Wyniki wyszukiwania dla zapytania: przerubki bajek

a ja kupiłam od nich dom na Sęczkowej i jestem zadowolona. Kupowałam dom, jak
juz był prawie wybudowany, to prawda, bo tak poradzili mi znajomi, zeby od
takich firm, co sprzedaja namalowane plany na papierze nie kupowac, wiec
czekalam, az prawie zbuduja. Dom juz prawie stał, kiedy podpisalam umowe, w
krotkim czasie zrobili mi przerobki jakie chcialam, no a teraz czekam na kredyt
na to zebym mogla chalupke urzadzic i w niej zamieszkac, ale to juz inna bajka.
a co do tej firmy, to uwazam, ze sa w miare wporzo.


Port w Gdyni przeladowal w ubieglym roku cos okolo 120 tys kontenerow.Moglby
dwa razy wiecej.Gdyby byly.Rosjanie rozbudowuja kolej transsyberyjska.Licza ze
przejmie ona olbrzymia czesc tranzytu pomiedzy Dalekim Wschodem i Europa.Ma byc
szybsza i tansza od drogi morskiej.To dzisiaj jedna z najwazniejszych
inwestycji Rosyjskich.
Wczoraj widzialem na TV Polonia program "Linia Specjalna"w ktorym prezes grupy
Lotos,p.Olechnowicz(?)mowil ze miedzy bajki nalezy wlozyc gadki o ropie z
krajow arabskich(byla przed paru miesiacami mowa o propozycjach szeikow z Riadu
w Arabi Saudyjskiej)ktora miala by byc przerabiana w rafineri Gdanskiej.Glownym
dostawca pozostanie Rosja.Rafineria Gdanska jest przystosowana do wlasnie tej
ropy.Jest to ropa ciezka o duzej zawartosci siarki.Arabska ropa jest gatunkowo
zupelnie inna.Na tyle inna ze mozna,w celu jej przerobki,domieszac jej do
rosyjskiej tylko pare procent.Nie nalezy rowniez zapominac o umowie Polsko-
Rosyjskiej podpisanej przez "naszego ulubienca" Pola.Uzaleznia ona nas
calkowicie od ropy z wschodu.O ropie np Norweskiej czy Arabskiej mozemy jedynie
pomarzyc.
Gdyby czesc tych pieniedzy ktore ktos zamierza zainwestowac w baze kontenerowa
przeznaczyc na budowe hoteli,drog lokalnych,reklame,to korzysci dla
spolecznosci lokalnej bylyby bez porownania wieksze.Dzisiaj przemyslem numer
jeden na swiecie sa nie huty czy rafinerie,lecz turystyka.To jest najbardziej
dochodowa czesc gospodarki swiatowej.

jastrzebiec napisał:

> Mam rozumiec, ze Polanski ze swoim "Pianista" nalezy do
naciagaczy historii?
> Ciekawe! Jakies argumenty na uzasadnienie?
>
> Zas "Pan Tadeusz" i "Ogniem i mieczem" to, drogi "U",
nie sa zadne filmy
> historyczne. Podobnie jak literackie oryginaly, naleza
do dziedziny fikcji.
> Sienkiewicz sam nie ukrywal, ze pisal "ku pokrzepieniu
serc". Szukanie
> jakiejsc "prawdy historycznej" to zwyczajnie
nieporozumienie.
>
> Gość portalu: U napisał(a):
>
> > Ja bym raczej zdublowal nie tylko "Pianiste",ale takze
> > "Pana Tadeusza" i "Ogniem i Mieczem"(Ten ostatni,to juz
> > nie dubel,to bylby trypel).Produkty naciagaczy
> > historii,ktorzy ramie w ramie z feministkami,pierunkami i
> > wataha rozowych probuja dokonczyc dzielo Katynia na
> > polskiej historii.

Masz racje,ale nawet jesli bajka jest przedmiotem
manipulacji pod katem szowinoizmu-mamy prawo
protestowac.Po to walsnie powstaly przerobki Sienkiewicza
i Mickiewicz.

Nie wiem, dlaczego konsekwentnie (oprócz 1 osoby) używacie słowa "bajki" w
stosunku do Andersena. Bajki i baśnie to zupełnie odrębne gatunki.
Mysle, że gdyby to były bajki, to możnaby je czytać maluchom, ale to są
trudniejsze utwory i ja nie mam o to do autora pretensji. Czekam z Andersenem
aż moje dzieci powaznie podrosną. Przeróbek też nie toleruję, ostatnio miałam w
ręku maleńka książeczkę zatytułowaną Brzydkie kaczątko, z której wynikał morał,
że brzydkiemu na świcie źle, nikt go nie lubi, a ładnemu dobrze i ma wielu
przyjaciół. Chyba nie o to chodziło autorowi.
Ja pamiętam, że będąc osobą mniej więcej 10 letnia lubiłam smutne baśnie
Andersena a moją ulubiona ksiązką był zbiór baśni i legend eskimoskich
pt "ognista kula". Też czasem dość niezwykłe jak na literaturę dla dzieci, ale
sądzę, że we jakis sposób ukształtowały moją wrażliwość i nie narzekam.
Tak więc podsuńmy dzieciom Andersena, kiedy będą mogły go dobrze zrozumieć i
docenić, ale protestuję przeciwko krytyce autora, bo większość baśni ma piękne
przesłania i jedyny w swoim rodzaju język.
Pozdrawiam
agata


Ja też mam wątpliwości. Tylko, że mnie i szata graficzna przestaje się coś
podobać. Mam wrażenie, że panie ilustratorki niestety wykorzystują ciągle te
same sprawdzone metody. Nie zaskakuje mnie już nic. A z tekstami mam taki sam
problem, jak wy. Moje dziecko jeszcze dobrze nie zna tradycyjnych wersji
bajek, a ja już serwuję mu przeróbki. Może to nie w porządku? ;) Tęsknię za
wersjami ze swojego dzieciństwa. Niestety z mojej biblioteki nic się nie
ostało...

Właśnie "na dniach" wychodzi nowy Mikołajek ( tym razem Znak wydaje), świetne
sa również książki M. Pałasza ( również za kilka dni nowa się ukaże), bardzo
dobre recenzje zbiera "Feliks, Net i Nika" R. Kosika ( też za kilka dni kolejna
część). Skoro lubi dobry humor, to polecam też ciekawe "przeróbki" bajek
Pullmana ( "Jacek na sprężynach", "Byłem szczurkiem..."). Moim faworytem w
kategorii książek dla młodszych nastolatków jest natomiast "Morze Trolli" N.
Farmer. Recenzje wszystkich tu wymienionych i wielu innych znajdziesz na forum
o ksiązkach dla dzieci i młodzieży ( link w mojej sygnaturce). Zapraszam :-)
Pozdrawiam

hiszpan25 napisał:

> czy ten wynalazek nie ma przypadkiem silniczka 25 ccm?
bo jesli tak to jedyna
> rada to zmianic silnik na większy np: 50ccm. zawsze
można się pobawić
> w "tunning" ale przy tak małych pojemnosciach cudów nie
osiągniesz ... Miałem
> kiedyś Jawe 586 (też motorower z silniczkiem 50 ccm 2T)
która normalnie jechała
>
> 50 km/h zmieniłem filtr powietrza na inny o wiekszej
przepustowosci,
> przepolerowałem kanał dolotowy, usunęłem zwężkę za
filtrem, zmianiłem dyszkę
> paliwową na większą 50 zamiast 40, dopasowałem
wszystkie średnice otworów na
> drodze mieszanki z gaźnika do cylindra , zmianiłem
zębatkę zdawczą na większą o
>
> 2 zęby i wszystko to dało wzrost prędkości maksymalnej
do 75 km/h... silnik
> niestety wytrzymał 15.000 km... i zaczął słabnąć dały o
sobie znać większe
> obciążenia silnika mimo że używałem oleju
półsyntetycznego Aral do silników 2T
>
> pzdr!

Dzieki, Hiszpan, za informacje.
Zaje sie, ze na takie przerobki to ja za glupi jestem -
czytalem to jak bajki o zelaznym wilku.
Ta moja Honda (produkcji hiszpanskiej - Montessa Honda
SA, Barcelona) ma pojemnosc 49 ccm, 2T.
Fakt, ze podobnego motorowerka nie widzialem chyba nigdy.
Ale juz sie nawet przyzwyczailem, ze tak powolutku sie
turlam.
Zima, moze w garazu cos pokombinuje.
Jeszcze raz dzieki - moze cos wykorzystam.
Pzdr.
Juhas

Peter Frampton - " Now " zamiast recenzji
Recenzji nie ma bo płyty jeszcze nie mam, natomiast słuchałem w radiu a nawet
nagrałem fragmenty te ciekawsze... W każdym razie będzie zajebisty album, to
co mam podoba mi się strasznie, mimo że jest to wtórne aż do bólu. Kompozycje
bez zawahania, bez błędu, maksymalnie rock'n'rollowo-bluesowe, maksymalnie
chwytliwe, melodie jak z bajki, a przy tym czadu też nie brakuje. No i
przeróbka " While My Guitar... " Harrisona, poprawna, choć juz chyba za dużo
ich było. Ale nie zmienia to faktu, że jeśli nawet nie jest to album roku, to
tylko z powodu Iron Maiden ))

Kolejny stary pierdziel nagrał kolejną świetną płytę w pięknym 2003 roku.
Tyle.

przedstawienie w sypialni
Bawicie sie czasami ze swoimi partnerami w rozne scenki w sypialni? Bo my
robimy to od dluzszego czasu (tzn. kilka lat) i uwazam, ze jest to b. fajnym
urozmaiceniem. Mam na mysli przerobki bajek (Spiaca krolewna, Czerwony
kapturek)... Czasami wcielam sie w uczennice a moj partner jest b. surowym
panem wychowawca, ktory karze mnie, w dosc specyficzny sposob, za jakies
przewinienia, ktorych dopuszczam sie celowo... Czy jestesmy para wiaratow
czy "wszyscy tak maja"?

Witajcie w naszej bajce.
Nie nadążam „Junior po operacji; Nowicjuszka to Tereska” To są całe nasze
czwartosierpniówki, jakich niespodzianek jeszcze mogę się spodziewać? Ale tak
trzymajcie jest pięknie.

Jest odważny, silny, dzielny
I okropnie samodzielny!
Czasem takie ma pomysły,
Że rodzice tracą zmysły!

Dzierżąc berło i koronę,
Lubi słabych brać w obronę
I królewskim obyczajem
Potem im się wielbić daje...

Może jakaś mała przeróbka? Nie jestem autorem.
Pozdrowienia dla Słoneczka, Nowicjuszki, Loli i oczywiście dla Tereski i Juniora.
Wracam jutro późno mogę nie zdążyć na konferencję. Wolałbym na GG nie
zainstalowałem się w Tlenie.
Gorące uściski od prezesa.

naprawde tak?
bardzo przepraszam, ze sie wtrace ale z bardzo juz zamierzchlych czasow mojego
dziecinstwa pamietam nieco inna wersje tej legendy.
byl sobie rybak, mial 2 dzieci - syna warsa i corke sawe. dzieci rosly i bawily
sie czesto same nad rzeka az ktoregos dnia wieczorem rodzice nie mogli ich
odnalzec. po dlugich poszukiwaniach itd. okazalo sie, ze dzieci idac nad rzeka
dotarly do miejsca, gdzie na kamieniu siedziala syrena i pieknie spiewala.
dzieci oczarowane spiewem zapomnialy o powrocie do domu. az w koncu rodzice ich
znalezli i miejsce, na ktorym spiewala syrena nazywa sie odtad wars-sawa czyli
warszawa.
zawsze mi sie to wydawalo nieco zbyt podobne do "jasia i malgosi" ale z kolei
wersja ze strony polecanej przez roze to lekka przerobka bajki "o rybaku
i zlotej rybce" czyli wszystko to jakies fragmenty powyciagane z jednego wora
z bajkami
"warszawo, warszawo - najpiekniejsza z miast,
wiezami, basztami siegasz zlotych gwiazd.
opasana wisla, najpiekniejsza z rzek
idziesz z dni prastarych po swoj nowy wiek.
rosniesz z kazdej kleski piekniejsza niz cud,
twoj miecz i twa tarcze zna warszawski lud."

Marzenia o ksieciu z bajki sa piekne. Tak samo jak stereotypy o wyksztalconym
bisnesmenie i chamsko clamkajacym gume do zucia robotniku budowlanym. Mialam
okazje poznac kilku dobrze prosperujacych biznesmenow ktorzy w pierwszym
zetknieciu faktycznie mogli stanowic wlasnie taka idealna partie. Kiedys
musialam sie spotkac z pewnym biznesmenem, czlowiek bardzo bogaty, co za tym
idzie wyksztalcony. Byl akurat na zebraniu zarzadu. W przerwie poprosilam o
spotkanie: siedzial przy stole w sali narad, w rozpietej koszuli, buty staly
obok krzesla, a on sam clamkajac gume do zucia wysluchal co mam do powiedzenia.
Innym razem musialam odebrac dokumenty od mojego szefa, czlowieka bardzo
zamoznego, bardzo przystojnego, inteligentnego, z duza pozycja. Niestety "byl
chory", a dokumenty mial ze soba w domu. Wiec pojechalam po te
dokumenty: "chorowal" jakis tydzien, bo zona wyjechala z dziecmi na wczasy -
ilosc pustych butelek, kartonow, brudnych szkanek mozna bylo zgarniac
spychaczem z salonu, a on wygladal na bardzo "chorego". Mam jeszcze kilka
takich przykladow w zanadrzu.
Co do robotnika budowlanego, to mam znajomego ktory pracuje w fabryce farb,
jako zwykly robotnik. W domu ma cala szafe plyt ktore sam nagral na
sytezatorze, przerobki roznych przebojow, bardzo dobrze zrobione, do tego
wlasne kompozycje. Samouk.
Przyklady mozna mnozyc dalej, ale i tak nie przekonaja nikogo, kto na wlasnej
skorze nie przekona sie na chodzeni w takim "markowym" obuwiu.

Większość dzieci nie potrafi. Mój synek w tym wieku uwielbiał wiersze, potrafił
je mówić z pamięci po dwukrotnym usłyszeniu, nawet te najdłuższe.
Bajki czytamy od +/- 21 miesiąca, najpierw takie krótkie, kilkunastozdaniowe,
teraz dłuższe, nawet na kilka stron (ma 28 miesięcy). Jest fanem Noddy'ego,
lubi też książeczkę o Misiu Uszatku (Cz. Janczarski), Kubusia Puchatka (ale nie
oryginał, tylko uproszczone przeróbki w małych książeczkach, imho oryginał jest
za trudny nawet i dla pięcio- sześciolatka), poza tym wszelkie opowiadania o
zwierzętach (nawet notki z encyklopedii zoologicznej). Ostatnio hiciorem
są "przygody misia Bruno", ale najczęściej sama piszę mu bajki na kompie,
drukuję, domalowuję jakieś obrazki i takie najbardziej lubi.
No i oczywiście wierszyki wszelakie, mamy takie zbiorki "Dla trzylatka", 4- 5-
latka, Brzechwę, Tuwima i tysiące innych, większość zna na pamięć.
Pozdrawiam
Marta

pod koniec lat 70 w Libiążu miała powstac na bazie węgla kopalni Janina
pierwsza w Polsce przetwórnia węgla na rope ,zostały już sprowadzone urządzenia
z NRF i ówczesny dyrektor kop pan Stanisław D. wstrzymał tą inwestycje ,a
powstałą hale dał austriakowi który tam do dzisejszego dnia produkuje okna PCV
i żyje sobie jak w bajce , a masa urządzen poszła na złom , a teraz byłyby
miejsca pracy i dla górników i przy przeróbce węgla na rope .Serdeczne
pozdrowam pana dyrektora Stanisława D !!!!!!!!

A czy zaliczasz taki "samochod" u licencjonowanych kierowcow ktorzy naprawde to
zobili? (byc moze najszybsi Polacy na swiecie;-)

www.nhra.com/2005/events/race23/photos/sunday/Photo1.htm
Wiesz jak zaliczysz w swoich ograniczeniach to bede zdumiony. Predkosc
450km/godz to tam jest czyms normalnym. W koncu czego sie spodziewasz od
samochodu z silnikiem 8 tysiecy koni.

A tak na marginesie to golf z silnikiem 1.4 wyciagajacy 240km/godz to nie jest
bajka. Byc moze nie wiedziales o tym ale ten samochod faktycznie moze tyle
pojechac po przerobce. Z 1.4 litra mozna wyciagnac 300KM spokojnie. Poczytaj
troche Turbo Magazine to zobaczysz co z takich malutkich samochodow wyciskaja.

CRX z roku 1994 - oryginalny przebieg 28 tys km w 1996r sprowadzony z Niemiec.
Silnik bez przeróbek - właściciel twierdzi, że ma 160 KM. Przygotowanie do KJS
obejmowało klatkę, fotele, pasy i folię naszybach!!!:-)I felgi.... Styl jazdy
młodocianego kierowcy: gaz do odcięcia zapłonu - hamulec. Pierwszy problem -
wydmuchana uszczelka pod głowicą, dalej sprzęgło, przeguby. Skończyło się na
podobno termostacie i chłodnicy - przegrzany silnik. Silnik ma obecnie 64 tys i
od ponad roku auto stoi (stało we wrześniu do sprzedaży).Nie było bite, a
ojciec ściganta regularnie serwisował CRX.
Civic 1,4 - kupiny od dalera jako sprzedany w Polsce przez młodego (24 lata)
przedstawiciela handlowego i katowany. Dosłownie - katowany. Gaz do 6 500 obr i
zmian biegu. Wymienił: zawieszenie, tarcze+klocki, sprzęgło, pompę wodną,
chłodnicę... Auto już poszło do sprzedaży - obecnie na śląsku je widziałem pod
M1 w Będzinie.
Civic 1.6 - nowy z salonu w Płocku. do 80 tys - bajka+katówa z popisami dla
dziewcząt :-)Potem: sprzęgło, zerwane paski, nagrzewnica + chłodzenie (z tym
walczył serwis) i elektryka - niekiedy koszmarna dyskoteka na desce na śroku
ulicy.

1. Nie odpowiedziales/as jak to sie dzieje ze twoje posty znikaja bez sladu ze
zostaly usuniete ? Do tego chyba trzeba miec uprawnienia administratora a nie
byc zwyklym szarnym czytelnikiem/informatorem ??

2. Nie rozmawiamy o tym czy Chojna byl swinia tylko o wydzwieku tego artykulu

3. Caly czas potwierdzasz to o czym mowie - wyborcza od dawna widziala kim byl
Chojna, artykul napisano dawno temu ale trafil do szuflady.

4. Wyciagnieto ten artykul zrobiona pare przerobek w okreslonym celu i dziwnym
zbiegiem okolicznosci opublikowano po zabojstwie Chojny.

5. Autorka zwyczajnie klamie we wstepie ze przygotywywala artykul od miesiaca
(potwierdziles to !)

6. Zgadzam sie ze Chojna powinien siedziec.

7. Wyborcza poraz kolejny przegiela z jakimkolwiek brakiem etyki
dziennikarskiej i po raz kolejny DF wybiela morderce.

8. Beksinski to nie inna bajka - okolicznosci zbrodni sa dokladnie takie same
ide o zaklada ze morderca zostal zainspirowany tym artykulem, byc moze kilku
innych frustratow po artykule w tonie "policja sady nic mi nie pomoga ale noz
rozwiaze moj problem" siegnie lub juz siegnelo po noz.

Widziałem ten film dwa lata temu...bożżżżżżżżżz zakochałem się...
.. ale pamięć ulotną jest...przez te dwa lata zupełnie inaczej wspominałem ten
film...a wspominałem często...wpłynął on znacząco na ilosć zjadanych przeze
mnie gruszek...
film wydawał mi się UDUCHOWIONY, PIĘKNY, ROMANTYCZNY...a ta Meg...?
achy i ochy..ostatnia scena zapadła mi w pamięci zupełnie na opak...
nie często trafia mi się chwalić amerykańskie kino, ostatnio...
i po powtórnym, dokładnym obejrzeniu okazało się ,że miałem rację...
film jest przeróbką europejskiego filmu: WINGS OF DESIRE,
ALANIS MORISETTE śpiewa nie w ostatniej scenie a na napisach...
Meg wcale tych gruszek nie jadła tylko Obywatel Anioł...(sie zdziwiłem
najbardziej)
no a poza tym jak oni grali....?
no Cage..i jego brak mimiki...bożżżżżżżżz , Meg gdy się nie uśmiecha też
wygląda jak osobnik z zespołem Downa ale jak już się uśmiechnie...??????????
kolana się uginają...
ciekaw jestem oryginału...
amerykanie to jednak dziwny naród...przerabiają filmy,żeby widz amerykański
mógł zrozumieć o co chodzi...
pamiętacie film "Zniknięcie" - widziałem oryginał... no a ta przeróbka to
koszmar jakiś...ale to już inny temat...

kończę słuchając sobie ALANIS "...You're not invited..."i wspominam...te
gruszki...te jazdę na rowerze...te muuuuuuuuuuuzykę...
ech....życie ty życie....bajko koszmarna....

Elbinger cos sie czepil ratusza? Stare miasto musi miec ratusz inaczej jest to
kiepskie stare miasto. Swego czasu slyszalem u turystow, ktorzy patrzyli na
starym miescie od strony bramy targowej na wieze sw. Mikolaja i jeden z nich
powiedzial "popatrz jaki ogromny ratusz"!!! Po prostu dla wszystkim oczywiste
jest, iz stare miasto musi miec ratusz, rarusz ktorego sa ryciny (NIE ZDJECIA,
bo takowym wtedy jescze nie bylo). A ratusz nowomiejski to inna bajka. Na jego
miejscu stoim przerobka dawnego ratusza i gmachu policji - hotel gromada. Wiec
najpierw gromada musi wyrazic chec sprzedania budynku i gruntu.

Damy wiarę. A dlaczego sekretarka ma wiedzieć jaki to obwód?? To szkoła
organizuje głosowanie czy jednak PKW w osobie komisarza wyborczego?

Skoro potrafisz sprawdzić wyniki w internecie powinnaś tez umieć wyszukać obwód
głosowania (na tej samej stronie zresztą). Mi to zajęło jakieś 15 sekund:

PRZERÓBKA / Szkoła Podstawowa Nr 61 ul. Sienna 26 / STOGI (z PRZERÓBKĄ) ,
Andersena , Bajki, Brzechwy, Budowniczych Portu Północnego, Dickensa, Kaczeńce,
Lenartowicza, Poinca, Stara Twierdza, Sucharskiego

Myślę, że wspomniana przez ciebie pani woźna poradziłaby sobie lepiej z tym
zadaniem. A na marginesie - gó.. ci do tego skąd ta sekretarka ma pracę.
Jesteś typowym przykładem pieniactwa połaczonego z brakiem racjonalnego
myślenia. Trzeba było poprosić też o nr do kuratora.

i dla przypomnienia - obwód znalazłem w 15 sekund ;)

agnieszka_azj napisała:

> Tam jest tak:
> "dystyngowany starszy pan siedział na swoim fotelu i ze spokojem popijał kawę
z
>
> ciemnozielonej filiżanki"
>
> Możesz sobie wyobrazić dystyngowanego starszego pana, który przycupnął na
> brzegu fotela i popija kawę z filiżanki ???

Mogę sobie wyobrazić:-))) No, powiedzmy, że nie przycupnął, tylko przysiadł
dystyngowanie na chwilę :-), ale jednak NA, a nie W.
Zresztą całe pierwsze zdanie nadaje się do przeróbki, bo - jak rozumiem -
sytuacja , w tym zdaniu, jest widziana oczami kilkuletniego chłopca, a dzieci w
tym wieku raczej nie używają określeń typu "dystyngowany starszy pan", takich
określeń używają dystyngowane starsze osoby ;-) I jeszcze to, że starszy pan
siedział na SWOIM fotelu, a skąd chłopczyk wie, że to był fotel tego pana? a
moze pan przyszedł do kogoś z wizytą? :-)

To są zresztą pretensje, jak tu juz pare osób pisało, do redakcji, a nie do
Autorki. Natomiast do Autorki miałabym taką pretensję, że nie mogła się
zdecydować czyimi oczami widziana jest ta bajka: 6-latka, 12-latka, osoby
dorosłej? Za bardzo Autorka chciała być uniwersalna. No i za dużo w tych
krótkich przykładach banalnych klisz językowych, na co już tu też zwracano
uwagę. Ale - z drugiej strony - czy nie jest tak, że wszystkie bajki sa jakoś
do siebie podobne?
Mimo wszystko życzę Autorce powodzenia, gorsi od niej je mieli :-)
a.

"Chłopie"...Jeżeli coś jest budowane to przed budową są plany... Jest inspekcja
czy dany obiekt, dana przeróbka będzie spełniała warunki bezpieczeństwa, jeżeli
dostali zezwolenie na budowę pawilonów takowego zagrożenia zdaniem inspekcji
nie ma... Wiec dajmy im to wybudować i czas pokaże czy będą korki a jak będą
ludzie zaczną się denerwować i może zdemontują „budy”. Na razie nie ma co
paniki wprowadzać...
Co do „chłopców z Katowic” to zupełnie inna bajka tunel tyle lat stał i się nie
zawalił a jeżeli będzie przypadek nagłej ewakuacji to można uciekać górą, są
przecież przejścia po torach między peronami, a tunel nie ma 10 km 2 wlotów na
obu jego końcach...
Pozdrawiam

Napletliście okrutnie o rezerwie rewaluacyjnej.
Kiedy usłyszałem, że będzie o rezerwie rewaluacyjnej od razu sięgnąłem po
papierosa. Pomyślałem że znów naplotą głupot, i nie pomyliłem się. Sprawa
jest "na tapecie" od dwóch lat i mogliście się przez ten czas wreszcie od
kogoś dowiedzieć, jak jest naprawdę. Ja wtedy napisałem długi tekst
polemiczny do artykułu we Wprost, ale ani nie został wydrukowany, ani nikt
nie raczył nawet w kilku zdaniach odpisać w stylu "zrobił pan błąd tu, tu i
tu". Bo pewnie błędu nie zrobiłem, za to mnóstwo czasu straciłem, jak się
zdaje bez sensu. Szanujcie moje zdrowie, jak kilku znanych komentatorów
powtarza stare, dawno puszczone w obieg propagandowe bajki, to mnie ponosi.
Przytaczam ten tekst bez przeróbek (szkoda mi czasu). Przy okazji zajmuję się
w nim kilkoma powiązanymi tematami, jak sądzę też ciekawymi.

Tak w globalnej wiosce o ilu ofiarach śmiertelnych w kopalniach Uranu słyszałeś ? :))
A w kopalniach węgla ....
Wydobycie, przeróbka, składowanie - paliwa J - podaj choć jeden przykład ofiary śmiertelnej tego górnictwa ???
Tylko nie bredź że wydobycie rudy jest pod kontrolą wojska ! Rządy trzymają łapę na zakładach wzbogacania wtórnego ( uzyskiwanie Plutonu) to na pewno a zakłady produkujące "pierwotne paliwo" składowiska - nie są zwykle placówkami militarnymi. Są tylko pod ścisłym nadzorem. Straszak XXI wieku terroryści nie zbudują bomby A to bajki, brudna Bombę 1000x łatwiej uzyskać z odpadów medycznych.. A jad kiełbasiany który 1 kg może zabić ludzkość 20x jest tani jak barszcz.
Wysadzenie plastikiem reaktora nic terrorystom nie da w wew. kopule nie ma ludzi a obieg wtórny nie jest radioaktywny ..

[tech] przeróbka starego roweru
kumpela z pracy zapytała mnie dziś czy nie wiem, gdzie w mieście stołecznym
można nieco przerobić stary rower - po krótce idzie o to, że ma stara ramę,
która chce uterenowić. jako, że nie wiem który z serwisów warszawskich bawi
się w takie odpicowywanie bajków pytam o to szanownych forumowiczów.

pozdrawiam,
g.

Wczesnym rankiem przez ogrodek zap..... krasnoludek.
Gdzie tak pedzisz moj malutki? - Wodki k...., wodki!
Idzie krasnal autostrada, patrzy a tu z wodka jada.
Jak sie wk.... nasz malutki, zap.... skrzynke wodki.
Rano krasnal w rowie lezy, wlos na jajach mu sie jezy,
Co Ci jest malutki? - Wodki k...., wodki!

A moze ktos z Was pamieta przerobki piosenek z dobranocek?
Pomozcie!
Kolacza mi sie gdzies po glowie tylko fragmenty:
Muminki
Muminki sie ciesza, jak kogos powiesza, Muuumiiinki....
inny:
Spieprzajcie z naszej bajki,
Slon nie ma juz fujarki,
Pinokio juz nie wyje,
Bo Kleks mu urwal szyje...

Byla jeszcze przerobka Smurfow
Hej dzieci jesli chcecie zobaczyc Smurfow las
Usiadzcie i odkrecia gaz...

Pamiec niestety juz nie ta...
Ktos moze pamieta?
Pozdrawiam

Jak mieszkać ekologicznie i oszczędnie
Wszystko to są bzdury;o ewentualnych oszczędnościach możemy mówić li tylko w
odniesieniu do całkowicie nowych inwestycji,budowanych od podstaw zgodnie z
energooszczędnymi technologiami.Wszelkie przeróbki,modyfikacje itp.,poza
dużymi wydatkami/które nie wiadomo kiedy się zwrócą,bo nie wygrają wyścigu ze
wzrostem cen energii!!/
nie mają racji bytu...A już szczytem są te wszystkie proekologiczne bajki...To
chora propaganda pseudonaukowców,będących na pasku koncernów
paliwowych i energetycznych.

Ja też pomarudzę, bo właśnie wiążę te rymy jak kozie ogony. :)
W dodatku przerabiając prozę na "poezję", bo Wydawca uznał, że cała "ta" seria
będzie lepsza i bardziej odpowiednia dla dzieci, jeśli tekst będzie wierszowany.
Jest dość częsta praktyka, takie przeróbki. Czasem ma to sens, na ogół nie. W
tym przypadku na pewno nie. Bajka jest głupia na dzień dobry, między
ilustracjami mam za mało miejsca na tekst i w ogóle, tylko się zastrzelić.
A potem jeszcze napiszecie na Forum, że Was zniechęca. :) Ciężki bywa los
tłumacza...

nobullshit napisała:

> Ja też pomarudzę, bo właśnie wiążę te rymy jak kozie ogony. :)
> W dodatku przerabiając prozę na "poezję", bo Wydawca uznał, że
cała "ta" seria
> będzie lepsza i bardziej odpowiednia dla dzieci, jeśli tekst
będzie wierszowany
> .
> Jest dość częsta praktyka, takie przeróbki. Czasem ma to sens, na
ogół nie. W
> tym przypadku na pewno nie. Bajka jest głupia na dzień dobry,
między
> ilustracjami mam za mało miejsca na tekst i w ogóle, tylko się
zastrzelić.
> A potem jeszcze napiszecie na Forum, że Was zniechęca. :) Ciężki
bywa los
> tłumacza...

O matko, po coś się dała wrobić w taką robotę?????? Daj znać, jak
wyjdzie, postaramy się znaleźć jakieś pozytywy:)))))

Właśnie znalazłam dla męża druga książkę dziecięcą do tłumaczenia, i
też ma przerobić prozę na wiersz, ale tylko na użytek domowy, dla
zabawy:))

Chyba znalazłam
Wczoraj spędziłam ładny kawałek czasu w księgarni, i doszłam do
wniosku, że to była jednak bajka Braci Grimm, nie żadna przeróbka,
tylko tłumacz jakiś inny.

Zresztą, w prawie każdej wersji ten dialog wygląda podobnie,
ale "okoliczności przyrody" bywają różne. Treścią Grimmowie pasują
najbardziej.

Gdzie ja po tobie jadę, no Brooke, zlituj się po raz kolejny.

Tłumaczę ci, że dzieciaki nie alienują w przedszkolu z powodu tego, że ktoś nie ma telewizora.
A dziecko twoje będzie znać bohaterów kreskówek - od innych dzieci.

Moja córka w życiu nie oglądała BenTena, a wymienia z pamięci wszystkie postaci (???) i wszystkie gadżety z tej bajki, mimo, że na oczy jej nie widziała. To samo ze Spidermanem i innymi. Nie ma też pojęcia co to Barbie Muszkieterka, a bawi się w nią w przedszkolu. Ogląda bajki (filmy) których jej koleżanki nie znają, czyta inne książki niż wszyscy - z opowieści nauczycielek wiem, że pozostałe dzieci przynoszą niemal wyłącznie Egmontowe przeróbki Disneya plus popularne książki z wierszykami typu Lokomotywa, jedynie moja Anka np. cykl o Basi Zofii Staneckiej czy "O Grzesiu który nie przestawał zadawać pytań", księgi Skokowskiego, Lindgren i inne. Nie ma większości zabawek, którymi bawią się jej dzieci i nie ma pojęcia, co to za zabawki. W przedszkolu opowiada koleżankom o częściach przewodu pokarmowego, ułamkach i postaciach fantasy z Kronik Spiderwick, a koleżanki jej o PetShopach i księżniczkach Disneya.

I jest jedną z bardziej lubianych osób w grupie.

Zresztą, rób co chcesz. I tak zrobisz, co zechcesz ))

browiec1 napisał:

> Przerobienie rakiety morskiej na ladowa.tak tu przynajmniej
> niektorzy twierdzili.A szczegolnie do jakiejs mobilno-stacjonarnej
> wyrzutni.

Z przeróbką samego pocisku moze i nie ma problemu, schody jednak zaczynaja sie
przy systemie zarzadzania walką, ktory przeciez tez musi byc przeniesiony na
ląd, chyba rozumiesz ze system okrętowy w tym zakresie, to zupelnie inna bajka,
niz system ladowy - zwlaszcza mobilny-ladowy.

I tam Browiec! Bajki dla grzecznych dzieci! Na temat zakupu nowoczesnych radarów
to Syryjczycy dopiero teraz prowadzą rozmowy i...końca nie widać!
- Były takie plotki ale niestety niesprawdzalne - bardziej przekonywująca jest
Syryjska bida co potwierdzają sami Rosjanie!
- Browiec Rosjanom MiG-i-31SE są tak potrzebne jak ząb w du...e! Modernizacja
SE to tylko kosmetyka w stosunku do obecnie prowadzonej BM! Po za tym samoloty
,które miała otrzymać Syria to przeróbka/modernizacja samolotów przygotowywanych
do niesfinalizowanego kontraktu w początku lat 90-tych na 24 myśliwce MiG-31E do
ChRL! Czyli tak na dobrą sprawę odpowiadających modyfikacji BS ,która w WWS
Rosji użytkowana jest od dość dawna!
-Pozdrawiam!

Hehe witam :)
Dla mnie uzupełnia i nawet lubię filmy. To jakby trochę inny HP, ale to mi się
podoba. Ciasne ekranizacje miłe są, ale nie powstaje z nich nic nowego i czasem
na prawdę fajnego. Lubię ekranizacje, ktore luźno trzymają się filmów - może
dla tego, że zazwyczaj filmy często widuję pierwsze, ale myślę, że to też
wyzwala jakiś styl w filmie, powstają sceny, ktore wg mnie są lepsze niż w
oryginale...
Hehe tu też mam na myśli Władcę pierscieni którego nie mogę przebrnąć jeśli
chodzi o czytanie - matko jak dla mnie w dużej części zakalec /wybaczcie
wielbiciele/. Owszem, nie powiem, film jest czasami kiczowaty, ale kiedy
dowiedziałam się conieco o przeróbkach i przekierowywaniu kwestii,
przebudowywaniu scen, to chylę czapki.
Gdyby nie przeróbki nie powstałaby moja ulubiona scena między Grimą a Eowiną :)
Ale to już inna bajka.
Jedyne co to często gubię się w rozróżnianiu, czy to było tylko w filmie, czy w
książce, czy i tu i tu.

Croyance
Fajnie, że można Cię spotkać na forum...
Czytałem wczoraj artykuł i zastanowiło mnie, jaki jest sens takich przeróbek?
Zgadzam się, że ksiązki MM są coraz słabsze i oderwane od rzeczywistości, ale jeżeli traktuje się je jako bajkę o wyraźnie zdefiniowanej konwencji, to można to jakoś przełknąć...
Generalnie obecne książki są słabe, ale mnie interesuje jaki jest sens przebijania się twoją przeróbką na wylot przez tą konwencję?
To całkowicie wypacza sens jekiegokolwiek odniszenia się do orginału.
Po co?

> można było przy okazji zrobić łagodny zjazd dla niepełnosprawnych

Można było, czy tylko tak Ci się wydaje? Na podjazd potrzeba
znacznie więcej miejsca. Było to miejsce do dyspozycji? WInda jest
droższa od podjazdu. Jeżli zrobiono windę, to widocznie nie było
innej możliwości.

> można było tak wyprofilować widownię, żeby
> niżej siedzący nie zasłaniali widoku tym z wyższego rzędu

Można było, czy tylko tak Ci się wydaje? Takie wyprofolowanie, to w
praktyce zwalenie stropu i położenie nowego. Mogą też być kopoty z
wysokością pomieszczenia i ewentualna potrzeba dalszych przeróbek.

> to, z kwotą jaką wydano na skorupę Bajki daje 10,5 mln zł.

To się zdecyduj. Wydano za dużo, czy za mało? Jeżeli jesteś
niezdowolony z poziomu przeróbek i uważasz, że trzeba było zrobić
więcej, to znaczy zgadzasz się, że należało zapłacić drożej.

> w fotelach są
> uchwyty na napoje, które musisz przynieść z sobą do kina

Faktycznie ktoś Cię do tego zmusza? Prokurator już wie?

> projektant nie napisał ile za te pieniądze można było zbudować
nowych obiektów

Miał coś takiego w zleceniu?

> a to akurat powinno interesować prezydenta, który przy okazji
tematu Domu
> Kultury w Łabędach wyznaje zasadę: lepiej wybudować nowe

Dlaczego w domysle uważasz, że "lepiej" oznacza "taniej"?

> A co sądzisz o pozyskiwaniu różnych surowców z Księżyca , Marsa lub
> asteroid . Oczywiście na razie jest to nieopłacalne ,ale w
> przyszłości .
Zależy, kiedy, gdzie, i dokąd. Jak sam powiedziałeś, przy aktualnej technologii
jest to kompletnie nieopłacalne.

> Np. na Marsie płynęła woda, idę o zakład , że są tam pola
> złotonośne
Prawdopodobnie byś go przegrał. Zresztą, dla pierwszych marsjańskich kolonistów
woda jako taka byłaby cenniejsza od jakiegokolwiek złota.

> (ciekawe o ile jedno zdjęcie z błyszczącymi okruchami
> przyspieszyłoby eksplorację Marsa
Ani o pikosekundę.

> albo pozyskiwanie metali z asteroid
Zasadniczo możliwe. Opłacalność? Cóż, prędzej materiały użyte do konstrukcji
potrzebnych rzeczy na miejscu (tzn w kosmosie).

> - doczepiałoby się do takiej kilka silników naprowadzało na
> specjalne pole zderzeń na Księżycu, a potem przerabiało.
Nie, nie w taki sposób. Raczej wydobycie i przeróbka już na miejscu. Bez żadnego
zderzenia z czymkolwiek.

Co do Księżyca, to wydobywanie surowców do użycia na Ziemi będzie prawie zawsze
nieopłacalne. Oczywiście, wydobywanie w celu użycia na miejscu (budowa
księżycowej bazy, konstrukcja urządzeń, synteza atmosfery, paliwa itp) to
zupełnie inna bajka.

Widzę, że liczysz tak jak Twój pryncypał. Czyli tak, żeby Ci wyszło dobrze. Twierdzisz, że te wszystkie banery, reklamy, malowanie, przeróbka kolejna strony internetowej, malowanie autobusów kosztowało raptem 500 000 zł? Chyba w bajkach. 800 000 zł miasto mogło dostać w czasie gdy kończono Krzywoustego - teraz byłoby to o jakieś 20% większą sumą.
Ale dorzucę coś jeszcze. Miasto przez głupotę i zabawę pod publiczkę każdego dnia traci kilkanaście tysięcy złotych odsetek. Krzystek był podobno w zespole, który za Jurczyka zadłużył miasto na ponad 30 mln złotych. Te pieniądze idealnie by pasowały teraz do realizacji projektu, ale je będzie trzeba zapłacić... bo nieudolny i niekompetentny człowiek uczy się za publiczne pieniądze zawodu.

Mieszkanie Krzystka to kolejne 600 000 złotych. Te kilkanaście rozdanych mieszkań to kolejne miliony złotych...
Podobno Masojciowa dokonała wielkich oszczędności na oświacie. Po prawdzie to cały burdel jej autorstwa chyba nie był efektywniejszy niż 300 000 złotych. Ciekawe na co te pieniądze poszły? Na premię dla zastępców?

Policzyłeś już... sam zapłacisz 100 złotych za dług.

frankomama napisała:

> Oliwka NIE nawilża. Jedynie hamuje parowanie wody ze skóry.

maslo maslane. Nawilzenie to zapobieganie parowania wody ze skory
(czyli pokrycie skory warstewka ochronna). Zadne kremy/balsamy i
inne smarowidla inaczej nie dzialaja. Jezeli ktos prawi inaczej, to
nalezy to wlozyc miedzy bajki.

Ale
> jeśli skóra jest odwodniona (a to w sezonie grzewczym dotyczy
> większości z nas) to oliwka nie zadziała, jedynie utworzy tłusty
> film na skórze. Jeśli chce się koniecznie użyć oliwki użyć, to po
> solidnej kapieli. Ale znacznie lepiej lepiej zadziała dobry balsam
> nawilzający (rada dermatologa).

jak juz zauwazono, sa oliwki i oliwki/olejki. Osobiscie polecam
olejek macadamia - nalezacy do tzw. suchych olejkow, ktore nie
pozostawiaja zadnej tlustej warstwy na skorze, a swietnie chroni
skore przed dehydracja.

Mozesz sprobowac olejki firmy Dr. Hauschka, ew. Weleda - nie maja
parabenow, nie mowiac juz o produktach pochodzacych z przerobki ropy
naftowej. Wyprobowane z powodzeniem na skorze ekstremalnie suchej,
ze sklonnoscia do alergicznych reakcji na konserwanty i tradycyjna
chemie. Tylko pamietaj - olejki i oliwki naklada sie na lekko
wilgotna skore, wtedy szybko sie "wchlaniaja".
A, i bardzo pozytywna cecha oliwek i olejkow - sa bardzo wydajne!
Wystarczy przyslowiowa "kropelka" aby wysmarowac np. cala noge:-),
wiec ta cena w przeliczeniu na wydajnosc produktu nie jest znowu az
taka straszna (istotne w przypadku Dr. Hauschki).

skyddad napisał:

> Tak jeszcze troche aby zaspokoic ciekawosc to pelny syntetyk jest wyrabiany z
> mineralu ....

bajki,jak zwykle opowiadasz :-((
baza dla polsyntetykow jest - tak jak dla syntetykow - w pelni syntetyczna a
nie mineralna
posyntetyk ma mniej dodatkow uszlachetniajacych niz syntetyk

" Oleje bazowe otrzymuje się:
z przeróbki ropy naftowej - oleje mineralne
na drodze syntezy chemicznej - oleje syntetyczne ... najczęściej
polialfaolefiny, estry i poliestry "
www.platinumoil.pl/index.php?topic=az&subtopic=b
" Półsyntetyki" powstają na tej samej bazie co oleje syntetyczne, ale mają
mniej do-datków uszlachetniających i mniejszą odporność temperaturową "
autoswiat.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=5815&Strona=2

> i po wielu destylacjach zaczynaja sie chemicy bawic jego
> molekulami....

łomatko !!!

> ...Oczywiscie w koncowej fazie olej ten jest zmieszny z duza
> ilosci inhíbitorw pluczacyh,antykorozyjnych .

mniejsza niz w syntetykach - i to jest ta roznica miedzy nimi

o co w tym chodzi? a o to że pojawienie się skarykaturyzowanych postaci bolka i
Lolka w pedalskim piśmie było profanacją polskiej tworczości animowanej i
profanacją polskiej bajki...pedzie ostatnio lubia niszcyćw kulturzye wszystko
to co tworzy śiwat tradycyjnych norm i wzorców a cioty takiego świata
neniawidzą więc go próbują zniszcyć przez różnego rodz trawestacje profanacje
przeróbki..stąd ten atak na Bolka i Lolka i stad też film o kowbojach pedałach
który zapoczatkował modę wśród pedxów na kowbojskie akcesoria co jest
ewidentnym uderzeniem w kowbojską tradycję i kulture..raz ośmiezona przestyaje
byc atrakcyjna więc potem ona zamiera zanika

Moonia, wstyd mi, bo chciałam znów plugawie odpowiedzieć Czartowi,
tak mniej więcej w tym stylu:

Chodził diabeł koło panny,
jak pies koło kości.
A że panna była dobra,
dała mu z litości.
Dała mu z litości wstążkę,
co miała w warkoczu,
żeby diabeł mógł podtrzymać
miejsce w swoim kroczu.
Miejsce w kroczu do przeróbki
u krawca dobrego,
żeby już nie musiał szukać
swojego małego.
Małego kluczyka co pannie
furtkę rozkoszy otwiera,
więc jeśli chcesz ten adresik –
kluczyk ze sobą zabieraj.

Ale pomyślałam sobie, że może pannie nie wypada, że teraz to już
tylko liryka, romantyka oraz baśnie, bajki i klechdy domowe.
A więc...

A więc pokaż mi koniec świata,
muszę wiedzieć,
dokąd pójdę za tobą.
Zanim zniknę za pierwszym rogiem,
odmierzę jeszcze schodami
każdy swój powrót do domu,
zostawię ślad na poręczy
i zakładkę
w opisanej na mnie przestrzeni.
Jeszcze tylko spalę
kilka listów porzuconych w sadzie,
by zapach pieczonych jabłek
zamknął za mną drzwi.
Potem wybiorę parę nie zużytych słów
i spróbuję budować z nich zdania
coraz bardziej złożone,
aby nasz kolejny dialog
z czasem
nie stawał się zbyt monotonny.

Ale teraz przez chwilę nic nie mów.
Niech milczenie zabrzęczy złotem.
Kiedyś kupisz mi za to
bukiet ładnie zasuszonych złudzeń.

W tym jestem dokładnie na poziomie maleństwa
I dziecko i tatuś na podstawie czytanych bajek stulają głupoty i wariacje "na
temat", czyli własne przeróbki. Córka potrafi też jechać bardzo długo monologi,
w których przeplata zupełnie różne bajki różnych autorów. Gadane ma zupełnie ani
nie po mamie ani nie po tacie.

Swoją drogą bardzo lubię czytać bajki dziecku - wyżywam się aktorsko :) Bo w
oczach żony jestem niemęski, jak zaczynam się wygłupiać. W pracy - tak jakoś
musi być asertywnie, żeby nikomu nic nie powiedzieć... Chyba dlatego też lubię
tu pisać, bo wyżywam się aktorsko słowem pisanym :)

zgadzam się. Pamiętam jak czekało się na niedzielne popołudnia na kolejne
przedsatwienia. I z jak ogromną przyjemnoscią oglądało się wybitnych aktorów
reyctujacych wiersze, lub fantastyczne przedstawienia lalkowe. Chętnie bym
sobie niektóre przypomnił jak np, "O pięknej pulcherii i szpetnej bestii", taka
wersja pieknej i bestii na długo przed disneyowską przeróbką tej bajki.

2 x może za 5 lat i może są... raczej są to bajki
na dodatek są te złoża 2 km pod wodą i 2 km pod ziemią
oraz 300km od brzegu, żeby coś z nich uszczknąć za 5-10 lat
trzeba wydać kilkanaście - kilkadziesiąt miliardów $
a jak następne odwierty nie potwierdzą wielkości tych złóż
to to się może nie opłacać;)

nas powinny ekscytować

"High Temperature Reactor in Poland

Współczesne reaktory jądrowe znajdują zastosowanie jedynie do produkcji
elektryczności, natomiast niektóre reaktory niedalekiej przyszłości mogą być
również wykorzystane bezpośrednio w przemyśle. Decydują o tym dwie ich cechy:
# stosunkowo niewielka moc cieplna - nie większa niż kilkaset megawatów
# duża temperatura helu chłodzącego reaktor wynosząca 900 stopni Celsjusza
Hel o tak dużej temperaturze może być użyty, bezpośrednio w procesach produkcji
paliw syntetycznych z węgla. Przewiduje się wykorzystanie go w procesach
rozkładu cząsteczek wody na tlen i wodór, surowców do chemicznej przeróbki
węgla, ale i dwutlenku węgla, na paliwa. Wodór już dziś wykorzystywany jest w
rafineriach i fabrykach nawozów sztucznych. Od jego ceny i dostępności w dużym
stopniu zależy i zależeć będzie kondycja gospodarki. "

www.slcj.uw.edu.pl/htrp/

To, że być może jesteś złodziejem nie oznacza, że wszyscy są złodziejami (nie odnoś tego do siebe - to taki poprawny politycznie i modny ostatnio skrót myślowy)- ja mam wszystko albo licencjonowane, albo free, albo open, albo public. I nie wyjeżdżaj mi tutaj ze swoimi wątpliwościami na ten temat, bo już niejeden raz uratowałem firmy znajomych przed wpadkami - po prostu byłem szybszy od gości zamierzających im złożyć wizyty i miałem dar przekonywania znajomych, że warto posłuchać moich rad.

> w sieci prawie wszystko jest nielegalne

Na dobreprogramy.pl, pcworld.pl, chip.pl i u DwóchKrówek też?

Nie rożróżniasz pewnych rzeczy. To, że ktoś sobie pogrzebał w systemie (chronionym prawami autorskimi) oraz w aplikacjach i używa tych przeróbek na swoje potrzeby, to już jego sprawa i ... ryzyko. Ale już umieszczenie tego w sieci i rozprowadzanie, to już inna bajka, o bardzo poważnych konsekwencjach - zwłaszcza gdy ingerencja dociera do poziomu idenyfikacji upawnień do korzystania (z software'u).

No i gadaj z "blondynką" :(
eeeeeeeeeee :P

No i gadaj tu o technice z kobietą. :( Nie rozróżniasz technicznych rozważań z
faktycznymi ekonomicznymi i historycznymi mozliwościami.

Technicznie przeróbka węgla na paliwo płynne jest możliwa - robili to Niemcy w
czasie IIWŚ. Przeróbka na gaz była na porządku dziennym za komuny - gaz
koksowniczy. Teraz zmnalało jego znaczenie ze względu na tańsze żródła gazu
ziemnego.

To czy wogóle moglibyśmy doprowadzić do rozwoju takiego przemysłu i jak długo
na nim byśmy ekonomicznie ujechali to już inna bajka i o tym NIE pisałem

przeróbek mitów i bajek jest sporo
"Królewna Śnieżka" Barthelme
"Chimera" Barth (chyba najbardziej w "typie" Grendela, choć bardzo zdecydowanie
barthowskie)
"Hobbit" Tolkien = wersja legendy o Beowulf
"Confessions of an Ugly Stepsister" Maguire (Maguire "przerobił" sporo bajek)

itd itp

Mój synek uwielbia Misia Uszatka - babcia mu czyta moją! książkę
z dzieciństwa W ogóle wiele moich książek wróciło z piwnicy
i teraz Antoś je poznaje, np. Wróbelek Elemelek.

Powoli porzucamy Noddy'ego, ale jeszcze parę tygodni temu Noddy był
u nas obowiązkowy, kilkadziesiąt książeczek z historiami akurat na
miarę dziecka, ilustrowanymi oczywiście

Prawdziwy "Kubuś Puchatek" u nas sprawdza się słabo, zwłaszcza forma
narracji 2-osobowej jest dla mojego synka trudna do przyjęcia.
Bardzo za to są lubiane przeróbki "Kubusia Puchatka" wyd. Świat
Książki z ilustracjami z disneyowskiej bajki telewizyjnej.

Z baśni czytamy braci Grimm wyd. Siedmioróg, synek lubi zwłaszcza
Czerwonego Kapturka.

Co do Andersena i Grimmów, to ja bym się wstrzymała. Trudno nazwać te utwory bajkami. Sa to raczej przypowieści, na które przyjdzie czas, gdy dziecko podrośnie. Na pewno dużo wcześniej można dziecku czytać Astrid Lindgren niż w/w baśnie. Wszystkie baśnie Grimmów, które wymieniła Agnieszka mają silne elementy makabry, a baśnie Andersena w większości opowiadają o bardzo trudnych sprawach i są przeznaczone dla dużo starszych dzieci. Nie wiem, może Agnieszka ma na myśli jakieś przeróbki tych utworów, bo w wersji podstawowej na pewno nie mogą stanowić lektury dla najmłodszych, a o takie przecież prosiła Ania

Kasztaniaki ponure? My odbieramy je jako wesołe i w miły sposób pouczające
(dydaktyczne bez zbytniej przesady).
Ponury to jest Król Maciuś, koszmarna przeróbka poczciwego Korczaka - i jeszcze
dorobił się ekstra Królestwa w niedzielę. Królestwo Maciusia akurat przypadło
mi do gustu jako teleturniej, ale rysunkowa bajka jest wstrętna - zarówno w
treści jak i szacie graficznej.

Gość portalu: Hania napisał(a):

> Gość portalu: KrisK napisał(a):
>
> > Czy krasnoludki są prawomyślne? A Smok Wawelski?
> > Andersen ... ta Królowa Śniegu (pogańska)...
> > Co to będzie, co to będzie, ciemno wszędzie, głupio wszędzie...
>
> Basnie braci Grimm... ZGROZA!
> Andersen - nie tylko Krolowa Sniegu umysly mamil. A Calineczka????

Haniu, czyzbys nie wiedziala, ze wiekszosc basni ludowych zostala mocno
ocenzurowana, zanim dano je dzieciom? Nie przypadkiem najfajniejsze
pornograficzne kawalki wychodza z przerobek tych basni.
Andersen to zupelnie inna para kaloszy - bajki i basnie literackie.
Najwieksze pudlo to z "Sierotka Marysia" - Konopnicka wyraznie opisuje jak to
krasnoludki musialy uciekac do skalnych grot, bo nie mogly zniesc glosu dzwonow
koscielnych.
Legendy polskie tez dawno temu zostaly upiekszone. Jakos coraz mniej popularna
jest legenda o Popielu, o tym ze krolewna Wanda miala dwoch braci, ktorzy sie
nawzajem pozabijali wiedza juz tylko specjalisci od basni. I to nie bylo
spowodowane interwencja kosciola.
Razem biorac - szkoda, ze z powodu zaslepienia MMM, zamiast sensownej dyskusji
wywiazala sie zartobliwa pyskowka. A byloby o czym podyskutowac.
Pozdrawiam

Budka Suflera bankrutuje – ta sensacyjna wiadomość dotarła do nas przed
dosłownie sekundą. Otóż jak donosi moskiewska „Prawda” Ałła Pugaczowa wygrała
(po kilku latach walk i sporów) sprawę o plagiat. Okazuje się, że znakomita
część przebojów tego legendarnego zespołu to plagiaty. Słynny hit „Takie Tango”
to tania imitacja kołysanki jaką śpiewała Ałłie jej babcia (gdy była ona
jeszcze ładną dziewczynką), oryginalna nazwa tej piosenki to ”Nas niedogoniat”.
Prawdobodobnie chodziło o czerwonego kapturka, który uciekał przed Wiedźminem
(motyw pochodzi ze staro białoruskiej bajki śpiewanej, u nas formy mniej
popularnej). Z kolei „Bal Wszystkich Świętych” to przeróbka hymnu Spartaka
Moskwa jaki Ałła napisała w 1974 r. (Podobno ulubiona piosenka Leonida
Breżniewa). Oryginalny tytuł pieśni to „Leonid udarił miacz w worota”. Sprawa
plagitów jest o tyle bulwersująca, że sam zespół został splagiatowany przez
Ałłę.(podobno w ramach rewanżu). Była to piosenka „Za ostatni grosz” tak bardzo
popularna w ZSRR. Sprawa trafiła do sądu. Jednak Pan Cugowski już wszystko
wyprzedaje (odszkodowanie dla Ałły wynosi 75 mld euro). Podobno sprzedaje nawet
covery własnych melodyjek z zegarka, a także żołnierzyki z dzieciństwa. To tyle
czekamy na nowe wieści.

pozdr

Gość portalu: Mario29 napisał(a):

> ... ani stadion Wisly nie
> nadaje sie na przerobke na nowoczesny stadion...

Chciałbym abyś przyjął do wiadomości, że projekt nowego stadionu Wisły to
zupełnie inna bajka niż to co wy myślicie. To nie są żadne przeróbki czy coś w
tym stylu tylko zupełnie nowy wybudowany na miejscu starego obiekt w 100%
piłkarski. TZN. stare fragmenty idą w rozbiurkę a na ich miejscu powstaje nowa
trybuna, a więc stadion Wisły nadaje się na miano nowoczesnego.
pozdrawiam

Gość portalu: slash napisał(a):

[..]
>
> Chciałbym abyś przyjął do wiadomości, że projekt nowego stadionu Wisły to
> zupełnie inna bajka niż to co wy myślicie. To nie są żadne przeróbki czy coś w
> tym stylu tylko zupełnie nowy wybudowany na miejscu starego obiekt w 100%
> piłkarski.

Tylko nie wiadomo kto za to zaplaci, bo na razie chetnych brak.
Ponadto stadion to nie tylko trybuny, tylko cala infrastruktura.

witajcie...
podba mi sie wasza dyskusja, tez lubie te rzeczy, a dwa powiedzmy ze czasem
znam zrodloslow...
1. co do imion: otrzymujemy ich zwykle kilka, pierwsze drugie itd, a tym
wlasciwym [wg mnie] dla konkretnej osoby jest to ktorym sie ono w zyciu
codziennym identyfikuje, w ten czy inny sposob. np moj sasiad z dolu uzywa
wylacznie drugiego, czasem jest to forma ze jakas lubi a jakiejs nie : ja np
nie trawie, wrecz niecierpie odmiany mojego w formie : piotrze... natomiast
inne - czemu nie, lacznie z tym ze zaczolem sie nawet po czesci identyfikowac z
dwoma nickami jakich uzywam / uzywalem w roznych okazjach na sieci [jeden z
nich to samochod:)]...
2. kazde imie ma swoje znaczenie: czesc z nich siega np jezyka greckiego
hebrajkskiego [ezra, piotr i in] czesc to rozne przerobki z okresu starozytnego
rzymu np wiktoria] czesc to slowianskie [slawa, lubomir] itd, kazde z nich
oznacza cos , co rodzice chcieli dac swojemu dziecku jakas cech, cos
wyjatkowego [np my byl lubiany, powazany, byl zwyciezca, madrym itd itp] czesc
z tego moze miec wplyw na osobe -> ale to juz inna bajka i tym zajmuja sie dosc
szczegolowo astrologie i inne numerologie
3. w dawnych wierzeniach, a na poczatku i w tym co teraz sie zwie
chrzescijasntwem kazde imie bylo zwiazane z czyms wiekszym szerszym pewnym
zestawem cech, dodatkowo powiazanie z data urodzin pewnymi wplywami planet itd,
w duzej czesci dawalo efekt w postaci zachowania sie czlowieka dla otoczenia
przyjaciol itd. to wszystko tworzyklo jakby zupe ktora sami gotowalismy mozna
bylo zrobic z niej nektar i ambroizje a mozna bylo...
4. co do osob - barbarsy basie - hmmm nie wiem widzialem sie z roznymi osobami,
ale zwykle bylo one niezalezne, mialy jakis cel w zyciu do ktorego dazyly i
mialy to cos co sie zwie charakter, choc czasem potrafily mowic o tej samej
sprawie do dwoch osob dwie rozne opinie, poza tym wsrod osob dla ktorych bym
zrobil b. duzo albo prawie wszystko jest: dorota [silne emocjonalne
zaangazowanie w to co robi, niezalezna w sadach i opniach, tolerancyjna]
stanislaw [cuz, weoly pogodny, z dowcipem, niezaleznosc opinii, ale jak trzeba
bardzo na serio, zdolnosci manualne] marek [rozwazny sp[okojny wie co robi,
pewne niezlomne zasady] jerzy, a wl pewne zdrobnienie [bardziej przypomina mi
stanislawa jesli idzie o charakter, z tym ze czasem lubi zaszalec]
5. btw; co sadzicie o piotrach - tak z czystej ciekawosci:)
piotrek

Co robią książki nocą- cykl spotkań - Gdańsk
Za "Książka.net.pl":
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku rozpoczyna realizację
programu „Co robią książki nocą”, którego podstawowym celem jest, poprzez
wieczorne zabawy i czytanie, rozbudzenie w dzieciach zainteresowania
literaturą i ciekawości poznania świata słowa pisanego. Cykl rozpoczyna się
15 lutego 2006.
W dzisiejszych czasach problemem jest fakt, że dzieci nie maja nawyku
czytania książek. Jedną z przyczyn jest z pewnością brak tego nawyku wśród
rodziców, którzy co raz częściej spędzają wolny czas przed telewizorem czy
ekranem monitora a nie z książką.
Bajki i opowieści dla dzieci mają wiele zalet. Wystarczy piętnaście minut
czytania każdego dnia, by dziecko stało się pogodne i śmiałe. Jednocześnie
cykl ten ma stworzyć nawyk chodzenia do biblioteki – miejsca gdzie
atrakcyjnie można spędzać swój wolny czas.
Akcja skierowana jest do dzieci z klas początkowych szkoły podstawowej.
Wieczorne spotkania, organizowane są w różnych dzielnicach Gdańska dla
najmłodszych czytelników wraz z rodzicami, którzy jednak nie muszą
uczestniczyć w zabawie. Zajęcia prowadzone będą przez Wojtka Kołyszko i
Joannę Tomaszewską i zakończą się 1 kwietnia uroczystymi obchodami urodzin
Jana Chrystiana Andersena.
Terminarz spotkań „Co robią książki nocą”:
Przeróbka - filia nr 57, ul. Kryniczna 20
15 luty 2006, godz.17.00
Suchanino - filia nr 50, ul. Paderewskiego 11
23 luty 2006 godz.17.00
Chełm - filia nr 19, ul. Dragana 26
1 marca 2006
Żabianka – filia nr 26, ul. Gospody 3B
8 marca 2006
Morena – filia nr 44, ul. Wyrobka 5
22 marca 2006
Gdańsk-Wrzeszcz – filia nr 1, ul. Grunwaldzka 44
29 marca 2006
Zakończenie akcji – bal dla dzieci – odbędzie się 1 kwietnia 2006 na terenie
filii nr 6 na Zaspie przy ul. Pilotów 3. Zabawa rozpocznie się o godzinie
18.00

> Podgrzewacze paliwa sa bardzo czesto stosowane w dieslach juz od 25 lat
> wiec bez przesady i jak niby mialo by sie to rozszczelnic ?Znasz budowe
> podgrzewacza?

Podgrzewacz paliwa który można sobie kupić na allegro to najczęściej robi, jak
już pisałem, Pan Krzysiu w garażu. Te manufakturowe produkty nie mają żadnych
wiarygodnych homologacji/testów/statystyk/czegokolwiek. Jeśli wkładasz to do
samochodu, to twoja osobista sprawa. No może w sytuacji wypadku nie tylko
twoja. Pomysł jest generalnie bardzo kiepski, i nie usuwa podstawowego
mankamentu OR - liczby cetanowej. Podgrzewacz elektryczny kupiony na allegro to
już w ogóle jest poniżej krytyki.

> Prawda jes taka ze rzeczywiscie niepodgrzany olej moze dorowadzic to
> usterki wtryskow a w wyniku spalania wytwarza sie jakis osad i byc
> moze on powoduje kloty z silnikami .W niemczech sa specjalne zestawy
> do tego rodzaju paliwa a muszisz wiedziec ze kazda przerobka samochodu
> wymaga tam zatwierdzenia i certyfikatu wiec jesli tam jest to
> dopuszczone to nie moze byc grozne dla bezpieczenstwa. Bardzo duzo niemcow
> jezdzi na OR ,nawet pisma robily testy na starym golfie i po
> przejechaniu 50tys km nie stwierdzono zadnych skotkow ubocznych.
> Faktem jest z edo nowoczesnych silnikow CR i PD ja bym sie bal ale
> ludzie jezdza wiec sie okaze

No więc może dawka bardziej konkretnych informacji :) I tak, silniki TDI,
zapewne najpopularniejszy diesel na drogach. A więc, Audi zezwala na zalewanie
Biodiesla do motorów od 1996. Co ciekawe VW już nie zezwala i ich ASO nie musi
naprawić w ramach gwarancji silnika który jeździł na Biodieslu. Mówimy tu o
Biodieslu, który _niewiele_ różni się od ON. Na rzepak nie zezwala absolutnie
nic z vaga. Sama tylko liczba cetanowa, o której będę pisał do upartego,
dyskwalifikuje go jako paliwo na które można dać jakąkolwiek gwarancję do
osobowych. A może Toyota? Czy wiesz jakie legendy krążą o D-4D?

> tak samo pisano o oleju opalowym ze niszczy silnik a to bylo bzdura
> znam kilka osob ktore juz kilkanasie lat jezdza na OP i to TDI i CR
> i bez klopotow.

Nie mieszajmy w dyskusji OR z OP. To inna bajka jest.

Z URSZULĄ DUDZIAK
MAGIC LADY - IN-Out Records
SATURATION - Walk Away Records

ZE STANISŁAWEM SOJKĄ
SOYKA ACOUSTIC - Zic-Zac
Z MUSIC PAINTERS
MUSIC PAINTERS - Gowi Records
INNA BAJKA - Gowi Records

Z LORĄ SZFRAN
TYLKO CHOPIN - Polskie Nagrania Edition

Z ANNĄ SERAFIŃSKĄ
MELODIES - Sony Music

ZE ZBIGNIEWEM JAKUBKIEM
ELECTRIC LIVE- Polonia Records

Z YOUNG POWER
YOUNG POWER - Polish Jazz,vol.75-Polskie Nagrania SX 2525
NAM MYO HO RENGEKYO - Polskie Nagrania SX2797

Z THE GLOBETROTTERS
THE GLOBETROTTERS - Futurex
FAIRY TALES OF THE TREES - Soliton

Z KASIĄ KLICH
LEPSZY MODEL - Sony Music

Z ANNĄ MARIĄ JOPEK
UPOJENIE - Warner Music Poland

Z PH CONNECTION
1 CONNECTION - Yellow Records

Informacje o Bernardzie Maselim pochodza ze strony:
www.globetrotters.vernet.pl/mainpl.htm
na stronie opisane także sylwetki pozostałych czlonków zespołu The
Globetrotters W działach Movies i Mp3 do pobrania (legalne) pliki z muzyką
grupy oraz filmy przedstawiające fragmenty koncertów Globetrotterów.

• Mirosław Sekuła
maksik9 03.12.04, 19:22 + odpowiedz

Mirosław Sekuła urodził się 20 czerwca 1955 r. w Strzelcach Opolskich. Jest
żonaty, ma dwoje dzieci – córkę i syna. W 1980 r. ukończył studia na Wydziale
Chemii Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Po studiach, w latach 1980-84 podjął
pracę w Instytucie Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu, najpierw jako asystent,
później członek Rady Naukowej. W 1990 roku wybrany do Rady Miejskiej Zabrza
został jej przewodniczącym, w latach 1994 – 1998 pełnił funkcję wiceprezydenta
Miasta Zabrza. W 1997 r. wybrany został na posła do Sejmu RP z listy Akcji
Wyborczej Solidarność. Od grudnia 1999 r. przewodniczył sejmowej Komisji
Finansów Publicznych, był też członkiem Komisji Samorządu Terytorialnego i
Polityki Regionalnej. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej powołał Mirosława Sekułę na
stanowisko Prezesa Najwyższej Izby Kontroli 6 lipca 2001 r. Po wyrażeniu zgody
przez Senat RP, w dniu 20 lipca 2001 r. Mirosław Sekuła objął stanowisko Prezesa
NIK.

• Hubertus Mynarek
stefan_ems 17.09.05, 23:52 + odpowiedz

Naukowiec do spraw religii, filozof, teolog i pisarz. Jest jednym z
najwybitniejszych krytyków Kościoła XX wieku. Jako profesor wykładał na
uniwersytetach w Bambergu i w Wiedniu religioznawstwo, filozofię religii oraz
teologię fundamentalną. Mynarek od roku 1958 mieszka w Niemczech. Były ksądz,
autor takich ksążek jak "Mistyka i rozsądek", "Eros i kler", czy "Zakaz myślenia".

de.wikipedia.org/wiki/Hubertus_Mynarek
www.revo.org/pl/archiwum/Nr12/nr12_Mynarek.html

no dobra, jeden malutki trop
Ezop nie pisał baśni
baśń to zaklęte księzniczki, dzielni rycerz i smoki
bajka to historia (najczęściej) o zwierzetach, z morałem
taki "Kruk i lis" (przeróbka La Fontaina), chociażby

U nas nie jest tak różowo, jeśli chodzi o TV...
Rano bajki. Staram się, żeby były to mądre bajki, ale pozwalam
naszemu 9-latkowi zdecydować, jaka bajka jest według niego tą
mądrą. I tu się różnimy. Cały czas jest to kształtowanie się jego
gustu. Lubi bajki z foxkids, a ja nie. Przy czym jedne są jeszcze do
przejścia, a inne zdecydowanie nie. Zawsze wyrażam swoje zdanie, czy
mi się coś podoba, czy nie i dlaczego nie. Ale z bajkami rano jest też tak, że
są tylko 2 razy w tygodniu, bo w pozostałe dni ma na 8-ą do szkoły :-)
Średnia ogląda rano też, ale jak brat jest w szkole to niekoniecznie.
Czasami, gdy nie obejrzała rano, pozwalam jej obejrzeć "coś na wideo" -
Mysia, Krecik, Dawno temu w trawie, Kubuś Puchatek, Toy story...

Wieczorem dobranocka, ale rzadko, bo często o tej porze nie ma nas w domu :-)

Poza tym zerkają, gdy ja coś oglądam. A oglądam, raz częściej, raz rzadziej.
Odkąd jest w domu stałe łącze, rzadziej ;-)))

Książki ... To temat rzeka. Dzieci uwielbiają książki. Przeróżne, i te stare,
jeszcze moje, i te nowsze. I są to zarówno książki "grzeczne", jak i
niegrzeczne, np. "Koszmarny Karolek". Podoba mi się gust syna. To, co
wypożycza sobie z biblioteki, i ja chętnie czytam. Książka jest też u nas
podstawowym prezentem. Ostatnio na naszej stronce założyliśmy nawet nowy
dział, pt. "molik książkowy" i tam opisujemy nasze ulubione książki dla dzieci
i dołączamy zagadki literackie. Chyba mogłabym pracować w księgarni...
Chociaż może nie, bo nie pozwalałabym kupować beznadziejnych książek dla
dzieci, których nie brakuje ;-))) A właśnie, nasza średnia z uporem maniaka
wybiera w bibliotece przeróbki Kubusia i Muminków. Mówie jej, że nie lubię
tego jej czytać, że źle mi się czyta. A że sama nie potrafi, więc jest skazana
na to, co ja lubię ;-) Także z reguły ogląda tylko obrazki. Jest jednak
jakiś postęp :-) Ostatnio zażyczyła sobie prawdziwego "Kubusia Puchatka".
Ale tylko dla siebie (wiadomo, w domu Kubuś już jest).

>Żałuję, że MM. wdaje sie w tymczasowe polemiki, o których nikt juz nie
>będzie pamiętał, że narzuca sobie jakieś misje, zamiast !!!!ciepnąć!!!! to
>wszystko i nie zważając na nic wsiąść na literackiego konika.
Tyś jest dziołcha stąd, pumpelka!

Otóż racja. Co by mówić o starych historyjkach i ich konserwatywnym rysie
spokojnie można je było tłumaczyć bajkową konwencją w realnej rzeczywistości,
co wobec świetnego pióra było stylistyką całkowicie dopuszczalną. Zawsze się
pukałam w czoło, gdy ktoś kpił jakież to naiwne i odsyłałam do poprawnych
politycznie przeróbek literatury dziecięcej, w których wilk nie zjada babci a
królewicz głaszcze smoka za uchem. Jak ktoś nie potrafi czytać bajek to się już
pewnie nie nauczy. Stare opiumy w rosole to były przenajlepiej skonstruowane i
napisane bajki, przy czym MM miała niezwykły dar podmieniania postaci
archetypowych postaciami o wszelkich cechach archetypu a jednak od pieca
wymyślonych. Takie nowe archetypy sobie wymyślała na pniu. I teraz idziemy
przez życie jedna z drugą i oprócz Złej Macochy, Starej Wiedźmy, Pięknego
Księcia, Dzielnego Rycerza i Dobrej Wróżki widzimy Dziecko w Rajstopkach, Rudą
Bują Piękność, Cielęcinę o Wielu Kompleksach, Złotoustego Bernarda Natręta,
Oschłą a Szlachetną Wiekową Damę oraz Erudytę Mimimalistę.
Że nie wspomnę o genialnym słuchu językowym Pisarki wciskającej im w usta
niecodzienną elokwencję, adekwatną jednak zawsze do stanu i pochodzenia,
nieprawda. Pomimo rozmachu fabularnego, stylistycznego i językowego wszystko do
kupy było uroczo bezpretensjonalne. I jeszcze się doczekamy, mam nadzieję, bo
forma wraca, wraca! Papierowe postacie na stos! Ido nie odchodź, Kłamczucho
wróć!

grgkh napisał:

> Dlaczego he he he?
> Co w tym śmiesznego, że wyszydzamy bajkę, która ma pretensje do traktowania
jej
> jak naukę

Religia ma pretensje do traktowania jej jako nauki? Hm, to chyba znamy jakieś
inne religie?

> i przy okazji sama tę prawdziwą naukę zwalczała zawsze?
>

Problem ze słowem "zawsze". Ono właśnie sprawia, że powyższe zdanie jest
fałszywe. Ale żeby to wiedzieć trzeba mieć jakąś orientację w historii nauki.

> Zauważ, że nic do tego nie ma "wojowanie" ateizmu, bo to tylko opór wobec
ciemn
> oty (nie bierz obrony za atak).

Poznałem dwa rodzaje ateistów: "zwykłych", którzy wierząc w swój ateizm,
potrafią jednocześnie szanować odmienne poglądy oraz "wojujących", którzy
pragną zbawić świat poprzez ateizm. Właśnie ci drudzy mają skłonność do
fałszowania historii tak, aby pasowała do przyjętych przez nich z góry założeń.

> Czy nie wolno nam się na taki opór zdobyć, żeby
> ście nie szukali odniesień do politycznego komunizmu?
>

Tak się składa, że ojcowie "naukowego komunizmu" (i kto tu miał pretensje do
traktowania przesądów jako nauki? ) to prawdziwi klasycy "wojującego
ateizmu". W imię nauki i świetlanej, wolnej od religijnych urojeń przyszłości.

> Już faraonowie byli lepsi, bo ich kapłaństwo wykorzystywało wiedzę
astronomiczn
> ą dla siebie. A ciemnota bożych sługusów tego nie potrafi,

Twierdzisz więc, że katolicy nigdy nie uprawiali astronomii?

> bo święta jest księg
> a i wynika z niej nieomylność (niereformowalność).
>

Gdybyście wy, ateiści, mieli w zwyczaju poznawać z pierwszej ręki to, o czym
tak chętnie rozprawiacie i zajrzeli kiedyś do tych "świętych ksiąg" (które
znacie pewnie tylko z przeróbek Kosidowskiego lub tekstów z "Racjonalisty"), to
może wreszcie potrafilibyście coś sensownego o nich napisać. Dać Wam może linki
do Ewangelii?

Nadal marudzisz?
tata.t4 napisał:

> Cała dyskusja o doskonałości Beryla jest jak lanie oleju
> do wody. Chociażby nie wiem z jak wysoka to i tak wypłynie.
Czyli masz w zanadrzu jedynie garść ogólników czy innych sloganów? Aha. W
zasadzie można było się spodziewać czegoś podobnego. Jak tam szukanie rygli
przylutowanych do zamka? :)

> Kolejna próba udowodnienia, że w temacie "polska broń" wystarczy
> coś, gdzieś zaadaptować troszkę pozmieniać i udawać, że to nowy,
> dobry sprzęt.
Nikt nie tego nigdy nie udawał. Beryl powstał w bardzo kiepskim dla WP okresie,
bardzo niskim kosztem (w zasadzie można powiedzieć, że to przeróbka
eksportowego Tantala do naboju 5,56 mm x 45). Nikt tutaj niczego nie udaje,
choć rozumiem, że dzisiaj potrzeba odkrywania "spisków" i "knowań" jest w
narodzie silna.

> Beryl to bardzo niska klasa średnia konstrukcyjnie oscylyująca
> w okolicach początku lat 50ych.
Beryl to bardzo dobra broń w przypadku masowego konfliktu - prosta, relatywnie
tania w produkcji i niezawodna. Natomiast w przypadku dzisiejszych konfliktów
asymetrycznych, kiedy to wymagane jest uzyskanie przewagi nad przeciwnikiem
uzbrojonym w odpowiednik kbk AK - i to za wszelką cenę - zaczynają wychodzić
pewne cechy wynikające z dziedzictwa kbk wz.1996. Funkcjonalność układu
dziedziczonego po części po kbk AK. Oczywiście można wylać morza pikseli czy
faktycznie odbezpiecznie czy przestawienie przełącznika o pół sekundy wcześniej
jest istotną sprawą, takoż kombinować nad blokadą układu ruchomego w tylnym
położeniu i tak dalej, ale po co? Aby odpierać łzawe i populistyczne argumenty,
na podobnym poziomie?

> Czy komuś, kto ma do czynienia z bronią automatyczną potrzeba
> więcej ponad to zdanie?
Potrzeba. A przynajmniej niektórzy, mający do czynienia z bronią automatyczną,
niespecjalnie dają się nabierać na slogany. Reszta oczywiście może wierzyć w
bajki i ze łzami w oczach wyznawać zasadę, że na podwórku sąsiada trawa jest
zawsze zieleńsza. Wszystko lepsze od polskiego sprzętu, nigdy nic się nie uda,
wszystko źle, a władza paskudna, prawda? Ot, takie polskie kompleksy
niższości :)

W TR Koziczyński nowej kompozycji poświęca aż dwa akapity:
"Zacznijmy od kawałków premierowych. Jedynego w sumie powodu, dla którego muszą
sięgnąć po to wydawnictwo wytrawni fani. The Saints Are Coming to w dorobku
grupy absolutna sensacja. Po pierwsze: mamy do czynienia z pełnowymiarową
współpracą z innym zespołem, na dwie perkusje i tak dalej. Warto zresztą
dotrzeć do wspólnego koncertu z Nowego Orleanu i zobaczyć, jak The Edge
podgrywa When September Ends, a Tre Cool bębni w Beautiful Day... Po drugie:
Green Day to formacja z całkowicie innej bajki, geograficznej i stylistycznej.
Po trzecie: U2 nigdy nie był tak blisko punk rocka (Saints to przeróbka
kompozycji The Skids z 1978 roku). Wyszło pysznie...
Równie agresywnie, jak w oryginale. A może nawet agresywniej. Wrażenie robią
zwłaszcza bębny: potężnie brzmią (produkował Rick Rubin), porywa rytm. W
stosunku do wersji pierwotnej uporządkowany: militarnie nabijane werble nie
zakłócają zwrotki, lecz funkcjonują na zasadzie fajnego akcentu. Dobrze, że
usunięto pseudosolowe popisy gitar. W zamian mamy „mruczando”, co doprawia
całość dawką patosu. Zauważmy wreszcie, jak bardzo zbliżone są do siebie głosy
wokalistów. Dopóki nie zobaczyłem klipu, nie miałem pojęcia, czy słowa There is
a house in New Orleans (cytat z House Of The Rising Sun) na początku śpiewa
Bono czy Billie Joe..."

Boże, tyle gadania o tak słabej, moje zdanie, piosence. Według mnie, najbliżej
punk rocka U2 było na pierwszej płycie, była tam energia, był punkowy bunt i
tamta szczerość. A ten utwór w tym wykonaniu, ma tyle z punkiem wspólnego, co
festiwal opolski.

Nie jestem panią z wąsem ale ja wręcz nienawidzę takiego "humoru".Co tu jest
śmiesznego???Że beznadziejny syntezator mowy przeklina???A już największym
przegięciem są przeróbki bajek.

mamakingi napisała:

> A już największym
> przegięciem są przeróbki bajek.
Dokladnie chcialam puścić ostatnio mojej malej Kubusia Puchatka i w/w takim
mięsem rzucil ze mi uszy zwiędły. Co do Milionerów to zadna parodia to nie jest

ta bajka wygmaga małej przeróbki
koniki polne zakładają nie Samoobronę i LPR a PO i WOŚP.. reszta się
zgadza..

> poza tym, zapomnialam wczesniej napisac, mam takie waleczki pod pachami, i pani
> e twierdzily ze to moj biust sie wylal w te rejony. to tez bajka? bo ten sciska
> jacy stanik byl tak zbudowany ze wrzynajac sie w moja pache mial wyciagac mi te
> n "nibybiust".

Nie, to akurat nie bajka. Tak rzeczywiście jest, z tą różnicą, że nic tam nie powinno się wrzynać. Przy za małych miseczkach biust nie ma jak się ułożyć z przodu i zostaje powolutku spychany w kierunku pach, zwłaszcza, że w zbyt płytkich miseczkach jest przyciskany twardym drutem - fiszbiną. Tkanka w tym rejonie to głównie tłuszczyk, a on niestety daje się kształtować, pomyśl, stanik działa na Twoje ciało przez ok. 16 godzin na dobę, przez wiele lat.
Żeby znikły wałeczki, a przynajmniej bardzo się zmniejszyły, potrzebna jest dobrze dopasowana miseczka. A takowa nie wrzyna się ani w pachę, ani nigdzie. Masaż, podobny do opisanego przez Ciebie, bardzo pomaga. Nie oszukujmy się, efekt nie jest po tygodniu i nie jest od razu spektakularny, ale przy dobrze dobranym biustonoszu jest jak najbardziej obserwowalny. Biustonosz trzeba zakładać starannie, codziennie układając w miseczkach biust. Rzeczywiście należy przy tym sięgnąć pod pachę, objąć pierś i wygarnąć ją do miski masującym ruchem. Po kilku tygodniach lub miesiącach takiego traktowania prawdopodobnie zaobserwujesz pewne powiększenie piersi, dlatego zaleca się nie szaleć na początku z zakupami. Jeśli biustonosz wrzynał Ci się w pachę, po prostu nie pasował do Ciebie, nie każdej z nas ten sam model czy krój pasuje.
D czy E - najlepiej wypróbuj oba. Nie dawaj sobie wciskać kitu o przerabianiu. 70 bez przeróbek powinno dobrze pasować, być ciasne, ale nie przesadnie. To poniekąd jak z pierwszym biustonoszem w życiu, najpierw wydawało się że ciśnie jakby, a potem się do niego przyzwyczajało. Nie spiesz się w przymierzalni, dokładnie wygarnij biust do miseczek, trochę tak, jakbyś chciała osiągnąć efekt push-up. Za mała miska przy dobrym obwodzie też może sprawić, że będzie Ci za ciasno, musi być odpowiednio głęboka, fiszbina z boku powinna celować w środek pachy. Jeśli miska E jest nieco za duża, ale nie bardzo, jest spora szansa, że wypełni się po kilku tygodniach lub miesiącach noszenia właściwego rozmiaru.

Wczesniej, gdy o nich jedynie slyszalam, az balam sie po nie siegnac, myslalam, ze sa puste i durne jak lalka barbie sama w sobie. Ale bajki okazaly sie cieple, niosa pewne wartosci... Z reszta czesto sa przerobka bardzo starych bajek Sa calkiem ladnie zrobione i naprawde je polubilam

Grochowska - ich wzorcowa budowa
Kupując mieszkanie na Grochowskiej rozmawiałam z m. in. z kierownictwem tej
firmy. Planowali, że Grochowska będzie inwestycją, którą udowodnią, że potrafią
dobrze i ładnie budować, taka niby wzorcowa budowa (dlatego wyższe ceny na
Grochowskiej). Na moje wątpliwości dotyczące jakości poprzednich budów,
odpowiedzieli, że są komplentnie nową firmą, która chce inwestycją na
Grochowskiej zmazać wszystkie dotychczasowe grzechy.

Ciekawa jestem, czy te same bajki opowiadają tym którzy inwestują na Mokotowie
i Ostrobramskiej.

Projekt budynku na Grochowskiej wyglądał nawet ciekawie, niestety to co zostało
zrealizowane jest pożałowania godne. Kolorystyka jest kompletnie "popierdolona"
(przepraszam za to, ale jestem nieźle wk...), w trakcie budowy wiecznie cos
dobudowywano, zmieniano, diabli wiedzą co. W każdym razie wrażenie mam takie,
że zaczęli budować nie wiedząc, co właściwie ma z tego wyjść. Było tyle
przeróbek, które przypuszczam kosztowały niezłe pieniądze. To co wyszło jest
niestety fatalne, moi znajomi, którzy odwiedzili mnie w nowym mieszkaniu
niestety nie ukrywali, że budynek im się kompletnie nie podoba. A przypuszczam,
że po dokonaniu paru poprawek możnaby tę budowlę jakoś ucywilizować, np.
zmieniając kolorystykę lub obudowę balkonów.

Tym, którzy planują kupno na Ostrobramskiej, Mokotowie itd. radzę, aby
przejechali się na Grochowską i zobaczyli tego upiora a następnie porównali na
stronie www.jwconstruction.com.pl/grochowska.htm co faktycznie było pierwotnie
planowane. Nie wierzcie, że dostaniecie to, co zamierzaliście kupić. Nawet JWC
jest chyba wstyd zamieścić tam aktualne zdjęcie budynku, bo to co tam jest
pokazane jako zrealizowana inwestycja z całą pewnością nią nie jest. Oto ich
wzorcowa (!!!) budowa.

no właśnie. Ja od miesięcy zwiedzam księgarnie w poszukiwaniu ciekawych książek
dla mojego prawie-czterolatka, który troszkę czyta sam, a troszkę z Mamą :)
Co znajduję? Przeróbki klasycznych bajek w wersji Disneyowskiej (i w nowym
tłumaczeniu, żeby nie płacić tantiem tłumaczom). Debilne wierszyki typu "dwie
strony obrazka, linijka tekstu". bajeczki o piłkach co skakały po lesie i
wreszcie nieśmiertelne, zawsze te same, wiersze Brzechwy i Tuwima. Szkoda
pieniędzy. Wszystkie te książki mają mnóstwo wesołych, kolorowych ilustracji z
wielkimi oczami i puchatymi stworkami, różne wycięte otworki itp. "atrakcje", i
są śliczniutkie do obrzydliwości.
Przeczytaliśmy Kubusia Puchatka i Misia Paddingtona, i tyle :-(
Mój syn ogląda Cartoon Network i sam wybiera co obejrzy. Co dziwne, najbardziej
lubi te "brzydkie" kreskówki typu Bliźniaki Cramp, Ed, Edd & Eddy, Chojraka. Co
dziwne, śmieje się w odpowiednich momentach i reaguje na czasem absurdalne
dowcipy. uwielbia też Shreka i "sąsiadów". Śliczniutkie filmy Disneya omija
szerokim łukiem i wychodzi do swojego pokoju. Wytrzymał 3 minuty Króla Lwa.
Jego wybór - dopóki na ekranie nie padają trupy, może wybierać.
Bardzo bym chciała, żeby te książki z artykułu były dostępne w Polsce, po
polsku. Życie składa się również (a może głównie) z pogrzebów, robienia kupy,
smarkania nosa, zdejmowania majtek. Większe jest prawdopodobieństwo, że mojemu
synowi umrze dziadek i trzeba go będzie pochować ( a choćby i pod domem), niż
że spotka wesołego krasnala z wielkimi oczami. Wolę, żeby wiedział, że może
nazywać siusiaka "armatką" (i narysował armatkę) niż żeby codziennie pytał co
znaczy słowo "ch..." na murze sąsiedniego bloku. Wolę, żeby mógł czytać
książki, które w zabawny sposób pokażą mu świat bez hipokryzji, niż żeby czytał
słodką przetrawioną przez cenzurę papkę.
Szkoda, że w Polsce uważa się, że ludzie są za głupi żeby świadomie wybierać.
Przecież nikt nikomu nie każe czytać takich książek dzieciom, chodzi o wybór,
prawda? mamy w sklepach mięso i warzywa, wegetarianie nie muszą kupować
szynki...
Pozdrawiam,
Antonina

Gość portalu: oko napisał(a):

> Gość portalu: Hania napisał(a):
>
> > Gość portalu: KrisK napisał(a):
> >
> > > Czy krasnoludki są prawomyślne? A Smok Wawelski?
> > > Andersen ... ta Królowa Śniegu (pogańska)...
> > > Co to będzie, co to będzie, ciemno wszędzie, głupio wszędzie...
> >
> > Basnie braci Grimm... ZGROZA!
> > Andersen - nie tylko Krolowa Sniegu umysly mamil. A Calineczka????
>
> Haniu, czyzbys nie wiedziala, ze wiekszosc basni ludowych zostala mocno
> ocenzurowana, zanim dano je dzieciom? Nie przypadkiem najfajniejsze
> pornograficzne kawalki wychodza z przerobek tych basni.
> Andersen to zupelnie inna para kaloszy - bajki i basnie literackie.
> Najwieksze pudlo to z "Sierotka Marysia" - Konopnicka wyraznie opisuje jak to
> krasnoludki musialy uciekac do skalnych grot, bo nie mogly zniesc glosu dzwonow
>
> koscielnych.
> Legendy polskie tez dawno temu zostaly upiekszone. Jakos coraz mniej popularna
> jest legenda o Popielu, o tym ze krolewna Wanda miala dwoch braci, ktorzy sie
> nawzajem pozabijali wiedza juz tylko specjalisci od basni. I to nie bylo
> spowodowane interwencja kosciola.
> Razem biorac - szkoda, ze z powodu zaslepienia MMM, zamiast sensownej dyskusji
> wywiazala sie zartobliwa pyskowka. A byloby o czym podyskutowac.
> Pozdrawiam

Oj, byloby, bylo...
Czytalam kiedys artykul, ale niestety juz nie pamietam gdzie, wlasnie
o "upiekszaniu" bajek z biegiem czasu. Byly tam podawane nie tylko pornograficzne
ale i tak krwawe i okrutne kawlaki starych dobrych bajek, ze basnie braci Grimm,
to przy nich naprawde pestka.
Ludzie zawsze, nie tylko w epoce Big Brother, Teresy Orlowski i Hulka Hogana,
mieli upodobania do podgladactwa, swintuszenia i okrucienstwa. Wiec basnie i
bajki opowiadane sobie pewnie w jakis sposob te potrzeby musialy zaspokajac,
kiedy zawolanie "Pane et circes" stracilo na aktualnosci.
Pozdrawiam.

Agna postaram sie cos znaleźć! Można byłoby tez zrobic inscenizację "Bajki o Bożym Narodzeniu" autorstwa Agnieszki Galicy ( wydrukowane w "Mamo to ja" 12/2000), nie bedzie to prawdziwa jasełka ale tekst jest piekny ew moge pomóc przy przeróbce bajeczki na scenariusz. Pa Barba

101 dalmatyńczyków
Natchnął mnie wątek o zapomnianych książkach. Ale to jest książka nie tyle
zapomniana, co chyba raczej nieistniejąca. W 1990 roku warszawskie
wydawnictwo ALFA wydało "101 dalmatyńczyków" Dodie Smith w pięknym
tłumaczeniu Roberta Ginalskiego. Było to wydanie pierwsze i chyba potem
niepowtórzone, w każdym razie ja więcej tej książki w księgarni nie
widziałam, a szkoda. Bo wtedy mało kto w Polsce o dalmatyńczykach słyszał. Po
filmie z Glenn Close pojawiło sie za to mnóstwo streszczeń, skrótów i
przeróbek które z powieścią mają jeszcze mnie wspólnego, niż film z kreskówką
Disneya. A szkoda, bo to naprawdę bardzo ładna bajka. Jest w niej wszystko,
co w porządnej książce dla dzieci powinno być: bohaterowie pozytywni, czarne
charaktery, najeżona niebezpieczeństwami podróż, wielka miłość, przyjaźń,
stosowna dawka okrucieństwa (oczywiście ukaranego), dużo humoru i wzruszeń.
Napradę szkoda, że nie została wznowiona. Na deser jeden z moich ulubionych
fragmentów, starannie omijany w skrótach.
W swojej wędrówce Pongo i Mimi trafili do starego dworu na odludziu,
zamieszkałego przez sędziwego Sir Charlesa, równie wiekowego Spaniela i
służącego Jana. Korzystając z drzemki Sir Charlesa dalmatyńczyki, zaproszone
przez Spaniela zdrzemnęły się przy kominku.
"Pongo obudził się raptownie. Ktoś chyba wymówił jego imię?
Ogień na kominku nieco już przygasł, lecz rzucał jeszcze dość światła, by
Pongo ujrzał, że staruszek nie śpi, za to pochyla się do przodu.
- Nie do wiary, przecież to Pongo i jego żona - mruknął Sir Charles z
uśmiechem. - Proszę, proszę! Cóż za miła niespodzianka!
Teraz również Mimi otworzyła oczy.
- Nie ruszajcie się - przykazał Spaniel szeptem.
- Ty też je widzisz? -.spytał staruszek, kładąc dłoń na głowie swego
ulubieńca. - Jeśli tak, to nic się nie bój. Nie zrobią ci nic złego.
Polubiłbyś je. Niech no się zastanowię... tak, umarły chyba z pięćdziesiąt
lat przed twoim narodzeniem, może nawet więcej. To były pierwsze psy, z
jakimi się zetknąłem. Często prosiłem matkę, żeby zatrzymała powóz i
pozwoliła im wejść do środka... nie mogłem patrzeć, jak biegną z tyłu. W
rezultacie zostały psami domowymi. Jakże często siadały tu przed kominkiem.
Hejże, psiaki! Jeżeli psy potrafią wracać po śmierci, to czemu nie
wróciłyście wcześniej?
Pongo domyślił się, że staruszek sądzi, iż ma przed sobą duchy. Przypomniał
sobie, że pan Poczciwiński nazwał go „Pongo", gdyż imię to powszechnie
nadawano dalmatyńczykom w tych dawnych czasach, kiedy biegały za powozami Sir
Charles wziął jego i Mimi za psy, które znał w dzieciństwie.
- To pewnie moja wina - ciągnął staruszek. - Nie Jestem, jak to się teraz
mówi, dobrym „medium", W tym domu podobno jest pełno duchów, ale ja nigdy
żadnego nie widziałem. Śmiem twierdzić, że i was widzę tylko dlatego, że moje
życie dobiega kresu... a żyłem długo. Mogę już odejść, jestem gotowy. Ale cóż
to za radość wiedzieć, że psy też żyją po śmierci... zawsze na to liczyłem.
Dla ciebie to także pomyślna wiadomość, mój chłopcze. - Pieszczotliwie
potargał Spanielowi uszy. - Kto by pomyślał, Pongo i jego piękna żona znów
tutaj, po tylu latach. Nie widzę was już tak dobrze jak kiedyś, ale będę
pamiętał!"

Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

> >>> Piszac o przerobce AK-74 myslalem rowniez o opakowaniu go w ladne
> plastikowe podelko, tak jak np. G 36.

Bezsens. TO bedzie polmiara: z jednej traca sie glowne zaleta AK - niska cena i
niska technologia produkcji a z drugiej - zadnych rewolucjyjnych zmian w
konstrukcji , ktiora ma slowu 60 lat! To jakby wziac malucha w "upakowac" go w
ladne pudelko - nonsens... Ale takie cos moze spodobac sie cywilom (ale o tym
juz wspomnialem ;))

> >>> Celnosc Abakana moze miec jakies znaczenie w warunkach laboratoryj
> nych, w
> praktyce juz AK byl celniejszy od urzywajacych go zolnierzy. Konstruujac
> Abakana wasi inzynierowie uczynili z celnosci w serii jedyny cel konstrukcji.

Skad masz dane ze Ak jest celnejszy w praktyce?!

> Nikt inny na swiecie nie zastosowal w karabinie szturmowym podobnej
konstrukcji

AK w swym czasie tez byl jedynym na swiecie, tak samo jak wiele roznych innych
konstruckji z Rosji. Czy sugerujesz ze Rosja musi nasladowac innych, a nie
wymyslac swoje. ? GLupio tak robic - po co trzynac swoich naukowcow, rozwijac
nauke, wymyslac nowe idee,jesli w koncu okaze sie "ze nikt tego nie
zastosowal" ? Zupelnie na odwrot - to jest nasze Know How - nikt tego nie moze
zrobic i dlatego nikt tego nie ma... Nikonow swoja bron konstruowal prawie 10
lat i w koncowym przetargu przebil Kalasznikowa, ktory ma ogromny autorytet i
lobby w armii - to wiele mowi. Oczywiscie mozesz miec swoje zdnaie, ale ja
mysle ze AN jest znacznie lepszy od Ak.

> >>> Warto zrobic wersje 5.56 - mozna wtedy liczyc na eksport.

Juz od 10 lat istneje AK serii 100 pod ten naboj i jakos nie slysze ze kogos to
zainteresowalo powaznie :)) "ie chodz ze swym ustawem w cudzy klasztor" (c)
nasze przyslowie) :))

> Nie do U
> SA, ale
> do innych panstw, np. Malezji.

OOOO Jasne - zeby wyslac do Malezji parenscie tys. karabiniow (w najlepszym
przypadku) musimy zmieniac cykl produkcji AK, linie produkcyjne i standardy co
bedzie kosztowalo cos okolo 1 mlrd USD, tak ? ;))
Gra jest nie warta swiec. AK umarl niech zyje AN! ;))

> Moznaby wtedy myslec rowniez o sprzedarzy do
> panstw NATO.

Wloz to miedzy bajki. Jedynie co panstwa NATO od nas kupia (moze byc) to rope
dla swych czolgow. Mozliwie ze Turcja kupi od nas Ka52, ale to jest wyjatek,
potwierdzajacy regule. NATO to NATO, Rosja to Rosja. Czy slyszale zeby ROsja
cos kupila od NATO? A Zeby NATO od Rosji ? (oprocz kilkunastu rakiet i fiteli
wyrzucanych :))) Mys mamy swoj rynek - India, Syria, Jemen, Pakistan, Iran,
Korea, Chiny, Liban, OAE, Cypr i jeszcze pare malych... Oni maja wszystko co
pozostalo - lepiej miec stalych klientow i produkowac bron pod ich warunkli
(cena i funkcjionalnosc przede wszystkim) niz eksperymentowac w nadziei ze
znajdziesz pare maloznacznych (i niestabilnych!) klientow wsrod malenckich
satelitow NATO...

> A tak na marginesie: czy jest jakis typ broni skonstruowanej w Ros
> ji, ktory nie podobalby Ci sie?

Jesli chopdzi o wyglad, to: KW1, I16, TB3, I153, PM, RPD, PPS, Mig21, Mig23
A jesli chpodzi o parametry, to konstrukcjie maja swoje wady i zalety. Nie
pamietam jakichs szczegolnie nieudanych konstruckji, ale jesli przypomnisz to
sie zgodze...)

Pozdr
Misza

Pani tesso.

Czym jest Biblia? Jest to zbiór ksiąg napisanych przez ludzi dla
ludzi. Styl i kompozycja wskazują na róznorodność źdódeł, rózny czas
powstawania, róznych autorów, ich licznych przeróbek i przeredagowań.
Teksty orginalne w języku hebraiskim, greckim i aramejskim,
zagineły, dochowały się jedynie późniejsze odpisy. Pisane są przez
ludzi o wiedzy sprzed tysięcy lat. Nie wolno ich traktować jako zapis
ścisle rzeczywisty i naukowy. Są pisane pod wpływem ówczesnej wiary
i wiedzy. Zawarte prawdy "moralne" mogą być aktualne i dziś,
natomiast odczucie co do prawdy rzeczywistej musi być uaktualnione
do terażniejszej wiedzy i nauki, bo to zmienło się diametrialnie.
Jaka była wiara i wiedza ówczesnych ludzi, co pisali Biblię?
Była taka co widział jak spojrzał dookoła i zadar głowę do góry.
Ma to wpływ na powstanie zapisu Księgi Rodzaju. "Bóg odzielił
swiatłość od ciemności". Tego nie można zrobić aby rozdzielić.
Światło jest wtedy gdy ze żródła do naszego oka docierają fotony, a
ciemność gdy nie docierają. "Bóg odzielił wody pod sklepieniem, od
tych nad sklepieniem i nazwał je niebem. Na tym niebie miły swiecić
dwa duże ciała jaśniejące, które miały rządzić dniem i nocą" itd.
itd.
To jest opis tego co ówczesny człowiek widział i rozumiał. Obecnie
chyba więcej wiemy i ten opis możemy tylko przyjąć jako alegorię.
Wiemy co powoduje dzień i noc, co pory roku, co to są te świaatła na
niebie, wiemy, że nie tylo jest ziemia i niebo, ale gigantyczny
kosmos, ktorego jesteśmy mikroskopijną cząstką.
KK już przeszedł przez ten okres, gdy też upierał się, że Biblia to
prawda naukowa. Pierwszy w dziejach człowiek - G. Bruno, który
wysunął jako pierwszy pogląd, że te "swiatełka" na niebie to inne
gwiazdy takie jak nasze słońce, że istnieje bezmiar kosmosu, że
nasza ziemia to planeta, których są miliardy w kosmosie, musiał
zginąć na stosie, że podważa przekaz biblijny. KK obecnie już nie
upiera się przy tym co wy, że biblia to zapis ścisły i rzeczywisty.
Rozwój nauki sprawił, że papież JPII publicznie stwierdził, że KK
może uznać ewolucję jako czynnik boski w powstaniu życia na ziemi.
Ulepienie z gliny człowieka i tchnięcie w niego zycia, daje obraz
Boga prymitywnego, czarodzieja z bajek, "stoliczku nakryj się".
Prawa ewolucji to nauka, to wiedza, ktorą człowiek mógł posiąść
obdażony inteligencją przez Boga, Bóg to już nie czarodziej ale
nieprzenikniona mądrość, ktorej czastke możemy poznawać, bo stworzył
nas Bóg na "obraz i podobieństwo swoje". podobieństwo, to nie
powłoka cielesna ale inteligencja, ktorą posiada tylko czlowiek na
tej ziemi. Tej inteligencji zawdzieczamy postęp techniczny i rozwój
cywilizacyjny tu na ziemi.
Oczywiście można to odrzucić i tkwić w bajkowości, tak łatwiej i
prościej ale za to chyba nagrody boskiej nie będzie.

Za Wikipedia:
"Ezop (gr. Αἴσωπος Aisopos) – grecki bajkopisarz pochodzący z Frygii w Azji
Mniejszej. Przyjmuje się, że żył w VI wieku p.n.e., według tradycji był
niewolnikiem Jadmosa z Samos. Postać na wpół legendarna, o której życiu i
twórczości mało wiadomo. Daty jego urodzin i śmierci nie są znane. Uważany jest
za twórce bajki zwierzęcej czyli takiej bajki w której bohaterami są zwierzęta
oraz moralizujących i satyrycznych. Z początku bajki nie były uznawane za
typowe utwory dla dzieci, lecz dla dorosłych. W swoich bajkach wyśmiewał ludzi,
ukazując ich pod postaciami zwierząt. Z pozoru zabawne, bajki Ezopa zawierały
gorzką prawdę i głęboką mądrość. Nie dochował się oryginalny zbiór jego
utworów, ani ich adaptacja dokonana przez Demetriusza z Faleronu (IV/III w.
p.n.e.). Znane są przede wszystkim z przeróbek wierszowanych Fedrusa i Babriosa.

Na początku XIV w. zebrał przypisane mu bajki Maksym Planudes. Do literatury
polskiej wprowadził Biernat z Lublina " ... i K.I. Galczynski:-)))))
Ezop (gr. Αἴσωπος Aisopos) – grecki bajkopisarz pochodzący z Frygii w Azji
Mniejszej. Przyjmuje się, że żył w VI wieku p.n.e., według tradycji był
niewolnikiem Jadmosa z Samos. Postać na wpół legendarna, o której życiu i
twórczości mało wiadomo. Daty jego urodzin i śmierci nie są znane. Uważany jest
za twórce bajki zwierzęcej czyli takiej bajki w której bohaterami są zwierzęta
oraz moralizujących i satyrycznych. Z początku bajki nie były uznawane za
typowe utwory dla dzieci, lecz dla dorosłych. W swoich bajkach wyśmiewał ludzi,
ukazując ich pod postaciami zwierząt. Z pozoru zabawne, bajki Ezopa zawierały
gorzką prawdę i głęboką mądrość. Nie dochował się oryginalny zbiór jego
utworów, ani ich adaptacja dokonana przez Demetriusza z Faleronu (IV/III w.
p.n.e.). Znane są przede wszystkim z przeróbek wierszowanych Fedrusa i Babriosa.

Na początku XIV w. zebrał przypisane mu bajki Maksym Planudes. Do literatury
polskiej wprowadził Biernat z Lublina" i.....K.I. Galczynski:-)))))))
Ezop (gr. Αἴσωπος Aisopos) – grecki bajkopisarz pochodzący z Frygii w Azji
Mniejszej. Przyjmuje się, że żył w VI wieku p.n.e., według tradycji był
niewolnikiem Jadmosa z Samos. Postać na wpół legendarna, o której życiu i
twórczości mało wiadomo. Daty jego urodzin i śmierci nie są znane. Uważany jest
za twórce bajki zwierzęcej czyli takiej bajki w której bohaterami są zwierzęta
oraz moralizujących i satyrycznych. Z początku bajki nie były uznawane za
typowe utwory dla dzieci, lecz dla dorosłych. W swoich bajkach wyśmiewał ludzi,
ukazując ich pod postaciami zwierząt. Z pozoru zabawne, bajki Ezopa zawierały
gorzką prawdę i głęboką mądrość. Nie dochował się oryginalny zbiór jego
utworów, ani ich adaptacja dokonana przez Demetriusza z Faleronu (IV/III w.
p.n.e.). Znane są przede wszystkim z przeróbek wierszowanych Fedrusa i Babriosa.

Na początku XIV w. zebrał przypisane mu bajki Maksym Planudes. Do literatury
polskiej wprowadził je Biernat z Lublina" ......i K.I.Galczynski:-)))))))))

Osioł i jego cień
Konstanty Ildefons Gałczyński

Teatrzyk Zielona Gęś

ma zaszczyt przedstawić
bajkę Ezopa

"Osioł i jego cień"

Podróżny
(na Ośle, za plecami Właściciela, od którego Osła wynajął jako środek
lokomocji): Słońce w zenicie. Ani jednej chmurki. Ani jednego drzewa na
horyzoncie. Gdzie tu, jak tu odpocząć? (zamysla się) Wiem. (każe wstrzymać Osła
jego Właścicielowi i układa się na spoczynek w cieniu Osła)

Właściciel:
Ach, ty spryciarzu, won natychmiast z tego cienia, ten cień jest dla mnie. Ja
wynająłem osła bez cienia. (usiłuje ułożyć się w cieniu Osła)

Podróżny:
Precz, łachudro, chałwiarzu! Jeśli ja wynająłem osła od ciebie, to znaczy się
ze wszystkimi możliwościami, czyli i z cieniem. Nie ruszę się z miejsca. (nie
rusza się z miejsca)

Osioł:
(korzystając z zamieszania, rusza się z miejsca i - lekki - znika na
horyzoncie)

Morał
CZASEM O BYLE CIEŃ
CZŁOWIEK MA ŻAL DO CZŁOWIEKA,
A ŻYCIE JAK OSIOŁ UCIEKA.

K U R T Y N A

cie778 napisał:

> Jeszcze raz - tak przewidują plany Airbusa. Jak do tej pory, prócz wpadki z A38
> 0 dosyć wiarygodne.

Acha. Tak jak w przypoadku A400M?

Jak sam udowadniasz w sąsiednim wątku opóźnienia dostaw są
> dla producentów potężnym obciążeniem finansowym, więc takie plany są robione ba
> rdzo starannie.

W KAZDYM przypadku. Nie chce byc wredny i po raz kolejny wsponac o A400M

W dodatku po wtopie z A380 podlaną aferą giełdową EADS wyczyści
> ło w Airbusie całą strukturę zarządzania od prezesów poczynając i podmieniając
> Francuzów Niemcami.

:))

I co, to ma byc "sanacja"? Wymiana dwoch prezesow? Problemem Airbusa i calego
EADS nie jest dwoch prezesow, lecz gigantyczbna biurokracja, nie liczenie sie z
kosztami, i prowadzaca do problemow wielojezycznosc.

>
> > > Z drugiej strony A380 już lata i wreszcie
> > > zarabia a B747-8 sprzedaje się kiepsko.

B747-8 to przerobka maszyny transportowej, i to wplywa na brak zaufania.

> >
> > przez przypadek tylko nie wspomnialeś o pierwszych firmach azjatyckich ni
> e do
> > konca zadowolonych z A380 liniach lotniczych?
>
> Ale to nie ma znaczenia w przypadku akurat tego samolotu. Identycznie zresztą j
> ak kiedyś nie miało przy B747.

Akurat ma. Nie tyle nawet w przypadku samego 380, ile calej koncepcji tak
wielkich samolotow. Sa juz pierwsze sygnaly z linii lotniczych, ze cala idea tak
duzy samolotów nie jest trafiona.

"Zadowolenie" ma znaczenie przy B737, bo niezado
> wolony klient Boeinga kupuje A320. Klient "niezadowolony" z A380 może zgłaszać
> pretensje do Airbusa ale kolejne egzemplarze kupować będzie bo nie ma na rynku
> nic innego czym można podmienić A380,

Zrezygnuje z tak wielkich samolotow.

> > > > A jestes w stanie podac przyklad jakiegos braku spoznienia u
> Airbusa?
> > > W sumie to wszystko co oblatali przed A380.
> > Czy "w sumie" obejmuje rowniez A330?
>
> Wiesz, ten oblot był w czasach, kiedy informacje z branży docierały do Polski w
> postaci Aviation Week'a z lekkim opóźnieniem - jeśli w ogóle człowiek zdołał s
> ię do niego dopchać, więc mogę się mylić - ale czas opracowania i długość progr
> amu nie wskazują na jakieś wielkie opóźnienia.
>
> > > kłopoty Airbusa i Boeinga mają bliźniaczą naturę i biorą się z szer
> okiej kooperacji w
> > > produkcji. Okazało się, że obecność CADów/CAMów i inszych CAXów nie
> zapewnia z
> > > założenia idealnego pasowania wszystkiego do wszystkiego.
>
> > Tylko ze te samoloty nie maja ze sobą nic wspolnego i nawet probowac zest
> awiać
> > ich ze soba nie mozna. To dwie rozne bajki.
>
> A nieprawda. Nawet biznesowo zestawiać można - Boeing i Airbus swego czasu lans
> owały odmienne wizje rozwoju linii lotniczych i zrobiły samoloty pod te wizje.

I w jednej z tych wizji - kolosów - tkwi problem.

> Natomiast w obszarach projektowania czy produkcji to są bliźniacze projekty. Na
> wet objawy zewnętrzne są podobne - wyguglaj sobie takie hasła jak Dreamlifter i
> Beluga czy CATIA. I napotkały podobne problemy wynikające ztcw rzecz jasna z p
> odobnych przyczyn.

Tu nie chodzi o wzgledy konstrukcyjne, bo tak 787 jak i 380 sa state-of-the-art
konstrukcjami

> > Jeszzcze sie nie okazalo czy nawet jedna firma na rynku z tak duzymi samo
> lotami
> > nie bedzie notowac na nich strat. A predylekcje do tych Airbus ma w swoim
> DNA.
>
> Nie, Airbus nie ma predylekcji do strat tylko do większego ryzyka.

I dlategpo wlasnie Airbus jest non stop dotowany przez panstwa UE i musi
korzystac z politycznego wsparcia brukseli?

Marku parę szczegółów się nie zgadza lub prawdopodobnie częściowo źle je
podałeś,oto dane z książki Samoloty Wojskowe w Polsce A.Morgały wydanie 2003.
PZL P24/I,PZL P24/II tu dane się zgadzają ,a moc silników jest podana jako
maksymalna,dodam tylko ze moc nominalna wynosiła 700KM.
Uzupełnieniem będzie informacja ze na PZL P24/II zamontowano później silnik GR
14 Kfs o mocy maksymalnej 930KM ,ten sam co w PZL P24/III i wersjach A,B,C.
Ty podajesz 900KM, i jest to prawda ,ale dotyczy mocy nominalnej tego silnika
niestety brak tej informacji wprowadza pewien zamęt w danych które podałeś,to
samo dotyczy wersji Rumuńskich gdzie moce maksymalne wynoszą odpowiednio 930KM
i 970KM a podane są mocami nominalnymi z tym ze w nowszym wydaniu jest podane w
wariancie rumuńskim 950KM a nie 940KM. Natomiast w wersjach F i G są prawidłowo
podane moce maksymalne a moc nominalna wynosi 950KM, nie wiem czy pomieszanie
tych danych jest twoim przeoczeniem czy też tak jest podane w twoim wydaniu,
raczej znając twoją skrupulatność stawiam na to drugie,a to oznacza błąd autora
który został poprawiony w najnowszym wydaniu.
Najwięcej nieścisłości jest przy wersjach J i H.
Wersja J nie napisałeś o niej nic ,ale jak sam autor przyznaje,był to wariant
nieznany dotychczas więc siłą rzeczy w starym wydaniu pewnie nic o nim nie
było.I ostatni zarazem przystosowany do silnika GR 14NO1 znanego z
P43A ,projekt został opracowany w kwietniu 1938r konstruktorem był W.J.Jakimiuk
,a adaptacja nie była taka prosta jak by się to mogło wydawać.Zastosowanie
silnika 14NO1 na P24 wymagało gruntownej przeróbki kadłuba płatowca i jego
wydłużenia,zmiany zawieszenia łoża, punktów zaczepienia płatów,zastrzałów i
goleni podwozia.Zainteresowanie tą wersją wyraziła Grecja ,Turcja i
Bułgaria ,ostatecznie prototyp był budowany w ogromnej tajemnicy dla tej
ostatniej ,miał według podanych w książce danych osiągać 435km/h i przed
wybuchem wojny nie został ukończony.
No i nieszczęsna wersja H .Tu się dane zupełnie nie pokrywają tak techniczne
jak i historyczne według wydania z 2003r jak już wcześniej pisałem był to
prototyp samolotu z przeznaczeniem dla Grecji przystosowany do silnika GR 14N07
oblatany w czerwcu 1937r i przekazany do prób zdatności do ITL które z
przerwami na poprawki trwały od 26VI do 30X 1937r po czym maszynę dopuszczono
do eksploatacji. W między czasie grecy sprecyzowali ostateczną konfigurację
zamówionych 36 sztuk P24 z których 6 miało być uzbrojonych w działka i
oznaczone literą F a reszta w 4 km oznaczenie literą G w ilość tą wliczono
prototyp oznaczony literą H który tak na dobrą sprawę od wersji G niczym się
nie różnił,a więc dostarczono Grekom 36 P24 w wersjach 6-F,29-G,1-H.
Wersie H z silnikiem GR 14N21 można raczej włożyć między bajki,biorąc pod uwagę
ujawnienie istnienia wersji J z silnikiem o podobnej mocy i zakres zmian jakie
by należało poczynić było to nie opłacalne a produkcja dwóch różnych samolotów
o podobnej charakterystyce i konstrukcji ,jednakowo mało nowoczesnych(wszak
P11g był zatwierdzony do produkcji + P24???) była by już totalnym idiotyzmem.Na
dodatek nie posiadaliśmy dostępu do dostatecznej ilości silników 14N21 w innym
wypadku użyto by ich zastępczo w P50 który bardziej rokował na przyszłość niż
tracić czas i środki na cofanie się wsztecz .
Jako ciekawostkę podam informację wyczytaną w TBiU nr3z 1970r i raczej nie
prawdziwą ,a dotyczącą właśnie wersji H .Ponoć po zamontowaniu tego silnika
samolot miałby uzyskać 460km/h ,co ponoć było potwierdzone poprzez próby
maszyny P24 A z tym silnikiem.Problem w tym ze taka próba i taki samolot nigdy
nie istniał a rekord szybkości samolotu Polskiego należał do P37C Łoś z
silnikami GR 14N00/01 osiągnął 453km/h.
To na razie tyle
pozdrawiam