrówek.Bez ryzyka spotkania głodnego misia,wilka czy innej zębatej cholery :D

Agnieszka - nie ,,bój nic,, .Chlopaki nie ,rozjad?, takiego,,kwiatuszka,,-- zawsze CI pomog? . Co do koloru tapicerki masz racje -musi by? czysto .Przymierza?em si? do kupna orurowania, ale --najprawdopodobniej od czerwca wchodzi przepis o zakazie je?dzenia z kangurkami-Unijne przepisy wchodz? - wole zaczeka? - na wypady w Bieszczady ,potrzebne,,--ju? mia?em rozbit? ch?odnice- ale dziczyzna zdo?a?a zwia?- zero jedzonka POZDRAWIAM

1

ŁukaszZ,jak juz wielokrotnie mówiono najlepszym rozwiązaniem jest wyłożenie jakiejś martwej sarny lub dzika ptaki bardzo dobrze reagują na takie martwe zwierzęta, ale nie wszyscy mają dostęp do tego typu padliny.
Jest problem natury higienicznej (nie każdy lubi wozić w samochodzie trupy) i podwójny problem natury prawnej, ponieważ nie wolno ci mieć w samochodzie zwierzyny łownej, jest szereg przepisów, który o tym mówi, kolejna sprawa to przepisy unijne, które zabraniają wywożenia padliny od tego są firmy utylizacyjne.
No dobra to tyle mądrzenia się, przypuszczam, że myślisz o mięsie niepochodzącym z dziczyzny dwa razy w tygodniu do wystarczająca ilość ptaki się przyzwyczają, co do ilości to myślę, że nie powinieneś przesadzać ja wywoziłem dwa, trzy razy w tygodniu po jednej lub dwóch porcjach rosołowych.

To nie sprawa świadomości służb leśnych - kto pracuje w lesie zawsze wiedział, że tzw. "uproduktywnianie" bagienek, zalewisk, mokradeł, łączek jest z przyrodniczego i ekonomicznego punktu widzenia bezsensowne. Obecnie tego się nie robi, bo zmieniłoa się kilka ustaw, a w ślad za nimi przepisy wykonawcze.


Nie wiem, czy wiedział czy nie wiedział, ale zakładam, że namor wie, co pisze

Obserwacja własna - w "moim" lesie pod Mikołajkami (nadleśnictwo Strzałowo) - gdzie od wielu lat wypoczywam sobie w lesie w leśniczówce - zaobserwowałem w tym roku znaczne zwiększenie zalanych/podmokłych powierzchni Leśniczy już w zeszłym roku mówił mi, że jest prowadzony projekt zwiększenia stopnia retencji - czy jak to On tam wtedy mówił.. I tak, jak mówił - stało się [mówię o lesie gospodarczym, o terenach położonych POZA okolicznymi rezerwatami, jak "Strzałowo" czy "Pierwos", który jest po drugiej stronie szosy w stosunku do komleksu, o którym piszę]. Zalane zostały też niektóre tereny "myśliwskie" Leśna polana z amboną, gzie leśniczy polecał mi pójśąć, wleźć i zaczaić się na duże kopytne - teraz jest już niedostępna - wsio pod wodą A leśniczy jest myśliwym i jakimś oficyjelem w tym zakresie - łowczym czy jaki (nie wypytywałem). Cały czas jeździ z myśliwymi, do myśliwych, przyjmuje dziczyznę do chłodni na terenie leśniczówki ... myślę, że gdyby miał taką intencję. Nie usłyszałem od Niego narzekań na to "zalewanie lasu"

1

Co do leników to pewnie co jaki czas kolego na krzywy pyszczek dziczyznę pojadacie za darmochę

w skupie kosztuje 3,20 za kg Ciebie też stać żeby sobie kupić ile chcesz i objeć się do bólu, a ja za dziczyzn? nie przepadam.
Co do wejcia do Unii to jeszcze będziesz wspominał czasu kiedy w niej nie bylimy.
Stowarzyszenia i Towarzystwa s? bardzo potrzebne ale nam zajęcie daja idiotyczne przepisy, i wymysły polityków a nie wy. Ale ludzie z towarzystw powinni zrozumiec że skończyły się czasy kiedy mozna było obronić cos sam? ide?. Teraz broni? jest prawo idiotyczne ale prawo.

Gleam proszę wróć na stronę 10, post z 30.08. Ten wpis był między innymi z myślą o Tobie (Włoska pasta......). Mam nadzieję, że skorzystasz, oczywiście zdaję sobie sprawę, że gusty kulinarne bywają różne. Jako posiadacz grupy 0 możesz podać do makaronu gulasz cielęcy, wołowy, barani czy z dziczyzny, w moim przypadku (A) drobiowy, ale staram się komponować posiłki obiadowe z zachowaniem zasady nie łączenia białek z węglowodanami, dlatego moje przepisy nie zawierają takich połączeń. Jarzyny są uniwersalne, można je łączyć z mięsem , można również z węglowodanami. Te zasady nie wynikają z omawianej na tych stronach diety, ale znacznie ułatwiają trawienie, skutkując oczywiście poprawą zdrowia.

Przez casle moje dotychczasowe zycie zastanawialam sie, dlaczego miesiac pazdziernik poswiecony jest ochronie zwierzat, z jakimis tam kretynskimi dniami zwierzat.
Kocham zwierzaki bardziej niz ludzi i nie sadze by potrzebny byl jeden dzien na ich ochrone czy tez miesiac, dokladnie ten, w ktorym rozpoczyna sie sezon lowiecki.
Hipokryzja na zasadzie: swieto zwierzat, wobec tego trzeba ustrzelic sarenke na potrawke.
Zwierzeta powinnismy chronic przez caly rok, ZAWSZE, bo one same sie nie obronia.

M.


Populacja sarenek, jeleni i dzików musi być kontrolowana, nie za dużo i nie za mało. Przepisy pozwalają jedynie na odstrzelenie pewnej konkretnej ilości zwierzaków jeśli jest za duża populacja. Ale jak ktoś kocha zwierzątka to i krowy nie da zabić Małgosiek, to Ty nie jadasz dziczyzny? No co Ty?

Ola

Dziękuję za przepis z pieczarkami nie ma tam czosnku a moja przyjaciółka jest uczulona na takowy chociaż bardzo go lubi. jeśli chodzi o szpinak to zamrażarkę chciałam przeznaczyć na owoce. Czytałam gdziesik,że dziczyzna bywa hodowana czyli jest "półdzika".Slimaki zrobię te zebrane i porównam z tymi kupowanymi w bylejakich supermarketach.Bo do takich tylko mam dostęp.Jeszcze raz dziękuję za przepisy.Pozdrawiam jolka

rowniez siegam do ksiazek jesli cos gotuje, chociaz w wielu przypadkach przepisy troche modyfikuje... Ksiazek Pana Macka nie trzeba polecac, one bronia sie same :) Z innych ksiazek kucharskich cenie M. Łebkowskiego, Szymanderską, Russaka (dziczyzna), A. Kubiak (rowniez dziczyzna)... Ostatnio kupilem "Kuchnie Polska. 1001 przepisow" E. Aszkiewicz i nie zawiodlem sie... Fajne tez sa (jak ktos wyzej wspominal) ksiazki "gadane", chocby "Kuchnia Neli" A. Rubinstein...

... @ misiek ... to co znalazłem to "warkocz" z polędwicy

http://przepisy.tmseast.com/gallery2/main.php?g2_view=core:DownloadItem&g2_itemId=1355&g2_serialNumber=2

... zdjęcie pochodzi ze zbiorów "Konewki" z "Forum Czarnej Oliwki" a potrawę wykonała wg przepisu "jodyny" również uczestnika tego forum

... miśku zainspirowałeś mnie (nie pierwszy raz zresztą) i w najbliższym czasie spróbuję zrobić "warkocz" z dziczyzny (przynajmniej z trzech gatunków mięsa)

pozdrawiam serdecznie

ps - sposób na zaplatanie "korbaca" znalazłem na słowackich stronach, autorstwa "duurko"



Dzisiaj udało mi się nabyc ksiązke p.H.Dębskiego ""Przysmaki kuchni myśliwskiej"....jestem pod wrazeniem....(nawet sa dania z borsuka..biedny borsuk ).
Ale za to podaję(cytuję przepis na Zajaca z wiśniami

skoki
10 dag słoniny
2 dag mąki
tłuszcz
smietanka
20 dag wiśni
sól,pieprz,gozdziki i miód

Mięsko umyć,naszpikować cienkimi plastrami słoniny,natrzec przyprawami i oprószyć mąka,zrumienić na silnie rozgrzanym tłuszczu,skropić śmietanką i dusić na małym ogniu pod przykryciem.Pod koniec duszenia dodać wydrylowane wiśnie i doprawić.Podawać z kluskami i zieloną sałata.
...
mi to wystarczy,,zając +wiśnie..muszę to zrobić..koniecznie!!!!

Kochani

... tyram "od rana do nocy" ... za tydzień chcę uruchomić sprzedaż dziczyzny, po bardzo atrakcyjnych hurtowych cenach .... spieszę się aby chętni mieli wspaniałości na Świątecznym Stole,

... źródło pochodzenia to hurtownia działająca od 1977 (interes rodzinny) zaopatrująca wielkopolskie knajpy i sklepy, ...
... chętni już mogą się "niezobowiązująco zapisać" (proszę o wiadomość na e-mail: chefpaul@interia.pl ) ...

... będę miał sarninę, jelenie, i dziki (żadnej drobnicy typu zajączki niestety) ... szczegóły za około tydzień (wraz z cennikiem, jak napisałem wyżej w cenach hurtowych takich jak zaopatrują się sklepy) ...
... w przyszłym tygodniu mam umówione rozmowy z firmami w sprawie przesyłek, ale już dziś wiem, że najbardziej atrakcyjną formą będą przesyłki konduktorskie PKP, ...

... jestem ciekaw ilu będzie chętnych ?

pozdrawiam niezmiernie serdecznie

ps - oczywiście mięsko będzie sprzedawane ze szczegółowymi przepisami jak to przyrządzać (przepisy coś w takim stylu: http://www.chefpaul.5gigs.com/wild/K_S_dzik_1.html )

Tak, wskazówki mam od szefa LasPolu:). Przy okazji - mógłbyś rzucić jakies fajne przepisy? Część schabu mam w całości (do upieczenia?) część w plastrach - myslalam o obróbce termicznej na grillu. Poza tym - dwie porcje gulaszowe;) łopatki - myslałam właśnie o gulaszu i ragout.
W czym najlepiej marynować dziczyznę?

Pozdrawiam serdecznie i liczę na pomoc w tym trudnym temacie

Ja coprawda nie jestem takim szpecem jak Chef, ale popełniłem kilka dziczyzn smacznych
Przepisy tutaj http://olik.ovh.org/index.php?option=com_content&task=category&sectionid=7&id=24&Itemid=42

Chefie - gratuluję wagi

Chefie bardzo dziekuje za przepisy ktore gromadzisz na swojej stronie :) Przyznam ze sporadycznie przyzadzam potrawy innie niz pieczyste ale...zawsze lubie urozmaicenia :) Jestem czlekiem ktory gustuje w dziczyznie a konkretniej w dziku :) Wiadomo ze w Swieta mieska je sie mniej wiec czekam co roku na rybke po grecku ( moj przepis ) oraz karpika w galaracie oraz salatke z fasola i sledzikiem ( cudo rodzinne ktore co roku sie pojawia ) :) Moze nie jest to zwiazane z tematem ale chcialem to i owo napisac w swoim pierwszym poscie :) Pozdrawiam korzennie oraz rybnie :) Wesolych Swiat!!! :)

... wiktorze ... trochę zboczyliście ... (ładnie powiedziane) ... tysiące kilometrów zboczyliśmy ... (ale tak czasami bywa) ...
... wracając do tematu ...
... czytam sobie artykulik który nadesłałeś ... z początku na mojej twarzy ... wszystko super zdrowe (oczywiście słowa: dopuszczalne normy, ... europejskie przepisy, ... nowe maszyny, ... higiena, ... itd, itp, ... natychmiast budzą mnie ze snu błogiego) ...
... mnie jednak chodzi, iż właśnie te normy i te przepisy są dla mnie fatalne ponieważ w dalszym ciągu w parówkach będzie 5% mięsa, a szynka wysokowydajna będzie zawierała tego mięsa, od 30 do 50 %, ...
... o czym zresztą wspomina wzmianka na końcu artykułu (w której autorzy artykułu snują także myśl jakoby "chemia" poprawiała walory smakowe wędlin),
... również, ciekawi mnie jakie mięso Profesor uważa za nieprzetworzone - chyba nie to kupowane jako "świeże" sprzedawane w "niektórych" marketach, ...

pozdrawiam niezmiernie serdecznie

ps - chętnych smakoszy na dziczyznę zapraszam: http://www.chefpaul.net/wild/dziczyzna.html ... oferowane mięso nie zawiera dodatkowej wody nawet w 1% więc spełnia dla mnie dopuszczalne normy, ... i jest zgodnie z polskimi i europejskimi przepisami badane weterynaryjnie, ... poza tym sprzedawane jest w cenach hurtowych (ceny w sklepach około 100% marży - pewnie zgodnie z jakąś normą )

co lubicie jeść, dajcie jakies fajne przepisy!

Mój speciał:(nerki albo wątróbka)-z dziczyzny najlepsze ale może być z wieprzowiny
Skłądniki: ok. kilogram nerek, mleko, 4 cebule (lub więcej), 0,5 kg pieczarek, zielony pieprz ze słoika, tymianek, bulion i lampka czerwonego wina.

http://www.lowiecki.pl/forum/download.php/14,4605,153/cynadry2.jpg

Nerki trzeba przeciąc wzdłuż na pół i bardzo ostrym nożem wyciąć białawe „naczynia” – Wypłukać w zimnej wodzie. Połówki nerek pokroić na ok. centymetrowe półplasterki. Znów dobrze wypłukać, osączyć i zalać mlekiem. Odłożyć na kilka godzin w zimne miejsce – na jesienno-zimowy balkon lub do innej lodówki. Po kilku godzinach mleko odlewamy a nerki, po przepłukaniu wodą, osuszamy. W rądlu, na kilka łyżek oleju wrzucamy ze dwie łyżki zielonego pieprzu i podsmażamy razem z nerkami. Po chwili dodajemy pokrojoną w pióra cebulę, ćwiartki pieczarek i posiekanego, świeżego najlepiej, tymianku. Po chwili całość podlewamy bulionem, odrobiną czerwonego wina (zielony pieprz i czerwone wino to świetny zestaw smaków i aromatów) i solimy Dusimy jeszcze kilka minut aż do odpowiedniego zredukowania sosu i ew. dosalamy i gotowe. Ja to podaję z bagietką.


Ciekawe czy potrafiłbyś napisać na temat:

Dlaczego MniamMniam podaje niewypróbowane przepisy na dziczyznę?


Z niewysłowioną satysfakcją Chcesz zamówić?

P.S. Abstrahując od wazeliny i ironii: po publikacji notki o Mateuszu odwiedziny bloga wzrosły o ponad 200% w porównaniu ze średnią z ostatnich dwóch tygodni.

Nasze tradycyjne śniadanie Wielkanocne to zlepek tradycji
z Małopolski i dawnego woj. lubelskiego.

W tym roku do stolu "bufetu" zasiadło osiem osób i z niewielkimi przerwami świetowalismy przez około 12 godzin.

Na naszym bufecie znałazly miejsce:

Jajka gotowane, a nawet trochę malowane,
barszcz czerwony na zakwasie z mięsem, kiełbasą i jajkiem,
żurek z podobnymi dodatkami (zakwas żurku z MIxMarkt)
kiełbasa biała pieczona (MIxMarkt) w piwie (Żywiec)
schab soczysty (inaczej zaparzany)
boczek jako rolada czosnkowo-ziołowa
pasztet drobiowy,
paszet babuni z dziczyzną(dostawa z prosto Polski),
szynka staropolska (dostawa z prosto Polski),
kiełbasa jałowcowa (Mix Markt)
Chrzan i ćwikła domowa (tarcie chrzanu było szczerze opłakane),
majonez,
Zos chrzanowy z jabłkiem
Zos chrzanowy z marchewką,
Papryka i bakłażan po grecku (w oliwie z czoskiem)

i naturalnie rożnorodne słodkości:

Pascha
Mazurki: kaimakowy, malinowy, ze śliwką i makowy,
Babki: koniakowa i gotowana budyniowa
oraz napoleonka i czekoladowe zajączki.

Do tego naturalnie napoje rożnorodne i chlebek domowy pieczony w maszynie,
Przepisy na wiekszość tych smakołyków znajleźć można na forum.

Nie wiem, czy to typowy jadłospis świąteczny. Jżeli znajdziecie braki to chętnie w przyszłości uzupełnię.

... wprawdzie jeszcze upał na dworze (lub na polu ... jak chcą niektórzy) ale ... zacząłem już przygotowania do zimy,
... wczoraj skończyłem marmoladę której użyję jako głównego składnika glazury do pieczenia dziczyzny,
... oto i ona: Marmolada z agrestu i czarnej porzeczki

inne przepisy w tej materii znajdziecie tutaj: ... w spiżarni

życząc smacznego pozdrawiam serdecznie

Na pewnym forum genealogicznym jest sobie wątek kulinarny.
Oto jeden z zamieszczonych tam przepisów:

"przepis na rosół z XVII w. wyczytany w ręcznie pisanej książce
kucharskiej z Wołynia , jak przypuszczam z pańskiego dworu i to sporego.
Ćwierć wołu z przodka i parę kawałów dziczyzny moczyć w przeddzień w zimnej wodzie ,następnego dnia gotować ,szumowiny zbierając . Po wyszumowaniu marchwi czerwonej
funtów dwanaście i pietruszki sześć , koprów w/g uznania .Takoż dodać tuzin kapłonów
tuczonych i dwa stada przepiórek. Przepiórek nie bić a gonić parobkiem aż padną i potem
żywe topić w stawie....
Na temat samopoczucia parobka i wielkości garnka informacji brak."

... podzielam pogląd Miro i Dymka, ... również jednak zgadzam się z Maxellem i Dziadkiem ...

... i dlatego od dziś zacznę pisać swoje przepisy w ten sposób:
np "kiełbasa 66"
składniki:
1 kg wieprzowiny klasy 1 (szynka)
2/3 kg dziczyzny klasy 2 (boczek z żeberkami dzika)
1/3 kg dziczyzny klasy 3 (gicz sarny)
itd

... sądzę, iż pozwoli to początkującym adeptom wędliniarstwa domowego bezproblemowe nabycie odpowiedniego rodzaju mięsa a zarazem przyswojenie sobie stosownej klasyfikacji

pozdrawiam niezmiernie serdecznie

ps - nieśmiało zauważę, iż w starodrukach i starych rękopisach wg których wielokrotnie powstają moje (?) przepisy, nie podaje się klas mięsa (poprostu 100 lat temu ich nie stosowano)

Witam.
To mój "pierwszy raz" na tym forum. Od pewnego czasu przeglądam stronę
i coraz częściej myślę o popełnieniu pierwszych wyrobów. Na razie jestem na etapie kompletowania sprzętu, planów budowy wędzarni itd. Muszę się przyznać, iż od zawsze nosiłem się z myślą, że kiedyś będę robił własne wyroby masarskie na potrzeby domowe, własne wina, nalewki tudzież destylaty. W tm celu zbierałem fachową literaturę, rozmawiałem z różnymi masarzami, brałem od nich przepisy; byłem nawet przy świniobiciu, a samemu pracując kiedyś w gastronomi miałem do czynienia z półtuszami wieprzowymi, a także różnego rodzaju dziczyzną. Tak więc od dawna jestem zarażony tą nieuleczalną chorobą, aczkolwiek nawał różnych obowiązków sprawił, iż jest to jak narazie hobby czysto teoretyczne.
Wracając do tematu: proszę o odpowiedzi na pytania: jaka jest średnica siatki do maszynki alfa nr 22? Czy jest to 7 cm, a jeżeli nie, to od jakej maszynki może być to siatka?
Pozdrawiam wszystkich zarażonych tą nieuleczalną chorobą

Bigos oryginalnie jest litewski (chociaż jest w PL dość długo)
Schabowy niemiecki

Polska nie ma 'ogólnonarodowych' specjałów, za długo byliśmy pod rozbiorami. Nasze najlepsze przepisy tkwią w lokalnych potrawach i na nich się skupiają drogie restauracje w PL. Dobre pasztety, dziczyzna, potrawy na piwie ...

Myślę, że Robert Małkowicz pisał o tym książkę kilka lat temu ... poszukując naszych tradycyjnych potraw i spisał kilka super potraw - polecam.

Ja chyba domyslam sie o co moze Mattiemu chodzic.

Spojrz Hannibal na zalozone przez niego tematy. Nie przytocze dokladnie, ale byly w stylu:
- mnostwo przepisow na surowo
- czy surowe zywienie to monotonne zywienie
- przepisy na sorowe jajka

I w ogole wielokrotnie sie pytal o przepisy.

Teraz z nowu pojawia sie motyw monotonni....
Wiec chyba na tym polega problem.

Sluchaj Matti, w przyrodzie zwierzeta jedza monotonnie.
Krowa je trawe i tylko trawe, tygrys je mieso i tylko mieso itd.

Zdrowe prymitywne ludy czesto jadly glownie "jedna rzecz" na okraglo.

Eskimosi jedli foki, karibu; indianie bizony, ptaki; masajowie mleczne i tamtejsze budlo, w rejonie srodziemnomorskim owce, barany, oliwki itp.

Tak wiec mozna jesc monotonnie z korzyscia dla zdrowia.

Nie oznacza to jednak ze na monotonnie jestesmy skazani.

Jest mnostwo mozliwosci, trzeba tylko wlozyc troche pracy w organizacje wokol siebie.

Istnieje nie tylko piers z kurczaka i wolowina i kurze jaja.

Jest jagniecina: udziec, comber, karczek, poledwiczki - wszystko smakuje inaczej. Tak samo z wolowina. Inny jest udziec, inny rostbef, inna poledwica, antrykot, pierwsza krzyzowa, szynka....

Procz tego podroby. Kazde zwierze ma ozor, serce, watrobe, sledzoine, nerki. Sa ponadto jadra, dla hardcorowcow mozdzek.

Jak czlowiek dobrze poszuka i znajdzie dobry kontakt na dziczyzne to otwiera sie kolejne niesamowite bogactwo smaku: dziki, sarny, jelen, ptactwo, kroliki....

Sa ponadto rozne miody, sa ciekawe owoce. Jajka znosza nie tylko kury ale tez kuropatwy, gesi, kaczki.

Oczywiscie nie znajdziesz tych wszystkich wartosiowych rzeczy w sklepie osiedlowym...

Nowe smaki Warmii i Mazur

Kuchnia naszego regionu to nie tylko pierożki nadziewane mięsem czy ziemniaczane kotleciki - przekonują sędziowie konkursu kulinarnego i pomysłodawcy nowej książki kucharskiej.

Podczas III Targów Chłopskich w Olsztynku kucharze amatorzy rywalizowali w konkursie "Tradycje kulturalne mieszkańców Warmii i Mazur. Dary pola, lasu, wody i ogrodu". Organizatorami byli: skansen, powiat olsztyński i Stowarzyszenie Baby Pruskie. Konkurs ma przekonać mieszkańców regionu, że kuchnia Warmii i Mazur to nie tylko proste i syte potrawy, jak żurek czy kapusta z kluskami. Minął czas, kiedy gospodynie przygotowywały dybdzalki, czyli pierożki z wołowo-cebulowym farszem albo kotleciki ziemniaczane zwane fraszynkami. Mieszkańcy województwa lubują się też w rybach, dziczyźnie, nalewkach, różnorodnych konfiturach. Nasz region to nie tylko pruskie potrawy czy dania przygotowywane zgodnie z przedwojennymi recepturami, ale też smaki zza Buga czy z południa Polski. - Wśród zgłoszonych potraw mieliśmy dania ze wschodu i zachodu kraju, z gór i z Żuław - mówi Jolanta Kłoczewska z koła gospodyń wiejskich, która zasiadała w jury. - Nasze województwo zamieszkują ludzie z różnych stron świata. Każdy może pochwalić się tym, co na Warmię i Mazury przywieźli jego przodkowie.

- Przepisy pokazują tradycje rodzinne, może nieco zamierzchłe, ale mające wpływ na to, co jest dziś - dodaje Marian Juszczyński, dyrektor skansenu. - Tworzą nową jakość w kuchni, pokazują kim jesteśmy. A nasz region to mozaika kulturowa.

Jury musiało zdecydować, która z 94 potraw jest najlepsza. Wśród wielu próbowanych przez sędziów dań były m.in. różne rodzaje smalców i chlebów, miody akacjowe, gryczane, wielokwiatowe, sałatki grzybowe, dania z jagnięciny, kaczki, gęsi, dzika, nalewki orzechowe, wina z leśnych owoców.

Potrawy były oceniane w kilku kategoriach, np. pochodzenie produktów, prezentacja jedzenia, walory smakowe. Członkowie jury sprawdzali też, czy dania zostały przygotowane zgodnie z przepisem, który wcześniej otrzymali. Nie dało się ich oszukać. Sędziowie dopatrzyli się np., że w czerninie zabrakło podanego w recepturze jabłka.

Największe uznanie wśród dań owocowych wzbudził mus jabłkowy z dodatkiem mięty, a z potraw mięsnych szynka dylewska. W kategorii potraw warzywnych zwyciężyły suszone pomidory w zalewie olejowej.

Wyróżnione przepisy znajdą się w książce kucharskiej, którą przygotowują organizatorzy imprezy. Jej premiera zapowiadana jest na wiosnę. - Chcemy, żeby wydawnictwo pokazywało bogactwo i różnorodność regionalnej kuchni - mówi Juszczyński.

Źródło

Świat wódek i likierów - Walton Stuart, Miller Norma

wydawnictwo BELLONA
ISBN: 83-11-10337-2
Tłumaczenie: Ochni-Brudzyńska Anna
Format: 23.5x30.5cm, 256 stron
Oprawa: Twarda z obwolutą

Książka, którą kupiłem od faceta, których chodzi po różnych miejscach i wciska ludziom ksiązki, zastanawiałem się czy nie przepłacam, ale jak wlasnie przejzalem ceny w ksiegarniach to spoko (ok 80-100zl) ja kupilem za 40zł.

Ale wracając do samej, całkiem zreszta sporej książki. Wydanie bardzo łądne, mnustwo bardzo ładnych zdjęć i to zarówno butelek trunków jak i potraw.

Potrawy, głównym elementem tej oto książki jest wlasnie gastronomia, która wykorzystuje alkohole. Przeszło połowa książki, chyba lepiej jest to nazwać albumem, zapełniona jest różnymi przepisamy. Mamy miesa, ryby, warzywa, desery itp. Przepisy sa naprawdę ciekawe, o większości z nich nigdy nie słyszałem.

Temat umieszczam w dziale z gotowaniem poniewaz w Książkach zgubiłby się pośrod rzeczy - niealkoholowych.

Teraz posile się cytatem z tylnej okładki

Obszerny przegląd napojów alkoholowych i ich zastosowań w potrawach. Bogata kolekcja tradycyjnych i współczesnych przepisów na każda okazję.

Kolorowy przewodnik po świecie wódek, likierów i win wzmacnianych- zawiera informacje o tym, gdzie i jak każdy z tych napojów powstaje, o najsławniejszych markach i producentach, o rodzajach i typach alkoholi, ich składnikach, smakach, aromatach i sposobie serwowania.

Przepisy na ponad 100 koktajli i napojów alkoholowych, miedzy innymi Moscow Mule, Singapore Sling, Margarita- za wskazówkami, jak prawidłowo je podawać.

100 przepisów na dania i desery, w tym tradycyjne: kaczka faszerowana po normandzku z calvadosem, dziczyzna po angielsku, czyli Game Pie z porto, i klasyczna angielska legumina Mince Pies z whisky; jak również współczesne: grzyby w alkoholowej zalewie (?pijane? grzyby), płonący suflet z lodami i likierem Grand Marnier, słodkie bułeczki Jamajka z likierem Malibu.

Wielobarwne zdjęcia towarzyszące przepisom ilustrują kolejne etapy przygotowania potraw.


teraż kilka zdjęć



No i słowo na zakończenie.
Jeśli ktoś będzie miał okazję żeby nabyć tą książkę w promocyjnej cenie to niech się nie wacha, te slowa kieruje zarowno do osob, ktore chca poczytac info i ciekawych trunkach ze swiata jak i catów którzy lubią sobie popichcić.

pzdr

Sven Bjorgsen
Zabieram pióro Faith i koślawymi literami piszę - Masz w sobie przepisy na dania z dziczyzny albo sagi o bohaterach?

leonidas, czytaj ze zrozumieniem ... pisałem o innym forum na którym się udzielam,a na którym to forum zagościli myśliwi - dlatego napisałem na " moim " forum,żeby podkreślić fakt,iż to myśliwi przyszli tam,a nie ja do nich - teraz kapujesz?

Drwal - skoro ze mnie jest taki tępak,mąciwoda,pieniacz,krzykacz,pseudoekolog,itp.a myśliwi są tacy inteligentni,oczytani,wykształceni,pozbawieni wad i nic nie jest w stanie naruszyć fundamentów ich tradycji,hobby,związku,itp.to dlaczego myśliwi aż tak przejmują się takimi osobami,jak ja? - nie umieją po prostu " olać " rozmówcy,skoro im nie pasuje jego światopogląd? - problem polega chyba na tym,że gdy myśliwym kończą się argumenty,to zaraz zaczyna się pyskówka i obrzucanie błotem - Widzisz,jesteście jeszcze w stanie jakoś uzasadnić,np.polowanie na dziki,ale już bardzo trudno jest wam wyjaśnić przeciętnemu laikowi,po co poluje się na bażanty,gęsi,kaczki,grzywacze,słonki - jedyny argument to smaczne mięsko

Skoro myśliwych jest tak dużo i stanowią tak wielką siłę,lobby,to co im przeszkadza kilku oszołomów? - po prostu nie potrafią znieść,że ktoś ma inne zdanie i nie podziela zachwytów nad łowiectwem,myślistwem i gospodarką łowiecką.

Ale skoro tak bardzo chcesz faktów,to:

1/ ziemia dzierżawiona od Skarbu Państwa / łąka /,która wchodzi też w skład obwodu łowieckiego,właściciel o tym nie wie i spaceruje sobie z psem bez świadomości,że grozi mu zastrzelenie psa a nawet postrzał,bo Państwo dzierżawi JEGO ziemię myśliwym.

w sprawie strzelania do psów:

1/ jaka jest definicja " zdziczenia " u psa i kota,skoro myśliwi tak często się mylą i zabijają ewidentnie niezdziczałe psy i koty,a nawet zwierzęta pod opieką właściciela i na jego oczach.

2/ dlaczego myśliwi strzelają do psów także wtedy,gdy nie występują wszystkie przesłanki,które dają mu takie prawo? - nieprecyzyjne przepisy pozwalają myśliwym naginać prawo,a policja wierzy strzelającemu,bo to on ma broń,często nie podejmując żadnych działań.

3/ np.psa trzeba mieć na smyczy tylko na terenach leśnych,na nieużytkach już nie,ale myśliwy zabić psa może wszędzie.

4/ dlaczego myśliwi tak chętnie odwiedzają szkoły a nawet przedszkola,pokazując tylko dokarmianie zwierzątek i chwaląc się,że bez ich pomocy by nie przeżyły? - może rodzice nie życzą sobie tego,żeby myśliwy uświadamiał ich dzieci?.

5/ po co te pomysły z propagowaniem spożywania dziczyzny? - tego też ludzie mogą sobie nie życzyć.

Tutaj jest fragment "Instrukcji w sprawie szkolenia i egzaminowania kandydatów do PZŁ oraz kandydatów na selekcjonerów"

§4
Wprowadza się następujące ramowe programy szkoleń jako wymagane minimum:

1. Ramowy program szkolenia dla nowo wstępujących do PZŁ, który obejmuje:
a) Przepisy prawa łowieckiego i statut PZŁ - 6 godz.
b) Zasady wykonywania polowania oraz znajomość zasad bezpiecznego i skutecznego posługiwania się bronią myśliwską, w tym 2 obowiązkowe treningi strzeleckie, obejmujące strzelania śrutem oraz strzelania kulą (z broni o lufach gładkich i gwintowanych) - 12 godz.
c) Ochrona środowiska i jego kształtowanie dla bytowania zwierzyny oraz zasady ochrony przyrody i znajomości gatunków prawnie chronionych, a w szczególności tych, które historycznie były gatunkami łownymi - 4 godz.
d) Biologia zwierząt łownych - 15 godz.
e) Znajomość rodzajów broni i amunicji myśliwskiej, przyrządów optycznych oraz podstawowego wyposażenia myśliwskiego; prawa i obowiązki posiadacza myśliwskiej broni palnej, w tym wydawanie i cofanie pozwoleń oraz przepisy karne, obowiązujące w tym zakresie -7 godz.
f) Znajomość podstawowych chorób zwierząt łownych i chorób odzwierzęcych oraz sposobów ich rozpoznawania - 2 godz.
g) Znajomość zasad etyki, tradycji oraz języka łowieckiego, a także rozpoznawania podstawowych sygnałów myśliwskich - 4 godz.
h) Znajomość zasad obchodzenia się z upolowaną zwierzyną, użytkowania dziczyzny i preparowania trofeów - 4 godz.
i) Znajomość zasad prowadzenia gospodarki łowieckiej - 7 godz.
j) Pomoc w nagłych wypadkach - 2 godz.
k) Kynologia myśliwska - 3 godz.

2. Ramowy program szkolenia dla kandydatów na selekcjonerów, który obejmuje:
a) Znajomość kryteriów odstrzału selekcyjnego zwierzyny płowej, umiejętność praktycznej oceny wieku zwierzyny płowej przed i po odstrzale - 12 godz.
b) Biologia zwierzyny płowej - 5 godz., w tym 2 godz. dot. wzrostu i rozwoju poroża z uwzględnieniem uwarunkowań środowiskowych i genetycznych.
c) Znajomość zasad prawidłowego gospodarowania populacjami zwierząt łownych - 7 godz.
d) Umiejętność oceny prawidłowości odstrzału oraz wyceny medalowej trofeów - 6 godz.
e) Zasady bezpiecznego posługiwania się bronią- 2 godz.
f) Trening strzelecki na osi rogacza - 4 godz.
g) Kulturoznawcza rola łowiectwa, ze szczególnym uwzględnieniem sygnałów i muzyki myśliwskiej oraz etyki w stosunku do trofeów myśliwskich, w tym ich eksponowanie - 2 godz.

3. Zarzad okręgowy PZŁ w uzasadnionych przypadkach, może zwiększyć liczbę godzin wykładów z poszczególnych tematów.

Czyli szkolenie jest troszkę dłuższe niż szkolenie na kierowcę, a wśród tych ostatnich jest więcej "idiotów" niż wśród myśliwych...

Golonka w piwie - jedzonko wojcieszowskie?
Ciekawe wyzwanie miał nasz mistrz nad mistrze sztuki kulinarnej Pan Makłowicz - co by tu wymyśleć do zaprezentowania w Wojcieszowie. Wieprzowa golonka była zawsze modna na tych ziemiach i nie tylko. Różne przepisy na sporządzanie smakowitej golonki mają w swoich zasobach kuchnie polskie, niemieckie, czeskie i wiele innych nawet wietnamskie. Co by nie mówić, przygotowana odpowiednio golonka to pychotka, smaczniutkie i pożywne jedzonko ,niestety wyklinane przez żywieniowców, dietetyków i lekarzy. Przykro ,że co smaczne to ciężko strawne i szkodliwe dla zdrowia. Rzadko kiedy w lokalach goloneczce nie towarzyszy - piwko.
Dobre piwo zaczyna być coraz bardziej uznawane przez wielu restauratorów czy domowych entuzjastów goloneczki z piwem. Ten duecik nie tylko pomaga w natychmiastowym orzeźwieniu ale oczyszcza i pomaga w dolegliwościach całego przewodu pokarmowego jak mówią niektóre uczone autorytety. Smak piwa niezastąpiony, niepowtarzalny. Oczywiście wszystko to ma swoja miarę. Bez przesady. Nauczono nas przed laty właśnie z biedy nadużywać piwska, jeśli tak to można ująć, nie stać nas było na przyzwoitą zakąskę czy smakowite danie do piwa. Tylko żłopanie, żłopanie na "pusty bęben", wielu niestety pozostało to do dzisiaj.
Teraz stworzono nawet specjalna kuchnię dla piwoszy, właśnie złożoną ze znakomitych przepisów dań do piwa i z udziałem piwa w baraninie, cielęcinie, drobiu, dziczyźnie, wołowinie czy wieprzowinie. To jest ten smaczek, to rozbudzanie uroków kulinarnych, radość zgromadzonych gości, klientów, biesiadników, domowników tego jedzonka z piwkiem. A w sumie to powrót do narodowych czy regionalnych tradycji znanych od dawna. Golonka duszona w piwie, obsmażana po dobowej obecności w piwie, pieczona podlewana piwem albo gotowana i podana z piwem albo gotowana w piwie potem pieczona i wiele innych + dodatki i chrzanik czy odpowiednia musztarda.To jest to.
I chwała mistrzowi za przypomnienie starego przepisu.

Tradycja byłych mieszkańców obecnego Wojcieszowa to też golonka (Schweinehaxe)czy (Eisbein) i piwo świeżutkie prosto z browaru niezbyt trwałe , niepasteryzowane i dość mocne a do tego dodatek gotowany groch, fasola lub tłusta kapusta.

... żaden problem
przepisy na dziczyznę i marynaty znajdziesz tutaj:

pozdrawiam niezmiernie serdecznie

Wybacz, że ja teraz o jedzeniu, ale muszę: nie znacie jakichś stron o podrobach albo o dziczyźnie? Nie mogę tego paskudztwa nigdzie znaleźć, a jak są to same przepisy.



Dobre kalorie:

Nabiał: chude mleko, chudy biały ser, jogurt naturalny, kefir.

Ryby: słodkowodne, oprócz węgorza, z morskich: dorsz, flądra, halibut, sola, tuńczyk, łosoś.

Mięso: cielęcina, chuda szynka wieprzowa, białe mięso kurczaka i indyka bez skórki, wątróbka.

Owoce: jabłka, gruszki, śliwki, wiśnie, truskawki, czereśnie, cytrusy, brzoskwinie, morele, agrest, porzeczki.

Warzywa: por, seler, pietruszka, kapusta, pomidor, ogórek, fasola, groszek, szpinak, kalafior, brokuły.

Węglowodany: pieczywo pełnoziarniste, otręby pszenne i owsiane, makaron, ryż i kasz.e

Słodycze: niewielka ilość cukru.

Złe kalorie:

Nabiał: jajka, tłuste sery, tłuste mleko i jego przetwor.y

Ryby: węgorz, z morskich np. karmazyn, morszczuk, mintaj.

Mięso: pozostałe (wołowina, wieprzowina, baranina, kaczki, gęsi, dziczyzna, cynaderki).

Owoce: awokado, daktyle, figi, arbuzy, ananasy, dojrzałe banany, suszone, rodzynki, orzechy, pestki.

Warzywa: marchew, kukurydza, oliwki, ziemniaki.

Węglowodany: płatki śniadaniowe, białe pieczywo.

Słodycze: inne.

Najważniejsze zasady:

1. Przez pierwsze 2 tygodnie ograniczyć do minimum spożycie białka zwierzęcego.

2. Śniadania i przekąski mogą zawierać tylko „dobre kalorie”, na obiad i kolację można jeść złe, ale tylko w połączeniu z dobrymi w proporcji 1:4.

3. Nie wolno łączyć białka zwierzęcego z węglowodanami i owocami.

4. Należy uzupełniać dietę preparatami witaminowo-mineralnymi, pamiętając szczególnie o dostarczaniu wit. A,C,E, magnezu, potasu, miedzi i chromu.
Plan diety Przepisy

Śniadanie:

jogurt naturalny z pszennymi otrębami, kiełkami (dowolnymi) i sezonowymi owocami, ewentualnie chleb pełnoziarnisty, chude mleko lub ziołowa herbata

Obiad:

zupa szpinakowa, dorsz (pieczony w folii, z cytryną i świeżym koperkiem), sałatka z białej kapusty, kiszonych ogórków i makaronu

Kolacja:

gulasz fasolowo-warzywny (ugotowana fasola, sezonowe warzywa podduszone w wodzie z dodatkiem niewielkiej ilości oliwy z oliwek), sałatka z pomidorów z bazylią

Nie ma dzikich psów, sa conajwyżej zdziczałe. Dziczyzna smakuje o niebo lepiej, ale jak się nie ma co się lubi to się ma co się nie lubi. a przepisy to tajemnica rodzinna.
PS. Podziwiam wytrwałość i konsekwecję w tym ciągłym przelogowywaniu się...

Novi, nie mam nic przeciwko technice. Jest tylko jedno ale. Technika rozleniwia i psuje co nieco w niektórych wypadkach człowieka. Jeżeli ktoś jeździ zbyt często samochodem (choć mógłby chodzić), to wkrótce przestaje w ogóle chodzić. Pilota do telewizora wymyślono także z lenistwa.
Samochody terenowe są o.k. i na polowanie jak znalazł. Ale nie o to chodzi w całym temacie. Cały czas chodzi mi o jedną sprawę. Może wyartykułuję ją inaczej. Zbyt wiele techniki odczłowiecza polowanie i daje o wiele mniej szans zwierzynie. Po to te wszystkie przepisy, normy etyczne etc.etc. To, że ktoś strzela na zbyt dalekie odległości rozumiem inaczej niż Ty. Strzela nie dlatego, że świetnie strzela, ale że brakuje mu innych umiejętności - np. nie potrafi podchodzić. Moim skromnym zdaniem współczesny myśliwy, to nie może być tylko facet, dla którego polowanie kończy się na tym, że przyjeżdża samochodem wprost na stanowisko, rozkłada podpórkę i wali do zwierza na powiedzmy 250m. Inaczej bez sensu byłyby również wszelkie wyprawy na Kamczatkę, do Mongolii czy w jakiekolwiek inne miejsce, gdzie myśliwy musi wymagać od siebie więcej niż w codziennym życiu. Dlatego bardzo denerwuje mnie postawa niektórych myśliwych, którzy brzydzą się wypatroszyć tuszę (nie mówiąc już o prawidłowym jej podzieleniu), czy pociągnąć ją na troku, zostawiając to innym np. naganiaczom, nie mają pojęcia o słownictwie łowieckim, o szacunku dla żywej i martwej zwierzyny (w wielu kołach pokoty, to porażka), o samodzielnym przyrządzeniu jakiejś potrawy z dziczyzny (to nie musi być babskie zajęcie), o preparowaniu trofeów i wielu innych aspektach związanych nieodłącznie z łowiectwem - zostawiając te sprawy innym. Można i tak. Tylko czy to oznacza lepiej?

Ad SOVA
Znajomi którzy degustujA moje przepisy właśnie na knajpę z dziczyzną mnie namawiają.
Pozdrawiam
DB

Ciekawe czy potrafiłbyś napisać na temat:

Dlaczego MniamMniam podaje niewypróbowane przepisy na dziczyznę?

Już od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad założeniem tego tematu.
Decyzja została przyspieszona książką Kazimierza Kraty: Produkcja wyrobów garmażeryjnych, którą "odnalazłem" dzięki Andrzejowi, oraz ostatnio wylicytowanym zbiorem receptur Wrocławskiego Przedsiębiorstwa Handlowego Artykułów Codziennego Użytku, Oddział Produkcji Spożywczej.
Książka Kraty zawiera mase przepisów na wyroby z drobiu i ptactwa dzikiego, mięsa, dziczyzny, ryb, jaj i twarogu, warzyw i grzybów, kiszonki, marynaty, wyroby z maki i kasz, zupy, sosy, desery i zestawy obiadowe itp.
Natomiast zbiór przepisów WPHACU zawiera receptury Branżowe na:
- pasta twarogowo-pomidorowa
- pasta twarogowo-jajeczna 1,2 i 3
- pasta twarogowa 1,2,3
- pasta twarogowa z papryką
- pasta twarogowo-śledziowa
- pasta twarogowa z ikrą
- tort serowy
- ser smazony nr 3
- ser zapiekany 1,2,3,4
- pasta z topionego sera
- kotleciki z jaj
- jajko mollet w szynce
- jajko na sałatce z majonezem
- sos majonezowy - półprodukt
- jajko w sosie tatarskim
- jajko w szynce gotowanej
- jaja w majonezie
- jajko w sałatce jarzynowej
- pasta z jaj
- sałatka z jaj
- sałatka warzywno - jajeczna
- sałatka jajeczna
- sałatka wiosenna
- sałatka jarzynowa nr 1,2
- galantyna z jaj i warzyw nr 2
- galantyna z warzyw i jaj - pomidorowa nr 3
- rolada naleśnikowa z serem
- nalesniki z serem nr 1,2
- farsz serowy - nadzienie
- płaty nalesnikowe do nadzieni słodkich
- płaty naleśnikowe z pianą
- płaty nalesnikowe popularne
- płaty nalesnikowe - słodkie
- knedle z twarogu
- pierogi leniwe
- pierogi ruskie
- majonez
- sos tatarski
- kanapka z serem twardym i pomidorem lub papryką
- kanapka z pastą z twarogu i makreli lub innych konserw rybnych w pomidorach
- kanapka z pasta z twarogu i koncentratu pomidorowego
- kanapka z pastą z twarogu i dźemu
- kanapka z pastą z twarozku i miodu sztucznego lub naturalnego
- kanapka z pastą z sera topionego i kiełbasy
- kanapka z pastą z twarogu i sledzia marynowanego
- kanapka z twarogiem i wędzoną ryba
- kanapka z pastą z jaj
- kanapka z pasty z jaj i boczku wędzonego
- kanapka z jajem nr 1,2
- kanapka z pastą twarogową
- budyń z sera
- budyń z kaszy mannej i sera
- budyń ptysiowy

Przepisy te wrzuciłem gdyż, wielu osobom przypomną młodośc i czas spędzony w tzw. barach mlecznych, gdzie serwowano m.in. te specjały.
Jeśli ktoś będzie zainteresowany, to będziemy kontynuowac temat.

Na opakowaniach z mięsem z dzika i jelenia które nabyłem ostatnio w Makro były takie oto przepisy którym chciałem się z Wami podzielić
PIECZEŃ Z DZIKA DUSZONA ZE ŚMIETANĄ

70-80 dag mięsa z dzika bez kości ( łopatka, lub szynka0
3 dag mąki
5 dag tłuszczu
liść laurowy
kilka ziaren pieprzu
kilka ziaren jałowca
kilka ziaren ziela angielskiego
1/8 l śmietany
zaprawa z warzyw

Zaprawa z warzyw
5 dag marchwi
5 dag selera
5 dag pietruszki
5 dag cebuli
1 łyżka oleju
1 łyżka octu ( 3% )
Kilka ziaren pieprzu
Kilka ziaren ziela angielskiego
1 liść laurowy
1 dag cukru

Mięso przygotować i zamarynować w zaprawie z warzyw.
Z powierzchni mięsa usunąć warzywa, mięso osolić i oprószyć mąką. Rozgrzać tłuszcz na patelni i na silnym ogniu zarumienić mięso ze wszystkich stron, po czym wraz z tłuszczem przełożyć do rondla dodać warzywa z marynowania mięsa, podlać mięso wodą ok. 1/8 l i dusić powoli pod przykryciem do miękkości ok. 2 ½ godziny. W połowie duszenia dodać zmiażdżone przyprawy ( pieprz i jałowiec ) . Gdy pieczeń jest miękka oprószyć mąką i zagotować. Połączyć ze śmietaną. Mięso pokroić w plastry ułożyć na półmisku i oblać przecedzonym sosem.
Podawać z ziemniakami lub makaronem oraz gotowaną jarzyną .

GULASZ Z JELENIA

50 dag mięsa bez kości z jelenia
2 łyżki masła
2 łyżki oliwy
2 cebule ok. 15 dag
3 ząbki czosnku
1 szklanka bulionu z kostki
1 szklanka zielonego groszku z puszki
3 kiszone ogórki ok. 30 dag
3 ziarna pieprzu
3 ziarna ziela angielskiego
1 łyżeczka ziół pornwalskich
sól
pieprz
cukier

Mięso umyć, osuszyć, pokroić w kostkę i zrumienić na oliwie. Cebulę i czosnek obrac drobno posiekać i zrumienić na maśle i dodać do mięs. Wlać bulion, dodać ziarna pieprzu i ziela angielskiego oraz szczyptę cukru dusić na małym ogniu ok. 40 minut. Ogórki pokroić w kostkę i dodać do mięsa na 10 minut przed końcem duszenia.
Gdy mięso będzie miękkie dodać groszek doprawić solą i pieprzem i ziołami pornwalskimi.
Podawać z pieczywem

sam jeszcze nie próbowałem ale może ktoś spróbuje i podzieli się wrażeniami pozdrawiam

wejdź na stronę www.chefpaul.net podaje on zasady obróbki dziczyzny oraz przepisy również na kiełbasę z sarniny. Powodzenia!!!

Witam wszystkich, którzy chcą zainwestować w produkcje związaną z włoską żywnością!

Juz od kilku m-cy mam pewien pomysl produkcji swiezych wloskich makaronow na oczach klientow, jak rowniez sprzedaz gotowych dan makaronowych oraz udostepnienie mozliwosci kupna makaronow prosto z produkcji. Dodatkowo moimi potencjalnymi klientami beda hotele i lepsze restauracje, ktore specjalizuja sie w kuchni wloskiej jak i srodziemnomorskiej (w samej Warszawie jest ich ok 100). Poddobny koncept ma restauracja Vapiano.de
Napisalem podobny, bo to o czym ja pisze jest bardziej oryginalne.
Mowie w jezyku wloskim jak i niemieckim, takze bezposredni kontakt z szefami kuchni nie moze stanowic problemu.
Koszt inwestycji to 250 000, 00 zl.
Pracowalem kilka lat we Wloszech jak i w Niemchech i znam caly proces produkcji tego typu makaronow, znam przepisy, wiem jakie maszyny sa potrzebne itd. Jestem przekonany, iz w Polsce wiekszosc osob odejdzie od tlustego i ciezkiego jedzenia (bigos, pyzy, ziemniaki), a zacznie jesc np. wiecej makaronow, ktore mozna przyrzadzac na tysiac sposobow oraz sprzedawac jako szybkie danie (czas gotowania to tylko 3 minuty!!!!!).
Ceny makaronu, to 17 do 25 zl za Kg (porcje na 8 duzych porcji), a makaronu nadziewanego to 30 do 45 zl za kilogram. Jeszcze raz podkreslam, iz beda to wyroby swieze, bez konserwantow i praktycznie kazdego dnia beda inne makarony!!!
Uwazam, iz nawet osoby, kore jadaja tylko i wylacznie mieso z ziemniakami, skusza sie na np. Rigatoni z sosem z bazanta:)), lub ravioli nadziewane truflami z sosem z dziczyzny:)
Mam nadzieje, iz wiele osob wyrazi na ten pomysl swoje zdanie oraz mysle, ze znajda sie osoby, ktorym ten "gatunek gastronomii" sie bardzo spodoba i beda chcialy nawiazac ze mna kontakt.
Szukam osób, ktore maja doswiadczenie w prowadzeniu dzialalnosci i znaja sie na kuchni wloskiej.
Czekam na powazne propozycje!

Pozdrawiam.

Tomek

A propos gotowania, jak widzę Nigell'ę w teflonie, to mnie normalnie mdli... kobitka ma fajne przepisy i łatwe do zrobienia, ale jak zaczyna coś dłubać przy tym jedzeniu... to zgroza
Pojęcie "higiena" jest jej chyba zupełnie obce, jak widziałam spadające pożywienie z patelni na stół, na którym leży jeszcze kawałek surowej krowy i ona po poprawieniu włosów zgrabnym ruchem - pach - jedzonko znów na patelnię i po sekundzie na talerz, to aż mną to wstrząsnęło i od tej pory mam uraz jakiś do tej pani
Ale niemal każdy ją chwali, bo któż odmówił by zesmażonej krowy z odrobinką surowizny, przyprawionej farbowanym włochami , a wszystko to podane cud paluszkami, które były myte tylko na początku gotowania... pychota.


No, he he, mnie rozbrajają programy na Travel Channel, gdzie np. jegomość sobie konsumuje na Grenlandii focze odchody, albo panienka w hiszpanii próbuje byczych jąder
Abstrahując od takich przypadków, które bym podciągnęła pod "tradycjanolizm" (w końcu my w Polsce jemy tzw. flaki, czyli wołowe żołądki, czy móżdżek cielęcy....), to rozbrajają mnie programy kulinarne przygotowywane w eleganckiej, studyjnej kuchni, gdzie na przykład gotuje się obraną z piór słonkę, pieczoną na "płonącym" winie, albo gdzie porcjuje się na oczach widzów, dajmy na to, nutrię....
Heh, a ja myslałam, że nasze wątróbki rybie w puszkach to przesada
(przy okazji - niezbyt są smaczne.... Wolę łososiowy kawior...)

Przy okazji - jak będziecie kiedyś w sklepie z dziczyzną, czy cuś, to polecam jednak mięso nutrii i królika. Super przepyszne mięso, bez tłuszczu, bardzo delikatne.

Z innych spraw - ostatnio doceniłam bardzo, z przypraw, kminek mielony (cuuudo !) i tak zwany Fisch Sauce, czyli sos rybny - sprowadzany z niemiec, ekstra ! Ponadto małżonek rozkochał się w sushi i obiecałam mu, że będę przygotowywać takowe w domu - w końcu zdobycie ryzu czy wodorostów na Allegro, to już nie problem

Spróbuję ugryźć ten rozległy temat, zaczynając od najważniejszych różnic między dzisiejszym a średniowiecznym sposobem jedzenia.
Tradycją było już wtedy spożywanie śniadań, obiadów i kolacji, z tym, że zaczynano znacznie wcześniej, a ostatni posiłek spożywano dość wcześnie, po południu. Zupy, czyli polewki, jedzono głównie na śniadanie, i najczęściej była to polewka piwna z serem lub zupa cebulowa, którą umiano przyrządzać na kilkanaście sposobów. Obiad i wieczerza były konkretniejszymi posiłkami, składającymi się z mięsa, ryb, kasz lub warzyw. Raczej nie komponowano "dania", tak jak się to robi dziś, z kawałka mięsa, sałatki i kaszy (dziś także ziemniaki ;)), ale spożywano jedną potrawę na raz.
Popularnymi warzywami i produktami zbożowymi były groch, bób, soczewica, proso, kasze (jęczmienna i pszenna), kapusta i rzepa, znano już marchew i ogórki, choć dziś określane są jako "włoszczyzna".
Pito słabe, mętne i pozbawione bąbelków piwo (moc miało znikomą, dochodzącą do 3% alkoholu, uważane było za napój, nie za trunek), wina (na południu i zachodzie Europy) i miody. Wódka znana była w XIVw. z pewnością, (nie wiem, czy nie wcześniej), lecz uważano ją za lekarstwo i substrat do tworzenia leczniczych i kosmetycznych nalewek.
Chłopi i mieszczanie jedli głównie ryby, drób i wieprzowinę, a także dużo nabiału. Na stoły możnych trafiała także dziczyzna. (Nieurodzeni nie mieli prawa do polowania, wyjątek stanowiły polowania na wilki, uważane za szkodniki i tępione. W Polsce w czasach Jagiełły chłopi mogli także bezkarnie zabijać zające). Ponad połowa dni w roku była postna, dla tego dużą popularnością cieszyły się ryby, a także podroby i zwierzęta wodne (wydry, bobry), które również nie były uważane za mięso. Mięsa głównie pieczono i gotowano, nie spotkałam się ze smażeniem, można je było także uwędzić lub zasolić - w takiej postaci spożywane było zresztą najczęściej, ponieważ świeże szybko się psuło. Stąd też wzięła się popularna zupa - rosół, czyli roz-sol, to wywar powstały po wygotowaniu uprzednio zasolonego mięsa.

Popularną i cenną przyprawą była sól, prócz tego znano czosnek i lokalne aromatyczne zioła, a także sprowadzane ze Wschodu szafran, imbir, cynamon, kardamon i pieprz. Podział przypraw na "słodkie" i "ostre" nie był tak sztywny jak dziś, dlatego przyprawiano mięsa imbirem i polewano cynamonowym lub goździkowym sosem. Co ciekawe, dość egzotyczna przyprawa curry składa się głównie z przypraw znanych i popularnych pod koniec średniowiecza.

Słodyczami dostępnymi dla ubogich i średniozamożnych były owoce - owoce leśne, jabłka, gruszki, śliwki, wiśnie i brzoskwinie. Bogatsi mogli sobie pozwolić na wafelki, ciasta z kremami, bakalie, suszone owoce egzotyczne sprowadzane z Afryki, i owoce kandyzowane w miodzie lub cukrze trzcinowym.

Moja wypowiedź dotyczy głównie wieków XIV-XV, byłabym wdzięczna gdyby ktoś dodał jakieś informacje o wiekach wcześniejszych. Może znacie ciekawe przepisy?

Nie wiem czy wam o to chodzilo...Ale... Najpierw pisze z roslin-moze cos dla druidow...

Zupa z mlodych pokrzyw - 2 duze garscie mlodych pokrzyw, 1 cebula, 1 marchew, 1 lyzka maki (np. krupczatki), 1 lyzka masla, 1,5 l wywaru z miesa lub kostki bulionowej, 2-3 ziemniaki, sol, pieprz, 1 zoltko, 2 lyzki smietany, 1 lyzka soku cytrynowego.
Drobno posiekana cebule zeszklic na masle, zasypac maka i sporzadzic jasna zasmazke. Dodac do niej wyplukane, drobno posiekane pokrzywy i utarta marchew, wymieszac i zalac wywarem. Dodac obrane, pokrojone w kostke ziemniaki i ugotowac do miekkosci. Zupe przyprawic sola i pieprzem, "uszlachetnic" zoltkiem zmieszanym ze smietana i zakwasic sokiem cytrynowym. Wariant - ziemniaki ugotowac osobno i dodac do zupy na koniec.

Liscie pokrzywy wedlug lukasza
Liscie pokrzywy gotowac z niewielka iloscia wody, z dodatkiem masla i czosnku. Mozna takze dodac imbiru (lub jedno klacze naszego rodzimego kopytnika).

Ziolowa zupa uniwersalna - Zebrac po 200 g rosliny na osobe (100 g w przypadku roslin kwasnych), umyc i posiekac. Przygotowac wywar z miesa, ryby lub kostki rosolowej, wlozyc ziemniaki i gotowac 15 minut. Dodac rosliny i gotowac jeszcze 10 minut. Doprawic i gotowac az rosliny zmiekna. Rosliny mozna uprzednio wymieszac np. z maka z zoledzi i podsmazyc na tluszczu.

Tu bylo troche o zupach... a teraz o daniach stalych xD

Skladniki:
- 1 kg miesa z dzika,
- 500 g wieprzowiny,
- 500 g sloniny,
- 5 zabkow czosnku,
- 1 lyzeczka saletry,
- po 15 ziarenek ziela angielskiego i pieprzu,
- 5 ziarenek jalowca,
- 2 gozdziki,
- szczypta majeranku,
- szczypta galki muszkatolowej,
- 3 lyzki soli,
- 1 szklanka przegotowanej wody,
- jelita wieprzowe.

Przygotowanie:
Jelita oczyscic, namoczyc, natrzec sola. Korzenie drobno utluc w mozdzierzu i przesiac przez sito. Slonine pokroic w drobna kostke. Dziczyzne i wieprzowine przepuscic 2 razy przez maszynke. Czosnek rozetrzec z sola. Wszystkie skladniki przelozyc do miski i stopniowo dolewajac wody wyrobic na mase. Osuszone jelita dokladnie wypelnic masa, zawiazac konce, powiesic na trzy dni w chlodnym, przewiewnym miejscu. Po trzech dniach jeszcze raz mocno scisnac mieso, uwedzic w goracym dymie, wlozyc do wrzatku, gotowac na malym ogniu przez pol godziny. Powiesic w chlodnym, przewiewnym miejscu.

Przodek z zajaca w calosci lub mrozone, przednie elementy korpusu zajaca, marchew, pietruszka, seler, lisc laurowy, 2-3 ziarna ziela angielskiego, 3 kapelusze suszonych grzybow, 2 lyzki masla, 0,5 szklanki mleka, 1 szklanka smietany, 0,5 kg swiezych grzybow (roznych), 0,5 szklanki czerwonego wina np. Merlot, sol, pieprz; ponadto na marynate: 1 szklanka wody, 1 szklanka octu winnego lub 0,5 szklanki spirytusowego, 1 cebula, 5 jagod jalowca, 1 lisc laurowy

Wykonanie:
1. Skladniki marynaty polaczyc, zagotowac i ostudzic.
2. Przodek zajaca porabac, ulozyc w naczyniu i zalac zimna marynata na 12 godzin.
3. Wyjac z marynaty, oplukac i przelozyc do garnka, dodajac lisc laurowy, suszone grzyby, warzywa, ziele angielskie i gotowac w niewielkiej ilosci wody przez 1,5 godziny na malym ogniu (trzeba byc przygotowanym nawet na 2 godziny gotowania, gdy zajac okaze sie dosc stary i lykowaty).
4. Zajaca obrac z kosci i pokroic na kawalki.
5. Zrobic zasmazke z masla i maki. Rozprowadzic mlekiem i czerwonym winem, stale mieszajac, aby nie porobily sie grudki, dolozyc wczesniej ugotowane i pokrojone w duze kawalki grzyby, a na koniec dodac pokrojone mieso z zajaca.
6. Doprawic sola, pieprzem, dodac smietane i dusic razem przez 10 minut.

O daniach z dziczyzny wiecej na http://knieja.pl/przepisy.php

Jednym z pierwszym producentów koniaku, który przetrwał wojny i burze dziejowe, był Jean Martell. W 1715 roku przeniósł się z wyspy Jersey i osiedlił we Francji, w okolicy Cognac. Miał 21 lat i głowę pełną marzeń oraz pomysłów. Bardzo szybko odniósł sukces, sprzedając przedestylowany ekstrakt winny w drewnianych beczkach. Z jego osobą związana jest również romantyczna legenda. Otóż jaskółka, która znajduje się na medalionie zdobiącym butelki tego szlachetnego trunku, miała ojcu założycielowi wskazać akurat ten zakątek francuskiej ziemi. Na późniejszych odmianach alkoholu pojawia się wizerunek Ludwika XIV. Rok 1715, który był szczęśliwy dla Jeana Martella, był jednocześnie ostatnim rokiem panowania Króla Słońce (Le Roi Soleil), uosobienia francuskiej potęgi. Synowie Martella, Jean i Frederic, wprowadzeni przez ojca w arkana sztuki przyrządzania trunku noszącego dumnie ich nazwisko, rozwinęli jego produkcję, wzbogacając przepisy o kolejne składniki. O sukcesie ich koniaku zdecydował wydłużony okres leżakowania winnego destylatu, który w zależności od gatunku Martella trwa od 5 (w przypadku Martell VS) do 100lat koniecznych dla uzyskania właściwego bukietu dla Martella L’Or. Ten ostatni jest bodaj najdroższy ze wszystkich „członków rodziny”, a jego unikatowy korek i wykończenia szyjki wykonane są z 24- karatowego złota.
Obecnie rodzina Martell posiada 270 ha własnych winnic, a także współpracuje z 2500 prywatnych plantatorów i 13 destylarniami we wspomnianej części Francji. Ponadto firma dysponuje własnymi zakładami bednarskimi, chociaż zatrudnieni w nich rzemieślnicy sygnują wykonywane przez siebie beczki. Są one wyrabiane wyłącznie z dwóch odmian dębu, przy czym muszą to być drzewa przynajmniej stuletnie, proste i zdrowe. To z nich uwalniają się związki aromatyczne nadające koniakowi specyficzny bukiet, który w miarę upływu lat ulega sublimacji i staje się niepowtarzalny dla każdej odmiany trunku. Proces odparowania niewielkiego odsetka destylatu jego „opiekunowie” nazywają – znaną nam już wszystkim – działką dla aniołów, choć w rzeczywistości, przeliczając go na standardowe butelki, mamy do czynienia ze stratami rzędu 3 milionów butelek rocznie.
Martell jest znany na całym świecie. Najbardziej popularny jest w Europie i w Azji, a zwłaszcza w Chinach, w których wyparł miejscowe alkohole produkowane na bazie ryżu. W Ameryce Południowej i Wielkiej Brytanii skutecznie konkuruje z Burbonem i whisky, chociaż nie jest aż tak lubiany jak przez dalekowschodnich wielbicieli tego smaku.
Projektanci Martella opracowali również oryginalne butelki. Zwykle, przeznaczone do sprzedaży detalicznej niewiele różnią się od opakowań luksusowych napojów na całym świecie. Lekko pękate, z wydłużonymi szyjkami, nie wyróżniają nie wyróżniają się na sklepowych pólkach. Istnieją jednak odmiany Martella ekskluzywne, przeznaczone tylko dla koneserów. Są to butelki w formie łezki lub arkady, nieco przypominającej Łuk Triumfalny w Paryżu.
Corocznie w Polsce jest organizowany prestiżowy konkurs kulinarny L’art. La Cuisine Martell na potrawy pasujące do tego szlachetnego trunku. To jeden z najbardziej prestiżowych konkursów w branży. W skład jury wchodzą zarówno eksperci sztuki kulinarnej, jak i znane osobistości ze świata kultury.
W ostatniej edycji zawodów zwycięstwo „odnieśli” – comber z dziczyzny zapiekany w szynce parmeńskiej w sosie porto z gęsimi wątróbkami i osnowie jabłkowej, do którego podano Martella XO. (Mniam Mniam )
Martell wygrał prawie trzystuletnią batalię o swoją pozycję na świecie i jak na razie nic nie zapowiada końca jego dominacji.

Oferuję:

- Jedzonko tylko najwyższej jakości (niebo w gębie). Jedzonko takie gotowane przez kucharza zwiększa szanse na gaina i może na dobry random

Posiadam następujące przepisy:
(+ oznacza stackowalność, * oznacza (bardzo) trudną dostępność, czyli możliwość zamawiania jedynie w małych ilościach, cena podana jest za 1szt.)

Ryby
- sardynki na ostro* 5000
- smażony stek rybny+ 50
- stek rybny w panierce+ 200
- stek rybny smazony z serem+ 200
- smazone filety rybne+ 80
- bento** 10000
- płotka w sosie chrzanowym+ 120
- okoń zapiekany w kukurydzy+ 120
- ukleja w galarecie 100
- kalmar duszony na ostro* 5000
- pasztet rybny 60
- stek rybny z warzywami+ 60
- sledzie w oleju* 5000

Mięsa
- pieczone żeberka+ 100
- dziczyzna+ 110
- zeberka z cebulką+ 110
- kiełbasa+ 100
- kotlet z warzywami 100
- jagnięcina z warzywami 100
- wieprzowina z warzywami 200
- pieczone udo jagnięcia+ 80
- kebab 200
- szynka w miodzie+ 100
- golonka w piwie 1000
- smażone udko kurczaka+ 60
- pasztet z królika 150
- mięso z królika w panierce 200
- móżdżek smażony 200
- smażony szczur 1000
- gulasz 100
- czarna polewka 100
- nóżki na zimno 100

Słodycze
- ciasteczka (n/a)
- rodzynki 20
- tort 500
- ciasto: szarlotka, gruszkowe, brzoskwiniowe, winogronowe 100
- ciasto: sernik, piernik, krokiet 500
- budyń owocowy: jabłkowy, gruszkowy, brzoskwiniowy, cytrynowy 100
- pączki+ 200
- elfie ciastko 1000
- tarta (n/a)
- marmolada 50

Pieczywo
- chleb+ 60
- chleb smakowy+ : pieczywo czosnkowe, chleb cebulowy, miodowy lembass 65
- bułeczka+ 60
- nadziewana bułeczka+: jabłko, gruszka, winogrono, brzoskwinia, cytryna, cebulka 65
- nadziewana bułeczka+: ser 80
- bagietka+ 60

Inne
- jajecznica+ 200
- naleśnik 80
- kluska z nadzieniem: z mięsem, z jabłkiem, z gruszką z brzoskwinią
- pierogi+: z kapustą, z mięsem, z serem
-
[cdn]

- Alkohole następujące:
Wina:
- zwykłe
- jabłkowe
- brzoskwiniowe
- cytrynowe
- gruszkowe
- leśne

Piwa:
- jasne
- ciemne
- korzenne
- ziołowe
- marynarskie (chwilowo nie mam składników - muszli, na doniesione mogę zrobić)

Wódki:
- żytnia
- orcza lodowa
- powiew śmierci
- krasnoludzki spirytus
- ognista

Standardowo liczę sobie 500gp za litr alkoholu. 1 litr = 10 kieliszków. Alkohol sprzedaję w beczułkach po minimum 20litrów, maksymalnie zaś wchodzi 50 litrów.

Wina mają przypisany rocznik - z wiekiem polepsza się ich smak i ich właściwości. Cena 500gp/litr odpowiada winu z bieżącego roku. Za każdy rok leżakowania liczę dodatkowo +250gp. Czyli np. 20 litrów wina z aktualnego roku będzie kosztowało 10k, a 2-letnie takie wino będzie kosztować 20k.

Podejmuję się cateringu różnych imprez Cena do ustalenia.

- Stolarz - wszystkie itemy produkowane przez stolarza. Cena za exp kij z bali wierzby (poza necro i druid) - 10k, cena za exp komplet zbroi z wierzby - 50k.

Dodatkowo posiadam umagicznienia:

Kod:

Zbroja odtrucia - zwiększa res na trutę.

Wymagane składniki: sztabkę złota, 2x idealny cytryn, 2x idealny szmaragd - należy donieść. Dodatkowo pobieram opłatę 10k od elementu.
KUNIEC

Jak zwykle przy tego rodzaju dyskusjach o wyższości itd. trudno zabierać głos, gdyż z góry jest się skazanym na ataki osób przekonanych o swojej racji. Cóż zrobić! Całkowicie zgadzam się z Chef Paulem, czemu dałem już wyraz w jednym z wcześniejszych postów. Otóż, dla mnie również: pączki z powidłami, to dalej pączki, bigos na bazie różnej kapusty i różnych mięs to dalej bigos, szaszłyki z różnych mięs i różnych dodatków, to dalej szaszłyki itd, itd. Jeśli chodzi o pizzę sycylijską, różne spaghetti, owoce morza i dodatki do nich, to celowo próbowaliśmy podczas pobytu na Sycylii tych specjałów w różnych przybrzeżnych knajpkach i kupowaliśmy dodatki na targach. Sam przywiozłem zioła - zestawy do pizzy a la siciliana, a do tego mam wspomniane pesto z pomidorów, bakłażanów, oliwy i czosnku. Nawiasem mówiąc na półce stały najprzeróżniejsze słoiczki z zawartością w różnych kolorach, a każdy zachwalany jako sycylijskie specjalności... Tak, jak w Indiach nie ma jednego przepisu na curry (najdłuższe przepisy liczą sto dwadzieścia parę składników), tak nie ma jednego przepisu na najprzeróżniejsze mieszanki ziołowe i przyprawowe, gdyż zawsze są one wzbogacane o te składniki, które w danym miejscu, czy regionie występują w największej obfitości.
Co do bigosu! NIE MA jednej słusznej receptury na bigos! Każdy kucharz ma swoje proporcje dodając więcej tych,czy innych składników, decydujących o tym czy bigos będzie mniej, czy bardziej kwaśny, słodki, mięsny lub kapuściany. Mało tego, w przeszłości bigosem nazywano różne siekaniny. Bigos hultajski nazwę brał stąd, że mięso siekano "jakoby szablą", a bigos litewski zawierał raczej jabłka niż kapustę. Nawet jeden z moich ulubionych protoplastów polskich książek kucharskich - S. Czerniecki, w swoim "Compendium ferculorum.." z 1682 roku wymienia wśród wielu specjałów : bigosek z ozorków karpiowych, bigosek kapłoni, czy bigosek z ryb pieczonych. Przepis na bigos też uległ pewnej ewolucji, gdyż teraz często dodawane są do niego pomidory lub przeciery pomidorowe, powodujące szybsze skwaśnienie potrawy. Rzadziej robimy go z dziczyzny, mieszamy kapustę kiszoną ze słodką itp. Oto, co na temat bigosu możemy przeczytać w dwóch encyklopediach kulinarnych, z których często korzystam:

Wg A. Bańkowskiego w Słowniku etymologicznym języka polskiego:

Pierwszy znany zapis, w znaczeniu „wywar zakrzepły (galareta) z siekanego mięsa” z 1588.
Wcześniej zsiekać na bigos 1534. Jako „potrawa z gotowanej kapusty i siekanego mięsa” – II poł. XVIII w., a od I poł. XVII w. też w rozszerzonym znaczeniu „siekanina” (także przenośnie o bójkach z użyciem szabel, stąd i „bigosować” – „siekać na drobne kawałki” w XVII w. (u Paska – szablą). Pochodzenia niejasne, wygląda na stare zapożyczenie z jakiegoś źródła niemieckiego (begossen, beigossen). Zastanawia też wł. bigutta – „kociołek do ważenia rosołu”, wtórnie używana też do określania samego rosołu zastygłego w galaretę. Mogła by więc wchodzić w grę nawet pożyczka wędrowna z włoskiego przez niemiecki.

Maciej Halbański "Leksykon sztuki kulinarnej"
Bigos- tradycyjny specjał kuchni staropolskiej, z kapusty kwaszonej, swieżej lub mieszanej, duszonej z drobno pokrajanymi rozmaitymi gaunkami miesa (wieprzowina, wołowina, dziczyzna, drób, kiełbasa) z dodatkiem przypraw, grzybów i śliwek suszonych oraz niekiedy podlany czerwonym wytrawnym winem. Potrawa zyskuje na smaku przez trzymanie w chłodzie i odgrzewanie. Według Glogera (Encyklopedia Staropolska) bigos gotowano bądź z kapusty kwaszonej szatkowanej, bądź świeżej na kwasie burakowym, ze słoniną, schabem i kiełbasą oraz dodawano pieczonego i drobno pokrajanego zająca. Nazwa potrawy jest prawdopodobnie pochodzenia niemieckiego (Bleiguss) i nie występuje u Reja, ani w źródłach wcześniejszych, chociaż potrawa była zapewne znana od dawna. Wydana w 1682 r. książka kucharska "Compendium ferculorum" Czernieckiego nie zawiera przepisu na bigos (poza przepisami, które wcześniej wspomniałem - MK) Natomiast- jak pisze prof. Maria Dembińska w swojej rozprawie doktorskiej pt. "Konsumpcja żywnościowa w Polsce średniowiecznej" - w XVI wieku znano w Polsce potrawę włoską zwaną miszkulancja (wł. mescolanza - mieszanina) z rozmaitych warzyw i mięs. Klasyczny - później tak nazwany - bigos może od niej wywodzi swój początek.

Bądź tu zatem mądry, pisz wiersze! Widać jak na dłoni, że nawet geneza potrawy nie jest tak oczywista, a co dopiero jej skład i proporcje. Zresztą od jakiegoś czasu angażuję się w dyskusje na temat pochodzenia potraw i ich składu, gdyż, co zauważyłem w kilku innych wątkach fascynują mnie owe podobieństwa pomiędzy wszelkimi pierogami, makaronami, pieriekaczewnikami, lasagnami itp. Widać jak "wędrówki ludów" po całym świecie owocowały wymianą kulturalną i kulinarną Dlatego należy raczej entuzjastycznie podejść do różnic w przepisach tej samej potrawy nawet w obrębie jednego regionu. Wszak ta różnorodność i bogactwo ludzkiej wyobraźni stanowią o naszym pięknie.Należy ją raczej chwalić niż próbować zunifikować

Właśnie otrzymałem od gostak maila:

"Szanowny Panie!!!
W dniu wczorajszym otrzymałem maila w którym napisał Pan o natychmiastowe cytuję "usunięcie aukcji wszystkich przepisów, pochodzących ze strony www.wedlinydomowe.pl ". W prowadzonej rozmowie telefonicznej otrzymałem także reprymendę w związku z podaniem linka bez zgody portalu. Jeżeli chodzi o link i Portal Młodzieży Optymalnej, to bliższe dane mojej aukcji "Dodano w dniu 19.02.2007".
Zaraz po moim telefonie do Pana w dniu wczorajszym przeczytałem Regulamin Allegro ze szczególnym uwzględnieniem praw autorskich. Podjąłem dyskusję z przyjaciółmi z Internetu i wszystkim zadałem pytane, czy podanie tytułu przepisu bez receptury i sposobu przyrządzenia narusza narusza prawa autorskie? Odpowiedź była wszędzie jednoznaczna - nie. Mam zasadę wierzę ale sprawdzam. W tej sytuacji napisałam zapytanie do Użytkownika Allegro czy naruszam ich Regulamin (do momentu pisania maila nie otrzymałem odpowiedzi). Próbowałem ponowie telefonicznie skontaktować się z Panem po naszej rozmowie ,aby przedstawić mój punkt widzenia i osiągnąć jakiś consensus. Odebrała prawdopodobnie Pana małżonka i poinformowała mnie, że Pana nie ma w domu. Jestem myśliwym i po tej rozmowie z kolegą pojechałem na ambonę, później lekko pobalowaliśmy. Przy okazji proponuję zapoznać się z miesięcznikami łowiecko-przyrodniczymi "Łowiec Polski", gdzie od kilkudziesięciu lat na stronie Kuchnia myśliwska można przeczytać wykwintne przepisy z dziczyzny, które mogą a nawet powinny być zamieszczone na Waszym Portalu gdzie jest ich mało. Niedawno zarejestrowałem się w Waszym Portalu, gdzie chciałem podzielić się doświadczeniem jako myśliwy z obróbką mięsa (jest zupełnie odmienna) z dziczyzny, przepisami i nie tylko.
W aktualnej sytuacji czuję się bardzo niezręcznie (przeczytałem o sobie, że jestem kret i bardzo proszę o wyrejestrowanie mnie z www.wedlina.pl - nie znam procedury wyrejestrowania - jeżeli będzie potrzebny mail, to go wyślę.
Dopiero dziś po powrocie z pracy mam chwilę czasu i ustosunkuję się do wynikłej sytuacji.
Jednocześnie chciałem Pana zapewnić, że podane przepisy nie pochodzą ze strony www.wedlinydomowe. Każdy mój przepis jest perfekcyjnie dopracowany- w kolorach (chyba jestem tu nieskromny),a każda receptura jest podana na 40 dkg wsadu mięsnego do szynkowaru a więc tego który został zakupony. Chciałbym zasygnalizować, że na stronach WikiKuchnia, Mięsko, Wielkie Żarcie, Czarna Oliwka,Pychotka, Pyszne, Poradnik domowy, Książka Kucharska, książki kucharskie jest wiele tytułów o tej tematyce identycznie brzmiących i przepisów z małymi zmianami w składnikach jak w Waszym Portalu. Trzeba tylko ustalić po dacie, kto pierwszy ją zamieścił na stronie a kto "ściągnął".
Jestem człowiekiem spokojnym, ugodowym i nie chcę żadnych "wojenek". Podporządkuję się każdej decyzji Użytkownika Allegro, a jeżeli zajdzie potrzeba podam Panu swoje dane personalne (chociaż podałem w trakcie rejestracji -zawsze podaję prawdziwe) jakie będą niezbędne w celu przeprowadzenia postępowania przygotowawczego o naruszenie praw autorskich.

Z szacunkiem
Leszek Bąk"

Odpisałem:

"Witam.

Ja równiez jestem człekiem ugodowym, jednakże tutaj wystepuje w imieniu kilkutysięcznej Braci Zadymiarskiej.
Prawo autorskie jednoznacznie się do tego odnosi.
Już Panu mówiłem wczoraj, że gdyby podał Pan link do nasze strony (gdyż od nas pochodza wszystkie jakie znajdzie Pan w Google) lub autorów przepisów to ok. Mało tego, przeciez nie sprzedaje Pan tytułów, (prawda?), a całe przepisy.
Wystąpiłem do allegro w imieniu naszych uzytkowników z prośbą o usunięcie Pańskiej aukcji tej, i wszystkich innych, oraz wpisania na "czarna liste", zresztą oni robią to automatycznie.
Nawet nie zdaje Pan sobie sprawy ile takich aukcji już zamkneliśmy. Prosiłem naszych uzytkowników, by skontaktowali się z Pańskimi klientami i wskazali im mozliwości darmowego pobrania cyt. przez Pana przepisów i możliwości własnoręcznego zrobienia szynkowara.
Musimy walczyć z nieuczciwością, gdyz po to "mordujemy" sie ze stronką, by ludziska, szczególnie Ci biedniesi, mogli gratisowo skorzystać z czegoś, co sprawia im przyjemnośc (może jedyną?), a nie patrzeć, jak ktos handluje nasza pracą.
Gdybyśmy chcieli zarabiać, to zamykamy stronke i walimy na aukcje - zapewniam, że zysk byłby potężny. Jednakże, jest to dorobek ludzi i musimy go bezwzględnie chronić.
Mierosław Gębarowski
Maxell"

Pod koniec pisania troszke się zdenerwowałem.....

No to i ja dodam ciekawe przepisy wed. którego gotowaliśmy Gulasz na spotkaniu w kociołku nad ogniskiem . Przepisy oraz składniki jak i ilości składników były na spotkaniu nieco podwyższone i zmienione, jednak smak i zapach był niepowtarzalny. Np: duże kostki marchewki były tak samo miękkie, smakowite i miąższyste jak wołowinka upichcona razem z marchewką.
Bardzo ważne są przyprawy, nie może ich zabraknąć.

ORYGINALNY GULASZ WĘGIERSKI ( na 4 - 6 osób )
wg receptury Evy Takacs

Składniki na gulasz:
- 1 do 1,5 kg mięsa ( wołowina, dziczyzna lub mix tych mięs )
- 4 cebule
- papryka suszona mielona lub pasty gulaszowe, paprykowe - minimum 5 łyżek stołowych, ale można więcej, do smaku.
- vegeta, sól, pieprz
- 4 łyżki stołowe oleju lub wędzona słonina
- butelka czerwonego wytrawnego wina

Rozpalić ognisko, umieścić nad nim kociołek. Do kociołka wlać olej lub usmażyć słoninę, aby się wytopiła. Gdy tłuszcz będzie już rozgrzany, wrzucić pokrojoną w kostki lub krążki cebulę, zeszklić. Na bardzo gorący olej z cebulą wrzucić pokrojone w drobną kostkę mięso. Smażyć je na dużym ogniu mieszając, aby mięso szybko się ścięło, a więc aby w środku było soczyste. Dodać paprykę. Jeśli jest to papryka sypka, uważać, aby papryka się nie przypaliła. Od razu można wlać butelkę wina – wymieszać. Nie należy bać się dużej ilości wina – smak pozostanie, a alkohol wyparuje. Teraz można dodać pozostałe przyprawy do smaku – i czekać aż się wszystko udusi.
Czas przygotowania: około 1,5 godziny.

Węgrzy jedzą gulasz z oddzielnie ugotowanymi ziemniakami lub ryżem.
My mamy inny, turystyczny sposób:

GULASZ WĘGIERSKI – WERSJA POLSKO - TURYSTYCZNA ( na 4 – 6 osób )

Składniki jak na oryginalny gulasz węgierski, a oprócz tego:
- 1 kg ziemniaków
- 0,5 kg pomidorów
- 0,3 kg pieczarek
- woda

Pomidory i pieczarki wrzucamy do kociołka przed wlaniem wina i wsypaniem papryki. Paprykę i wino w tym wypadku dodajemy, gdy pomidory i pieczarki lekko się podduszą.
Dalej postępujemy jak w przepisie powyżej. Ziemniaki dodajemy na sam koniec gotowania, gdy mięso jest już prawie gotowe, jeszcze lekko twarde. Pamiętajmy, aby po wsypaniu ziemniaków uzupełnić poziom sosu w kociołku wodą, aby zakryć wszystkie ziemniaki.
Czas przygotowania: około 2 godzin

KOCIOŁKOWA GROCHÓWKA TURYSTYCZNA ( na 5 osób )

Składniki na przepyszną grochówkę:
- 400 gram połówek grochu
- 1 pasek żeberek wieprzowych wędzonych
- 1 włoszczyzna
- 5 średnich ziemniaków
- sól, pieprz, vegeta
- majeranek

Groch namoczyć przez 5 godzin. Rozstawić kociołek nad ogniskiem, rozpalić. Do kociołka wrzucić pokrojone na mniejsze paski żeberka, groch i pokrojoną w kostkę włoszczyznę, zalać wodą tak, aby było jej dwa razy więcej niż pozostałych składników. Doprawić do smaku, ale uwaga! Bez majeranku. Gotować, aż groch się rozpadnie. Wtedy dodać pokrojone w kostkę ziemniaki i gotować do miękkości. Na sam koniec przed podaniem dodać do smaku majeranek.
Czas przygotowania bez moczenia grochu: około 2 godzin

Sarbia: miejscowi jednogłośnie nie zgodzili się na budowę kolejnego kurnika
Nie chcą Stokłosy u siebie

Nikt nie spodziewał się, że na wczorajszym zebraniu pojawi się główny sprawca zamieszania, Henryk Stokłosa. Mieszkańcy nie zaakceptowali jego nowego pomysłu i teraz gotowi są na zemstę. Jednak wbrew oczekiwaniom, były senator deklaruje, że nie będzie stwarzał problemów przy planowanym budowie obwodnicy.

W lutym br. uprawomocnił się plan zagospodarowania przestrzennego wsi Sarbia, opracowany jeszcze w 2005 roku. Zgodnie z nim istnieje możliwość wybudowania przez firmę "Rol - Big"dwóch kurników o pojemności 250 dużych jednostek przeliczeniowych, które muszą zostać umieszczone w odległości ok. 1,5 kilometra od siebie. Okazało się, że uchwalenie tego planu nie zakończyło starań Henryka Stokłosy, gdyż firma należąca do jego holdingu złożyła w gminie wniosek o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego wsi. Chcieliby, aby powstały trzy kurniki o pojemności 250 DJP, ale w jednym kompleksie. Zgodnie z procedurą, wójt gminy Czarnków postanowił, że przed podjęciem decyzji o wywołaniu uchwały o zmianie planu, odbędą się konsultacje społeczne. Na zebranie w sali wiejskiej zaproszono też Henryka Stokłosę, który ku zdziwieniu wielu osób...pojawił się.

Alergia na senatora

Wójt gminy Czarnków łagodnie wprowadził w temat zebraną społeczność. Apelował o rzeczowe wypowiedzi. Przyznał, że pomijając kwestie zapachowe patrzy z sympatią na rozwój spółki "Rol - Big". Mieszkańcy okolicznych wiosek nie ukrywali jednak, że w ich stosunku do planowanych inwestycji byłego senatora nic się nie zmieniło. Jeden z przybyłych podkreślił też, że jako senator, Henryk Stokłosa nie przybył na żadne z miejscowych zebrań, a czyni to dopiero, gdy utracił stanowisko. - Ile można mieć, za chwilę będzie pan jeszcze więcej chciał - apelował jeden z mieszkańców do rozsądku byłego senatora. - Prawda jest taka, że kurniki to nie tylko drób, ale też padlina, obornik i smrody od ulepszacza. Coraz więcej rolników jeździ do Piły do alergologa, a kiedyś nie mieściło im się w głowie, że mogą zachorować. Musicie się z nami liczyć, a nie obrażać w telewizji, mówiąc do dziennikarza: a co pan wierzy jakiejś tam szczerbatej, głupiej babie. Ci ludzie są często szczerbaci, bo nie maja pieniędzy na dentystę, bo jest dla nich za drogi, tak dużo zarabiają na tych terenach - Melania Ańczyńska, mieszkanka Marunowa zebrała aplauz swoją wypowiedzią.

Tylko smród

Były senator wyznał, że cieszy się z przynależności Polski do unii, której przepisy pozwalają mu na stosowanie tzw. polepszaczy do gleby. Zaznaczył, że podchodzi więc do tego ze spokojem - Przyjechaliśmy się tylko zorientować, czy państwo chcecie tej inwestycji, czy nie. skoro nie chcecie , to będziemy budować te kurniki, na które mamy zgodę, a zgodę na kurniki mamy. Wójt może to potwierdzić i mamy na to odpowiednie dokumenty. To o czym mówimy, to o przyszłości. Myślę o przyszłości swoich synów, swoich wnuków. Skoro nie ma takiej woli, to mamy jasną, klarowną sytuację i nie będziemy się tu wzajemnie męczyć. Jeśli państwo nie widzicie takiej potrzeby, to my też na siłę narzucać się nie będziemy - mówił Henryk Stokłosa. Helena Jasińska - Przychodniak, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej podziękowała senatorowi, że nie chce się narzucać. Zauważyła też, że cieszy się, iż Henryk Stokłosa dba o przyszłość swoich dzieci. - My chcielibyśmy zadbać o przyszłość naszych dzieci i wnuków, naszej wsi i wsi sąsiednich i dlatego bardzo się cieszymy, że pan rezygnuje z tej inwestycji i bardzo nam miło z tego tytułu - powiedziała.
- Gdy startował pan do senatu, obiecywał pan, że za żywiec będzie pan płacił 30 proc. więcej, a w detalu będzie pan brał 30% mniej. I to wszystko się nie sprawdziło, jednak oszukał pan naród. Najlepiej najpierw naród oszukać, żeby swoje zyski zwiększyć. Dla pana to interes, a dla nas zostanie tylko smród. Jeżeli chce pan budować, to niech pan to robi pod swoim progiem i wącha swoje smrody. Nam smród a panu biznes. Zauważyłem, że trzy razy w roku mączki wywożone są na to samo pole, jak ludzie maja to wytrzymać? Nawet dzikiej zwierzyny już nie ma na tych polach. Od myśliwych wiem, że dziczyzna zdycha od tego, czy i z nami ma tak być? - chciał wiedzieć jeden z mieszkańców przybyłych na zebranie.
Piotr Spalony, sołtys wsi Brzeźno i radny gminy Czarnków zaznaczył, że nie ma się co dziwić reakcji miejscowej ludności. Jego zdaniem na jednym z zebrań deklarowano, że jeśli mieszkańcy Brzeźna zgodzą się na wybudowanie kolejnych kurników, to aby zmniejszyć nieprzyjemny zapach, wybudowane zostaną kominy. - Na takich zebraniach wiejskich mówi się, że kominy będą, inwestor mówi, że będą, projektant też, a buduje się co innego. Także nie ma się co dziwić, że w ten sposób się ludzie odnoszą, że w ten sposób zadają pytania i że się bulwersują - zakończył Piotr Spalony.

Jak nie to nie

Dla wszystkich było oczywiste, że zebrani mieszkańcy nie wyrażą zgody na zmianę planu zagospodarowania. Sprawę uprościłoby wycofanie wniosku przez firmę "Rol - Big" i niektórzy z zebranych tego oczekiwali. - Mój wniosek jest aktualny i uzasadniony merytorycznie i nie wycofuję go. Jeśli państwo postanowią, że nie, to nie, ale sam go nie wycofam - Zbigniew Teodorczak, prezes "Rol - bigu" postanowił konsekwentnie trzymać się swojego stanowiska. Aby dopełnić formalności odbyło się więc głosowanie. Decyzja była jednogłośna. Tym samym wniosek firmy Rol - big został odrzucony.

Wyprzedził unię

W rozmowie z dziennikarzami Henryk Stokłosa oznajmił, że nie będzie robił przeszkód, aby powstała obwodnica dla Czarnkowa. Jak wiadomo, musi ona zostać przeprowadzona przez ziemie należące do byłego senatora. - Gdy wpłynie taki wniosek, to będziemy dyskutować. Nie mogę zgodzić się na danie ziemi, natomiast gmina może ziemię od spółki kupić. Uważam, że obwodnica dla miasta Czarnkowa jest potrzebna - powiedział. Podkreślił, że aktualna jest zgoda na budowę kurników w Hutce i Bronisławkach i zajmie się tym, gdy tylko zarobi pieniądze, których obecnie nie posiada. Padło również newralgiczne pytanie o rozsypywanie mączki kostnej na okolicznych polach. Przykry zapach, który daje ta substancja, zatruwa mieszkańcom życie. Henryk Stokłosa uzasadniał, że jest to bardzo dobry nawóz i że zrozumieli to już członkowie Unii Europejskiej. Świadczyć o tym ma fakt, że od 1 kwietnia tzw. polepszacz gleby nie musi być przykrywany tzn. bronowany. Na sugestię dziennikarza, że mączka wysypywana była na tutejszych terenach już od stycznia, senator odparł: - Widzi pani, ponieważ my wiemy, co się będzie zmieniało w Unii Europejskiej, to wyprzedziliśmy już pewne fakty - zakończył.

Beata Maciejewska
Źródło: http://www.notecki.pl/